Home / Moto3 / Wielki Marquez wygrywa fascynujący wyścig na Estoril

Wielki Marquez wygrywa fascynujący wyścig na Estoril

Podwójny wyścig kategorii 125cc oraz fantastyczna postawa Marca Marqueza dostarczyły niesamowitych emocji kibicom. Z pewnością był to jeden z ciekawszych wyścigów sezonu.

Dzisiejszy wyścig najmniejszej klasy wyścigowej Motocyklowych Mistrzostw Świata, na pewno podniósł adrenalinę kibicom do niesamowicie wysokiego poziomu. Wszystko to za sprawą ogromnej ilości wypadków, walki i powtarzanego wyścigu. Warto dodać, że zmagania ukończyło tylko piętnastu zawodników.

 

Zmagania na obiekcie Estoril rozpoczęły się na suchej nawierzchni. Start wyścigu był nie lada wyzwaniem dla osób o słabych nerwach. Z pierwszej linii fatalnie ruszył Alberto Moncayo. Dużo lepiej poradzili sobie ze startem Nicolas Terol, Bradley Smith oraz z dalszej części stawki Pol Espargaro i Marc Marquez. Niestety już w pierwszym zakręcie zrobił się nam dosyć spory wypadek.

 

Na prowadzeniu przez chwilę był Smith, ale szybko poradził sobie z nim Terol. Espargaro utknął na siódmej pozycji. Na drugim okrążeniu Sandro Cortese zahaczył o tył Espargaro, po czym kompletnie stracił panowanie nad swoją maszyną. Niemiec przewrócił się, a za nim padali kolejni zawodnicy. Stworzył się kolejny karambol, ale wyścig nie został z tego powodu przerwany. W ciągu dwóch pierwszych okrążeń dwukrotnie mogliśmy obserwować ogromne kraksy, więc możliwe, że w pierwszym zakręcie toru było po prostu zbyt ślisko.

 

Na czele wyścigu Marquez zaczął zabierać się do wyprzedzenia Smitha. Hiszpan osiągnął swój cel na prostej startowej na trzecim okrążeniu. W tym czasie bardzo mocno zdążył odjechać Terol, bowiem aż na dwie sekundy. To nie stanowiło jednak przeszkody dla #93, który bardzo szybko dogonił Hiszpana.

 

Po czterech okrążeniach stała się zupełnie nieoczekiwana sytuacja. Nad torem Estoril pojawiły się ciemne chmury, które nie mogły się oczywiście dać spokoju zawodnikom. Zaczął padać lekki deszcz, a więc pokazano zawodnikom odpowiednią flagę. Espargaro nie potrafił się jakoś odnaleźć w tym wyścigu. Na końcu prostej startowej na piątym okrążeniu, popełnił on błąd i wyjechał on nieco za szeroko. Co ciekawe zaraz za nim po high-sidzie zaliczyli Esteve Rabat oraz Efren Vasquez.

 

Marquez cały czas utrzymywał się za Terolem, ale nie atakował go, mimo wielu okazji do wykonania skutecznego manewru.  Smith niestety nie potrafił utrzymać się za pierwszą dwójką i zaczął tracić kolejne metry. Kolejna niespodziewana sytuacja miała miejsce na okrążeniu siódmym. Z powodu padającego deszczu organizatorzy postanowili przerwać wyścig kategorii 125cc. Już po wystawieniu czerwonej flagi upadek zaliczył Alberto Moncayo. Po kilku minutach zadecydowano, że za wyścig zostanie wznowiony. Druga część zmagań miała liczyć dziewięć okrążeń, natomiast pozycje na polach startowych odpowiadały pozycjom motocyklistów na ostatnim okrążeniu pierwszej części wyścigu.

Gdy rozpoczęło się okrążenie wyjazdowe, prawdziwy dramat przeżył Marc Marquez. Hiszpan przewrócił się podczas podróży na swoje pole startowe i uszkodził owiewki swojego motocykla. #93 błyskawicznie dotarł do alei serwisowej, a przytomni mechanicy szybko zajęli się jego motocyklem. Niestety nie na tyle szybko, aby Marquez zdążył wyjechać z pit lane. Chciał tego nawet dokonać bez górnych owiewek, których inżynierowie nie zdążyli zamontować. W tej sytuacji Marc został dopuszczony do wyścigu, ale czekało na niego dopiero ostatnie pole startowe.

 

Restart wyścigu to fenomenalny popis szybkiej i agresywnej jazdy Marqueza. Chciałoby się powiedzieć, że start z pod świateł Terola i Smitha był dobry, ale to czego dokonał Marc ruszając z ostatniej pozycji, jest wręcz nie do opisania. Hiszpan momentalnie w pierwszym zakręcie znalazł się na czwartej pozycji, a to jest wyczyn godny mistrza świata. Nie trzeba było długo czekać, jak Marquez zyskał kolejne miejsce i znalazł się na miejscu trzecim. Zawodnik Red Bulla, znalazł się w krótkim czasie tuż za Smithem i Terolem. Po dwóch okrążeniach, Marc na hamowaniu na końcu prostej startowej wyprzedził Smitha i mógł cieszyć się z drugiej lokaty.

 

W dalszej części stawki, spore problemy miał Espargaro, który tracił kolejne pozycje. Najpierw szybko spadł na siódme miejsce, natomiast w przeciągu kilku zakrętów obejmował już dziewiątą lokatę. Taka sytuacja oczywiście odebrała Polowi jakiekolwiek szanse na zdobycie tytułu mistrza świata kategorii 125cc.

 

Na cztery okrążenia przed końcem zmagań Smith zaatakował Marqueza w najwolniejszej szykanie w kalendarzu Motocyklowych Mistrzostw Świata. Marc próbował w ciągu dwóch okrążeń odzyskać swoją pozycję wykorzystując tunel aerodynamiczny na prostej startowej. Bradley lepiej spisywał się jednak na hamowaniu i nie dawał za wygraną. Atak Marqueza dopiero miał powodzenie na przedostatnim okrążeniu, dzięki czemu ponownie wrócił on na drugą pozycję.

 

Na ostatnim okrążeniu, na hamowaniu do pierwszego zakrętu Marquez objął w końcu prowadzenie w wyścigu. Terol nie rezygnował i był bardzo blisko hiszpańskiego motocyklisty. W trzecim zakręcie toru Nicolas zaatakował Marca, ale wyjechał za szeroko dzięki czemu #93 zdołał skontrować. Kilka zakrętów później Terol ponownie zaatakował Marqueza, ale po raz kolejny przestrzelił zakręt, a błąd wykorzystał zawodnik dosiadający Derbi. Terol robił wszystko co tylko było w jego mocy, ale nie dał rady wyprzedzić już Marqueza i musiał zadowolić się drugim miejscem. Zaraz za nim linię mety przejechał Bradley Smith, a zwycięzcą wyścigu został oczywiście Marc Marquez. Czwarte miejsce przypadło niemieckiemu zawodnikowi, którym był Jonas Folger. Pierwszą piątkę uzupełnił Luis Salom.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
35 zapytań w 0,727 sek