Home / MotoGP / „Dovizioso podkopuje moje morale” – Lorenzo

„Dovizioso podkopuje moje morale” – Lorenzo

Jedna wypowiedź Jorge Lorenzo, po treningach w Argentynie, wywołała w sieci lawinę komentarzy. Zastanawia, jaki był cel tego, co powiedział, a także czy całość nie została nieco wyrwana z kontekstu. Tymczasem Dovizioso wydaje się tym w ogóle nie przejmować.

Chociaż kilku zawodników z czołówki podpisało już kontrakty na dwa kolejne sezony – Márquez, Viñales, Rossi – to nadal tego samego nie można powiedzieć o obu zawodnikach fabrycznej ekipy Ducati. Pisaliśmy już wcześniej, że Ducati na razie bardziej skupia się chyba na przedłużeniu umowy z Dovizioso, aniżeli z Lorenzo. Co prawda w kuluarach mówi się, że Andrea rozmawiał też z Hondą i Suzuki, i absolutnie nie wyklucza żadnej opcji, jakoś nie wydaje nam się, by odszedł z Ducati.

Ostatnio Dovizioso wskazał, że przedłużające się rozmowy z Ducati mogą być winą właśnie włoskiego producenta. A jednocześnie przyznał, że nie będzie zdziwiony, jeśli Lorenzo zdecyduje się odejść z zespołu. Nie jest tajemnicą, że spory apetyt na miejsce Hiszpana ma Danilo Petrucci, który już dawno temu przyznał, że w 2019 roku nie będzie jeździł w teamie Pramac Ducati.

„Dovizioso to inteligentny gość, prawda? W zasadzie wie wszystko – mówił „Por Fuera” w wywiadzie dla Movistar TV. – Dovi zawsze próbował, przez całą moją karierę, podkopywać moje morale. I robi to nadal, teraz jako mój team-partner. To dla mnie nic nowego”.

Kliknij, aby pominąć reklamy

W zeszłym roku Dovizioso zdecydowanie pokonał Lorenzo. Włoch wygrał sześć wyścigów i zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, do samego końca walcząc z Markiem Márquezem o tytuł. I chociaż dotychczas zarabiał mniej niż 2 miliony euro, to po takim sezonie, jak ten w 2017, może liczyć na sporą podwyżkę. W drugą stronę ma zadziałać ewentualna umowa z Jorge, który musiałby zgodzić się na znaczne obniżenie pensji z poziomu 12 milionów euro.

„Dovi to spokojna osoba. Nasza relacja jest dobra i w tym sensie jest w porządku. Jesteśmy tu po to, by wygrywać wyścigi i mistrzostwa, a przyjaźni szuka się gdzie indziej, nie w paddocku” – dodał Hiszpan.

Warto mieć na uwadze jedno. Wypowiedź została wyrwana z kontekstu, bo użyto jej jako zapowiedzi dużego wywiadu, który wyemitowany zostanie w niedzielę. Wtedy powinniśmy poznać więcej szczegółów, ale z drugiej strony – z jakiego kontekstu można było wyrwać taką wypowiedź, by miała ona całkowicie inne znaczenie?

Lorenzo szybko został zapytany przez dziennikarzy, o co tak naprawdę mu chodziło. Powiedział, że teraz nie zamierza tego komentować i więcej „być może powie w przyszły czwartek, przed Austin”, bo teraz „jest w trybie wyścigowym” i wszyscy powinni „skupić się na ściganiu i pytaniach związanymi z wyścigami”. Na koniec dodał jeszcze, że „nigdy nie kłamie, zawsze mówi to, co myśli, a to co myśli, jest prawdą”.

A co na to wszystko Dovizioso? Uciął wszystko w dwóch zdaniach, stwierdzając wprost, że: „Ścigamy się z Jorge od 2001 roku i zawsze była między nami rywalizacja, zarówno na torze, jak i poza nim. To zupełnie normalne”.

Co Wy o tym wszystkim myślicie?

