Home / MotoGP / Bez niespodzianek w Katalonii

Bez niespodzianek w Katalonii

Piąta runda tegorocznego cyklu zmagań Motocyklowych Mistrzostw Świata za nami. Przed startem wyścigu klasy MotoGP na obiekcie Circuit de Catalunya spodziewaliśmy się mimo wszystko większych emocji.

Chociaż przed startem wyścigu nad torem Montmelo świeciło słońce, to po chwili nad kilkoma ostatnimi zakrętami pojawiły się ciężkie chmury. Tak czy inaczej temperatura powietrza wynosiła dwadzieścia jeden stopni Celsjusza, a nawierzchni była o jedenaście stopni wyższa. Do tego wilgotność wahała się na poziomie 47%, a wiatr wiał z prędkością 5 km/h.

 

Spod świateł bardzo dobrze wyszedł Marco Simonelli, jednak po chwili koło w motocyklu zdobywcy Pole Position uniosło się, dzięki czemu na pozycji lidera w pierwszy zakręt wszedł Jorge Lorenzo, tuż za nim jechał natomiast drugi na starcie Casey Stoner. Bardzo dobrze ruszyli też Ben Spies oraz Valentino Rossi, którzy zajmowali w pierwszej szykanie kolejno trzecie i czwarte miejsce. Zaraz za Włochem jechał jednak Andrea Dovizioso i po chwili włoski duet zaczął walczyć ze sobą. Szósty tymczasem jechał Nicky Hayden, przed Lorisem Capirossim i Marco Simoncelli, który spadł aż na ósmą lokatę.

 

Chociaż w ostatnim łuku pierwszego kółka „Dovi” wyprzedził „The Doctora”, to już na dohamowaniu do pierwszego zakrętu doszło do sporych przetasowań. Wszystko dlatego, że najpierw na czoło wyścigu, przed #1, wyszedł Stoner, a po chwili na czwarte miejsce powrócił, przed #4, Rossi. Trzeci tymczasem wciąż był Spies, który jednak pomału tracił dystans do liderującej dwójki. Na drugiej cyrkulacji też na ósmą lokatę, wyprzedzając Lorisa Capirossiego awansował Cal Crutchlow. Ostro o dziesiątą pozycję walczyli natomiast lokalni zawodnicy: Barbera, Elias i Bautista oraz Czech Abraham. Na samym końcu stawki jechali tymczasem Randy de Puniet i Hiroshi Aoyama.

Na kolejnym, trzecim okrążeniu, Dovizioso powtórzył manewr Rossiego i w pierwszym zakręcie młodszy z Włochów znalazł się na pozycji numer cztery. Kilka dziesiątych przed tym duetem jechał tymczasem Ben Spies. Na następnym kółku w tym samym miejscu na lokatę numer sześć, przed Nicky’ego Haydena awansował natomiast Marco Simoncelli, który odrabiał straty po fatalnym starcie. Chwilę później, także na dohamowaniu do pierwszej szykany, wyprzedzić Randy’ego de Punieta próbował Hiroshi Aoyama. Manewr Japończyka niestety się nie powiódł i obaj zakończyli swoją walkę w Katalonii w żwirze.

 

Chociaż czołowa dwójka nieco uciekła, to pomiędzy Spiesem, Dovizioso i Rossim utrzymywały się półsekundowe różnice czasowe. Na ósmym okrążeniu przed Haydena wysunął się tymczasem Cal Crutchlow, który przecież jeździł tutaj po raz pierwszy. Dzięki wyprzedzeniu „Kentucky Kida” Brytyjczyk jechał już na siódmej lokacie. Kilka sekund przed nim znajdował się Simoncelli, który chociaż przed wyścigiem stawiany był w roli murowanego faworyta do podium, nie był nawet w stanie dogonić piątego Rossiego.

