Home / MotoGP / 250cc: Aoyama o krok od mistrzostwa – Grand Prix Malezji

250cc: Aoyama o krok od mistrzostwa – Grand Prix Malezji

Ogromne emocje towarzyszyły dzisiejszemu wyścigowi klasy 250cc. Przepiękna walka pomiędzy Aoyamą i Simoncellim, jak i kolejne niecodzienne zakończenie rywalizacji, stworzyły niezapomniane widowisko.

Hiroshi Aoyama znakomicie spisywał się przez caOgromne emocje towarzyszyły dzisiejszemu wyścigowi klasy 250cc. Przepiękna walka pomiędzy Aoyamą i Simoncellim, jak i kolejne niecodzienne zakończenie rywalizacji, stworzyły niezapomniane widowisko.

Hiroshi Aoyama znakomicie spisywał się przez cały weekend. Był w bardzo dobrej dyspozycji i pokazał, że nie odpuści w walce o tytuł mistrzowski. W gorszej sytuacji przed dzisiejszym Grand Prix był Simoncelli. Kłopoty zdrowotne i słaba pozycja startowa komplikowały drogę do obronienia tytułu.

Bardzo dobrze wyścig rozpoczął Jules Cluzel, jak również Aoyama, Barbera i Wilairot. Także Simoncelli mógł być zadowolony ze startu — od razu odrobił dwie pozycje. Pecha na początku miał Thomas Luthi, który zderzył się lekko z Baldolinim i w efekcie spadł na dalekie miejsce.

Aoyama chciał jak najszybciej znaleźć się na czele stawki. Cluzel nie pozwalał mu na to. Jechał bardzo dobrze, w dodatku jego tor jazdy różnił się od drogi, jaką jechali jego rywale, co dodatkowo utrudniało wyprzedzenie. Francuz popełnił jednak błąd, który natychmiast wykorzystał Japończyk. Ale i Aoyama nie wystrzegł się błędu — pojechał szeroko i został wyprzedzony przez Cluzela, Barberę i Wilairota. Teraz tuż za nim jechał Simoncelli. Obydwaj sprawnie wyprzedzili Ratthaparka. Marco ani myślał jednak jechać za swoim największym rywalem. Pięknie wślizgnął się pod łokieć japońskiego zawodnika i znalazł się przed nim. Teraz celem ich ataku był Barbera, którego również płynnie wyprzedzili.

Aoyama jechał dzisiaj bardzo agresywnie. Nie miał zamiaru jechać za Simoncellim. Starał się atakować gdzie tylko mógł. Początkowo ataki kończyły się fiaskiem. W dodatku Marco bez problemów wyprzedził Cluzela, a Aoyama dość długo musiał „męczyć się” z francuskim kierowcą. Wykorzystał to Simoncelli, który trochę uciekł rywalom.

Za trojką prowadzącą jechała kolejna trojka zawodników: di Meglio, Barbera i Bautista. Alvaro, po słabym starcie, odrobił kilka pozycji. Zabrał się za wyprzedzanie swojego kolegi z zespołu — di Meglio. Mike nie tylko stracił pozycję, ale również… pożegnał się z wyścigiem! Uślizg opony spowodował upadek.

Bautista ruszył w pogoń za trójką prowadzących zawodników, jednak nie dane było mu walczyć o podium, bowiem kolejny raz przewrócił się! To już trzeci z rzędu wyścig, którego Alvaro nie ukończył. Postawa Hiszpana w końcówce sezonu strasznie rozczarowała. Miał być pretendentem do tytułu, a ostatecznie po zakończeniu dzisiejszego wyścigu wypadł z pierwszej trójki klasyfikacji generalnej! Można powiedzieć, że nie jest to najpiękniejsze pożegnanie z klasą 250cc.

Po wielu próbach Aoyama wreszcie wyprzedza Cluzela. Na Francuza czekały kolejne kłopoty — zawodników jadących na czele wyścigu dogonił Hector Barbera.

Na 13 okrążeń do końca wyścigu rozpoczęły się wielkie emocje. Aoyama zaatakował Simoncelliego, ten jednak natychmiast kontratakował. Japończyk niezwłocznie spróbował wyprzedzić rywala jeszcze raz, Marco jednak nie pozwolił mu na to. Skutecznie zablokował drogę przejazdu, doszło nawet do kontaktu między tymi zawodnikami i w efekcie Hiroshi chroniąc się przed możliwością upadku musiał nawet wyjechać trochę poza tor! Sytuację wykorzystał Cluzel, który awansował na drugą pozycję. Cieszył się jednak z niej bardzo krótko — Hiroshi szybko mu ją odebrał.

Wkrótce aż dwóch zawodników miało wypadki. Najpierw upadł Mattia Pasini, a następnie Jules Cluzel! Francuz nie ukrywał swojego rozczarowania takim zakończeniem jazdy w dzisiejszym wyścigu.