Kliknij, aby pominąć reklamy

foto: Ducati

źródło: motorsport.com, motomatters.com

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

komentarzy 21

  1. Wszyscy zapewne spodziewali się, że Lorenzo szybko przejmie stery lidera w Ducati i poprowadzi „czerwonych” do tytułu. A tu psik – jest zupełnie odwrotnie… Osobiście cieszy mnie takie rozwiązanie, gdyż po nieudanym epizodzie w Repsol Hondzie większość postawiła krzyżyk nad Andreą. Życzę mu tytułu mistrzowskiego bardziej, niż komukolwiek innemu. :)

  2. Nie no ,gośc już totalnie przesadza..
    Fakty mówią za siebie więc jakikolwiek komentarz w tym temacie uważam za zbędny

  3. 12 baniek euro wyrzucone w błoto. Rossi podkopywal, Dovi podkopuje. Ciekawe kto następny będzie podkopywał.

    • Myślę, że już nikt bo Lorenzo, pomału żegna się z topowymi zespołami :)

      • Biorąc pod uwagę że Vinalesowi już totalnie odwala pod czachą nie byłbym pewny czy Lorenzo nie wróci do Yamahy… Niestety zaczyna to bardzo mocno przypominać początek lat 90tych gdzie po fatalnej kontuzji Yamahy wszystko to się posypało na „parę ładnych lat” Poczekajmy do Europejskiej części sezonu gdzie Honda już zamierza wprowadzać poprawki bo wtedy Vinales psychicznie rzuci to wszystko i pojedzie w Bieszczady.

        Porblem w tym że Cal bardzo dosadnie i jeszcze bardziej prawdziwie pokazał jak przebiega współpraca z Włochami… A Lorenzo??? Będzie najwyżej kolejnym mistrzem przeżutym przez Ducati. Rossiemu też się nie udało.

        Na miejscu Jorge próbowałbym wszystkiego by zamienić się miejscami z Iannone w Suzuki. Iannone na Ducati potrafił jeździć (wyciskając nawet więcej niż niepewny wtedy Dovi) Ja mam nadzieję że Jorge będzie w stanie walczyć o zwycięstwa choć patrząc na progres Hondy nie byłbym do tego tak mocno przekonany.

        I możemy mówić wszystko Marquez może być dominatorem takim jak Doohan i Rossi razem wzięci… wtedy nieważne kto na czym jeździ 24 gości jedzie przez 45 minut a na końcu wygrywa Marquez…

  4. Wszyscy pod nim dołki kopią tylko on w nie wpada a nie ci co kopią :-)
    Żałosny jest po jakiego takie wypowiedzi nie moze siedzieć cicho i robić swoje.
    A tak wszyscy uznają go za marudę i chyba rzeczywiście sie żegna po woli z moto gp kto by chciał marudę

  5. Oczywiście zdanie wyrwane z kontekstu, bo inna redakcja musi mieć click-baitowy tytuł. Równie dobrze można by zatytułować: „Szok! Nie uwierzycie, co powiedział! Zobaczcie koniecznie!!!„. Póki nie pojawi się pełny wywiad można tylko snuć domysły.

    Dovi raczej w 2017 miał małe szanse sięgnięcia po tytuł. Mając 21 punktów straty do Marqueza musiałby wygrać wyścig w Walencji, a Marc nie mógłby być wyżej niż na 11 lokacie. :/ A jak było, chyba każdy pamięta.
    [Wspominam o tym, bo jest masa głosicieli teorii spiskowych, że Jorge pomagał Markowi. Takich gagatków stawiam na równi z wyznawcami teorii płaskiej Ziemi, twierdzącym, że Tony Blair, George Bush i Królowa Elżbieta to Reptilianie rządzący światem oraz antyszczepionkowymi „madkami”.]

