Home / MotoGP / Dobre nastroje w zespole Yamaha Monster Tech 3

Dobre nastroje w zespole Yamaha Monster Tech 3

Colin Edwards w sezonie 2011 prezentuje bardzo równą formę. Amerykanin na słynnym torze Indianapolis Motor Speedway wywalczył siódme miejsce. Jego kolega z zespołu – Cal Crutchlow – po dwóch nieukończonych z rzędu Grand Prix, tym razem na metę dojechał jedenasty.

 

Już w czasie sesji treningowych Teksańczyk jechał bardzo równo – raz był trzeci, a dwa razy szósty. Również w czasie kwalifikacji Edwards uzyskał szósty czas, co dało mu start z drugiego rzędu. Colin wykorzystał tę pozycję, zaliczył szybki start i przebił się do przodu, jednak przegrał bezpośrednią rywalizację o najlepsze pozycje z innymi zawodnikami i spadł na ósmą lokatę. Tam, w ciągu trwania wyścigu, toczył zacięty pojedynek z Alvaro Bautistą, Benem Spiesem i Valentino Rossim. Jednak warunki, w jakich ścigali się kierowcy sprawiły, że mieli oni ogromne problemy z oponami. To właśnie zużycie przedniej opony sprawiło, że Edwards musiał odpuścić bezpośredni pojedynek z Bautistą (Alvaro ostatecznie zajął 6 miejsce) i zwolnił tempo, aby bezpiecznie do mety dowieść siódme miejsce.

 

Myślałem, że mój start jest fantastyczny, ale problemem było to, że motocyklowi brakowało trochę przyśpieszenia. Potrzebowałem Fred Flinstona, który pchnąłby mnie do przodu, musiałem więc puścić przed siebie kilku zawodników na pierwszym zakręcie. Przez kilka pierwszych okrążeń miałem poczucie, że mogę jechać szybciej, ale przede mną był Bautista i on skutecznie zamykał mi drogę, na wyjściach z zakrętu uzyskiwał przewagę kilku metrów ode mnie. Na kolejnych częściach toru odrabiałem jednak stratę i na ostatnim zakręcie prawie na niego wpadłem! Ale już na pierwszym zakręcie on był kilka długości motocykla przede mną. Bardzo chciałem pokonać Bautistę, ale jechał naprawdę świetnie, szczególnie w drugiej połowie wyścigu. W momentach, kiedy jechałem tuż za jego tylną oponą, szukałem wszelakich możliwości, aby go wyprzedzić, ale nagle przytrafił mi się uślizg przodu na prostej i to było dla mnie ostrzeżenie, że muszę wycofać się z tej walki i wziąć bezpieczne, siódme miejsce. Przednia opona prawie całkowicie straciła przyczepność na ostatnich okrążeniach, chociaż wiem, że nie jestem jedynym zawodnikiem, który miał ten problem. Ale byłem najlepszym kierowcą z zespołu niefabrycznego, ukończyłem rywalizację w pierwszej dziesiątce, więc jest dobry rezultat. Teraz przed nami Misano i tam zobaczymy, czy możemy walczyć o czołową szóstkę”.

 

Rozważna jazda Colina opłaciła mu się – siódme miejsce dało mu 9 punktów i w klasyfikacji generalnej wskoczył on na ósmą lokatę, wyprzedzając Marco Simoncelliego.

 

 

Cal Crutchlow ciężko pracował przez cały weekend, aby poprawić czucie przodu jego motocykla. Praca przyniosła efekty, to był najlepszy finisz Brytyjczyka od czasu Grand Prix Katalonii, które miało miejsce na początku czerwca. Cal miał równe tempo przez cały wyścig, przez kilka otwierających wyścig okrążeń dotrzymywał kroku takim kierowcom jak Loris Capirossi, Toni Elias, czy Randy de Puniet, natomiast na ostatnim okrążeniu stoczył walkę o jedenaste miejsce z Marco Simoncellim.

 

Po pierwsze, chcę podziękować wszystkim ludziom z mojego zespołu Monster Yamaha Tech 3. Nie poddawali się przez cały weekend, nawet kiedy trochę męczyliśmy się z motocyklem i może to zabrzmieć głupio, ale nie sądzę, aby kiedykolwiek 11 miejsce w wyścigu przyniosło taką radość w garażu. Po ostatnich wyścigach ważnym było przerwać tę złą passę upadków i dojechać do mety, udało mi się to zrobić. Wynik nie jest może spektakularny, ale moja prędkość pod koniec wyścigu była naprawdę dobra i jestem z tego zadowolony, więc mam jakiś pozytyw przed Misano. Pod koniec wyścigu byłem lepszy, niż Jorge Lorenzo. Oczywiście, jechałem daleko za nim, ale to dodaje mi otuchy. Podobnie jak inni kierowcy, miałem problemy z przednią oponą, na początku wyścigu nie było łatwo, ale nie rezygnowałem i naciskałem do samego końca. Ten wynik daje nam punkt zaczepienia do rozwoju w kolejnych wyścigach, począwszy od Misano. To tor, którego przynajmniej nie muszę się uczyć. Aby móc kończyć wyścigi bez upadków, potrzebuję zdobyć trochę doświadczenia i cieszę się, że udało mi się tutaj dojechać do mety, ponieważ wiele się nauczyłem tego popołudnia. Uzyskałem wiele dobrych informacji dla zespołu, które, mamy nadzieję, poprawią mój motocykl przed kolejnym wyścigiem”.

 

Cal dopisał do swojego dorobku 5 punktów. W klasyfikacji generalnej ma ich 39, co daje mu piętnastą lokatę.  

AUTOR: Ania Pyzałka

Na portalu MotoSP.pl od 2005 roku. Szczególnie oddnana klasom Moto3 i Moto2. Uwielbia patrzeć, jak rodzą się nowe talenty świata MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
25 zapytań w 0,700 sek