Zobacz ofertę sklepu LOMOTO
Home / Inne / Kosiniak ósmy na Lausitz po „pościgu życia”

Kosiniak ósmy na Lausitz po „pościgu życia”

Tarnowski motocyklista Patryk Kosiniak rozpoczął swój trzeci sezon startów w niemieckim pucharze Yamaha R6 Dunlop od ósmego miejsca wywalczonego na torze Lausitzring po szaleńczym „pościgu życia”.

24-letni Kosiniak przystępuje do tegorocznej rywalizacji z zamiarem walki o najwyższe lokaty w niemieckiej serii wyścigowej Yamaha R6 Dunlop. Jedyny Polak w stawce pierwszy wyścig sezonu rozpoczął jednak pechowo po tym, jak już na pierwszym okrążeniu wyjechał poza tor omijając rywala, który popełnił błąd podczas hamowania.

Zawodnik zespołu Artman Racing spadł na sam koniec stawki, ale w sytuacji, w której wielu wycofałoby się z wyścigu, pokazał wielkiego ducha walki. Choć po powrocie na tor jego strata do lidera wynosiła blisko pół minuty, Kosiniak narzucił niemal rekordowe tempo i bardzo szybko odrabiał straty. Po szalonym „pościgu życia”, 24-latek wpadł na metę na rewelacyjnym, ósmym miejscu i choć zabrakło go na podium, po wyścigu był największym bohaterem pierwszej rundy.

Druga z ośmiu rund serii Yamaha R6 Dunlop Cup odbędzie się za trzy tygodnie na słynnym, belgijskim torze Zolder. Więcej o Patryku Kosiniaku na jego oficjalnej stronie www.patrykkosiniak.com oraz na oficjalnej stronie pucharu www.yamaha-cup.de .

Patryk Kosiniak

„To mój trzeci sezon w pucharze R6, więc po regularnych finiszach w pierwszej dziesiątce rok temu, tym razem chcę powalczyć o czołowe lokaty. Po zimowych testach byłem pewny siebie i liczyłem na rozpoczęcie sezonu od mocnego akcentu. Niestety, już na pierwszym okrążeniu wyścigu musiałem ominąć zawodnika, który popełnił błąd podczas hamowania i wyjechałem na pobocze. Gdy wróciłem na tor na dwudziestej pozycji, miałem ogromną stratę do reszty stawki, ale nie zamierzałem się poddawać i ruszyłem w pogoń, która zakończyła się pościgiem mojego życia. Udało mi się nie tylko dogonić stawkę, ale też przebić aż na ósme miejsce, choć musiałem o nie walczyć praktycznie do ostatnich metrów. Co prawda razem z zespołem Artman Racing liczyliśmy w ten weekend na walkę o podium, ale po tym, co stało się na pierwszym okrążeniu, możemy być bardzo zadowoleni. Tym bardziej, że mojej jazdy gratulowało mi po wyścigu wielu rywali. Niektórzy podkreślali, że po takiej sytuacji na pierwszym kółku, wycofaliby się z wyścigu, ale ja nie miałem takiego zamiaru. Kolejny wyścig odbędzie się na nowym dla mnie torze w Zolder, więc nie mogę już doczekać się powrotu na moją Yamahę.”

Informacja prasowa

AUTOR: TomekGP

Założyciel MotoSP.pl - Redaktor Naczelny portalu. Od ponad 10 lat związany ze sportami motorowymi na dwóch i czterech kółkach. Prywatnie zafascynowany motocyklami.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
34 zapytań w 0,876 sek