Tymczasem dwójka prowadząca znów podgrzała atmosferę. W końcowym odcinku toru Aoyama zaczął wyprzedzać Simoncelliego. Marco ponownie natychmiast kontratakował, jednak Aoyama jeszcze raz skutecznie znalazł się przed Włochem. Simoncelli nie dał jednak za wygraną i w tej walce on okazał się lepszy. Całe zamieszanie wykorzystał Barbera, który dogonił swoich rywali i miał okazję zmienić losy wyścigu.

Simoncelli nie mógł dziś w swoim stylu odjechać od rywali. Wciąż na plecach czuł oddech Aoyamy. Japończyk natychmiast wykorzystał błąd, który popełnił Marco. Rozpoczęły się najbardziej emocjonujące roszady między tymi dwoma zawodnikami. Gdy tylko Hiroshi znalazł się przed Marco, on natychmiast kontratakował, jednakże zakręt później Japończyk znów był przed Włochem. Kolejny zakręt przyniósł jednak ponowną zmianę na pozycji lidera. W końcu Aoyama zdecydował się na ostateczne wyprzedzenie w bardzo nietypowym miejscu. Atak zakończył się sukcesem. Simoncelli jednak nie odpuszczał, wciąż starał się atakować gdzie tylko mógł.

Po tym niesamowitym fragmencie wyścigu, Simoncelli zaczął stopniowo tracić dystans do Aoyamy. Widać było, że to nie jest najlepszy dzień włoskiego zawodnika. Słabszą dyspozycję natychmiast wykorzystał Barbera. Wyprzedził Simoncelliego, popełnił jednak niemal natychmiast błąd i nie za długo był na drugiej lokacie. Walka pomiędzy tymi zawodnikami rozpoczęła się na dobre.

Zdarzenia na czele stawki były niezwykle absorbujące, nie sposób jednak nie wspomnieć o znakomitej jeździe Thomasa Luthiego! Szwajcar znalazł się na znakomitej, czwartej lokacie. Przypomnijmy, iż na początku wyścigu spadł na dalekie miejsce z powodu zderzenia z Baldolinim. Systematycznie jednak odrabiał straty i znalazł się na miejscu tuż za podium. Zapewne takiego Thomasa kibice chcieliby oglądać częściej.

Do końca wyścigu pozostały cztery okrążenia. Aoyama miał już ponad dwie sekundy przewagi nad jadącą za nim dwójką. Barbera wciąż starał się znaleźć sposób na to, by być przed Simoncellim. Próby okazywały się jednak nieskuteczne. Do czasu…

Rozpoczęło się ostatnie okrążenie. Barbera zawzięcie atakował, Simoncelli wciąż musiał się bronić. W końcu Marco popełnił błąd, a Hector znalazł się przed nim. Simoncelli natychmiast kontratakował, ale Hiszpan ponownie znalazł się z przodu, wślizgując się pod łokieć włoskiego zawodnika. Simoncelli nie odpuścił, w efekcie czego na linię mety wpadli jednocześnie! Dyrekcja Wyścigu długo analizowała zdjęcia fotofiniszu. W ostateczności stwierdzono, iż zawodnicy uzyskali taki sam czas wyścigu, a drugie miejsce zostaje przyznane Hectorowi, ponieważ uzyskał on lepszy czas najszybszego okrążenia. Juz drugi raz w taki sposób kończy się walka o drugie miejsce w klasie 250cc w tym sezonie — przypomnijmy, iż w Portugalii tak samo musiano rozstrzygać zakończenie walki pomiędzy di Meglio i Barberą. Wtedy jednak drugie miejsce przyznano Francuzowi.

Nie było to korzystne zakończenie wyścigu dla Simoncelliego. Po dzisiejszej, bardzo pięknej jeździe, już tylko pięć punktów dzieli Aoyamę od tytułu Mistrza Świata. Przez cały sezon Japończyk jeździł bardzo równo i punktował w każdym wyścigu, wydaje się więc, że tylko ogromny pech jest w stanie sprawić, że Hiroshi nie ukończy wyścigu w Walencji, a Simoncelli go wygra. Scenariusz ten jest mało prawdopodobny, jednak jak wszyscy wiemy, wyścigi rządzą się swoimi prawami i wszystko może się zdarzyć.

Pierwsza piętnastka Grand Prix Malezji:

1. Hiroshi Aoyama — 42’55.689
2. Hector Barbera — 43’02.086
3. Marco Simoncelli — 43’02.086
4. Thomas Luthi — 43’10.560
5. Hector Faubel — 43’14.866
6. Ratthapark Wilairot — 43’15.256
7. Alex Debon — 43’15.944
8. Lukas Pesek — 43’30.250
9. Alex Baldolini — 43’46.626
10. Shuhei Aoyama — 43’59.875
11. Balazs Nemeth — 44’04.606
12. Karel Abraham — 44’06.305
13. Valentin Debise — 44’13.634
14. Bastien Chesaux — 44’25.358
15. Vladimi Leonov — 44’39.225

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
13 zapytań w 0,734 sek