 

W połowie dystansu nad torem zaczęły unosić się ciemne chmury, a wirażowi zaczęli machać białymi flagami. Oznaczało to, ni mniej ni więcej, że nad torem zaczęło kropić i od tej pory zawodnicy mogli zjeżdżać do boksu i wymieniać motocykle. Druga maszyna musiała mieć jednak inne opony niż ta, na której kierowca ruszył do wyścigu. Taki zjazd byłby jednak dość ryzykowny, bowiem wiązał się ze stratą około dwudziestu sekund, a nad torem tylko kropiło.

 

Czytaj dalej >>

 

W drugiej fazie wyścigu nie działo się zbyt wiele, poza walką o dziewiąte miejsce pomiędzy Bautistą, Barberą, Capirossim oraz Abrahamem. Chociaż w pewnym momencie, z powodu lekkich opadów deszczu, strata Lorenzo do liderującego Stonera zmalała do półtorej sekundy, to już wkrótce Australijczyk znów zaczął odjeżdżać od miejscowego faworyta. Chociaż czekaliśmy na walkę pomiędzy „BigBenem”, Andreą i Valentino o najniższy stopień podium, tak się nie stało. Z czasem to trio zaczęło się coraz bardziej rozjeżdżać i pomimo tego, że kilka kółek przed metą do „The Doctora” na odległość zaledwie 0.3sek dojechał Simoncelli, to po chwili odległość pomiędzy tymi dwoma Włochami, a prywatnie przyjaciółmi, znacznie wzrosła.

 

Ostatecznie do mety na pozycji lidera dojechał Casey Stoner, dla którego jest to trzeci triumf w tym roku, drugi z rzędu i pierwszy na Montmelo od czasu sezonu 2007. Dzięki temu strata Australijczyka w klasyfikacji generalnej do ostatecznie drugiego w dzisiejszych zmaganiach Jorge Lorenzo zmalała do zaledwie siedmiu punktów. Podium uzupełnił zespołowy kolega Hiszpana – Jorge Lorenzo. Po trudnym początku sezonu Ben Spies w końcu pokazał na co go stać, awansując przy okazji w tabeli z dwunastego na siódme miejsce.

 

Czwarte miejsce padło łupem Andrei Dovizioso, a więc zespołowego kolegi triumfatora. Strata Włocha do #27 wyniosła jednak nieco ponad pięć sekund. Tym samym awansował on na trzecie miejsce w „generalce”. Valentino Rossi raz jeszcze zadowolić się musiał piątą lokatą i w klasyfikacji generalnej zajmuje tą samą pozycję. Dodatkowo „The Doctor” do poprzedzającego go „Doviego” stracił na mecie dwie sekundy, ale na sam koniec wyraźnie już odpuścił. Strata Włocha do lidera wyniosła tymczasem nieco ponad siedem sekund, podczas gdy dwa tygodnie temu na Le Mans było to dwukrotnie więcej.

Dopiero szósty, jedenaście sekund za Stonerem, finiszował Marco Simoncelli. Włoch, chociaż wczoraj stawiany był w roli głównego faworyta do wywalczenia podium, wywalczył zaledwie dziesięć punktów. Bardzo dobre, siódme miejsce padło łupem Cala Crutchlowa, który przecież w ten weekend ścigał się na Montmelo po raz pierwszy w karierze. Sześć sekund po Brytyjczyku, jedynym reprezentancie ekipy Monster Yamaha Tech3 dzisiejszego dnia, na metę wpadł Nicky Hayden. To ósme miejsce Amerykanina wydaje się być jednak nieco rozczarowujące, ale tak czy inaczej nadal jest on w klasyfikacji szósty. Wcześniej wspomniany #35 wskoczył tymczasem na pozycję numer dziesięć.

 

O lokatę numer dziewięć do samej mety zmagań na Montmelo toczyła się ostra walka, z której zwycięsko wyszedł Loris Capirossi. Dla Włocha, weterana wyścigów Grand Prix, to najlepszy finisz w tym sezonie. Tuż za nim na metę wpadł, dopełniając czołową dziesiątkę, Karel Abraham. Dopiero jedenasty flagę z czarno-białą szachownicą zobaczył Hector Barbera, który wyraźnie nie był z tego powodu zadowolony. Zaraz za #8 finiszował tymczasem Alvaro Bautista, który także liczył na więcej aniżeli dwunaste miejsce i to przed własnymi kibicami. Ostatni, trzynasty, ze sporą stratą do poprzedzających go zawodników był z kolei Toni Elias. Hiszpan po raz pierwszy w karierze zawodnika MotoGP dojechał do mety wyścigu w Katalonii.

 

Na mecie zabrakło, o czym wspomnieliśmy już wcześniej, Randy’ego de Punieta oraz Hiroshiego Aoyamy. Dla obu tych panów to naprawdę frustrujące rozwiązanie rundy na torze Montmelo. Francuz bowiem po raz czwarty, na pięć tegorocznych wyścigów, nie dojechał do mety i wciąż na swym koncie w tabeli ma tylko sześć punktów zdobytych w Portugalii. Japończyk z kolei, po dobrym starcie sezonu, po raz pierwszy w tym roku nie dojechał do mety i spadł przez to z siódmej na ósmą lokatę w klasyfikacji.

 

Czytaj dalej >>

 

Wbrew wcześniejszym spekulacjom, rozpoczętych notabene przez Cala Crutchlowa, Colin Edwards nie został dopuszczony do startu w dzisiejszym wyścigu. Jak wiadomo, przewracając się podczas FP2 w piątym zakręcie Amerykanin złamał prawy obojczyk i to na dodatek w czterech miejscach! Wczoraj przeszedł operację, którą przeprowadził doktor Xavier Mir. #5 chciał podtrzymać serię stu czterdziestu jeden startów z rzędu w wyścigach MotoGP i po przejechaniu jednego okrążenia zjechać do boksu. Lekarze już z toru Montmelo nie wyrazili jednak zgody na taki start i trudno się temu dziwić.

 

W wyścigu nie brał też udziału Dani Pedrosa, który na Le Mans po kolizji z Marco Simoncellim złamał prawy obojczyk. I chociaż bardzo chciał on wystartować w swoich domowych zmaganiach, nie było mu to dane. Jego udział w rundzie na Silverstone także stoi pod znakiem zapytania. Dodatkowo przez swoją nieobecność #26 spadł w klasyfikacji generalnej z trzeciego na czwarte miejsce.

Karuzela Motocyklowych Mistrzostw Świata nie ma jednak ani chwili na odpoczynek, bowiem prosto z Katalonii udaje się do Wielkiej Brytanii. Zawodnicy na torze Silverstone startować będą bowiem już w przyszły weekend. Na relację z rundy o AirAsia British Grand Prix już teraz zapraszamy na strony naszego serwisu.

 

 

Wyniki wyścigu w Katalonii:


1. Casey Stoner (AUS) Repsol Honda Team – 43’19.779sek
2. Jorge Lorenzo (SPA) Yamaha Factory Racing – 43’22.182sek
3. Ben Spies (USA) Yamaha Factory Racing – 43’24.070sek
4. Andrea Dovizioso (ITA) Repsol Honda Team – 43’25.034sek
5. Valentino Rossi (ITA) Ducati Marlboro Team – 43’27.150sek
6. Marco Simoncelli (ITA) San Carlo Honda Gresini – 43’31.610sek
7. Cal Crutchlow (GBR) Monster Yamaha Tech 3 – 43’46.262sek
8. Nicky Hayden (USA) Ducati Marlboro Team – 43’53.022sek
9. Loris Capirossi (ITA) Pramac Racing Team – 44’02.871sek
10. Karel Abraham (CZE) Cardion AB Motoracing – 44’02.892sek
11. Hector Barbera (SPA) Mapfre Aspar Team – 44’04.003sek
12. Alvaro Bautista (SPA) Rizla Suzuki MotoGP – 44’05.018sek
13. Toni Elias (SPA) LCR Honda MotoGP – 44’18.047sek

Nie ukończyli:
Randy de Puniet (FRA) Pramac Racing Team – 5’23.714sek
Hiroshi Aoyama (JPN) San Carlo Honda Gresini – 5’24.395sek


AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
83 zapytań w 5,816 sek