    • @einarmschwinge to do tego grona zaliczają się i Badziak i Jędrzejewski:) bo obaj przy okazji chyba 2 treningu wczorajszego gadali, jak to Gigi nie wybaczy Jorge, a Dovi jest bardzo pamiętliwym gościem (zwłaszcza w kwestii mapy nr 8) i wszystko się sprowadzało do tego, że Jorge w Ducati jest skończony a w Motogp nadchodzi jego kres (to zwłaszcza ze strony Badziaka, który chyba ma jakiś kompleks Lorenzo). Tak czy owak, nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Jak Jorge będzie miał wyniki to fajnie, jak nie to trudno, nie on pierwszy i nie jedyny w Ducati.
      Co do ostatniego wyścigu to dla mnie podsumowaniem możliwości Doviego na tytuł w tamtym momencie był jego żwir. Co do Lorenzo w motogp… marudy w smerfach też nikt nie lubił, ale bajka bez niego byłaby uboższa;P

      • Dzięki za odpowiedź!
        Jorge to istny Niki Lauda MotoGP – świetny technicznie i choć nie ma doskonałej techniki to wie czego mu potrzeba, by być szybkim. Do tego nie przepadają za nim nawet koledzy z zespołu :P

        A o Panach Badziak i Jędrzejewskim pisali chyba wszyscy i to nie raz na naszym portalu w komentarzach. Obawiam się, że w naszej społeczności nie są lubiani.

        Panowie komentatorzy rzucają takimi tekstami, że mam ochotę się położyć i udawać, że zemdlałem. :|
        2 tygodnie temu napisałem: „W katarze z motocykla Lorenzo lecą iskry -> Hiszpanowi wyświetla się informacja od zespołu z poleceniem zjazdu do boksu i zmiany motocykla.
        G. Jędrzejewski: „Dobrze, że mapy 8 mu nie pokazali, hurhuege xD.”

        Pan Adam też czasem zdaje się wiedzieć lepiej co myślą zawodnicy i być ekspertem od psychiki Lorenzo. Musi być w tym równie dobry, co Profesor Xavier z X-Menów :P.”

        • Od Adama to się odczep :), swój chłop. Niestety musiał się dostosować do poziomu tego idioty, który w chamski sposób zastąpił Micka.

  6. Lorenzo sprawdził że nic dużego nie wygra na torze, więc zaczął to co zwykle – będzie toczył wojnę wewnątrz zespołu.
    Wystarczyłoby być szybszym i udowodnić swoją przydatność dla zespołu… Ja jak wielu wierzyłem że Lorenzo jest świetnym zawodnikiem i znajdzie swój sposób na motocykl, choćby na to żeby walczyć o podium, wygrywać jeszcze nie musi. Ale jeżeli Lorenzo kończy sezon w taki sposób jak to zrobił, a teraz zaczyna nowy od takich tekstów to chyba już nikt mu kibicować nie będzie… To już wolę Petruxa, bo on przynajmniej zwęszył swoją szansę i robi wszystko co może żeby wygrywać te wewnętrzne pojedynki, przynajmniej na razie. A chyba o to chodzi w tej całej zabawie a nie o to żeby Lorenzo mógł jeździć w wielkiej koronie na głowie, najlepiej jeszcze sam, daleko z przodu na motocyklu lepszym o dwa poziomy od reszty, dobrze by też było jakby jego partner z zespołu był praktykantem i bił mu codziennie pokłony przy śniadaniu…

    Co do postów na temat komentatorów ipli – uważam że moderator strony powinien zrobić z tym porządek. Możecie mieć swoje uwagi, ale jeżeli ktoś używa takich określeń to powienien stąd wylecieć. Żartować można, krytykować można, ale ubliżać to już możecie sobie na swoich domowych imprezach.

  7. A mnie najbardziej zastanawia zdanie „Dovi zawsze próbował, przez całą moją karierę, podkopywać moje morale.” Oglądam Moto kupę lat, interesuję się, czytam… szczerze mówiąc, nie zauważyłam tego… i nie zauważyłam nigdy wcześniej, żeby Jorge to zauważył… :)

  8. Tak jak Jorge nie jest moim faworytem i czasem odbieram jego wypowiedzi jako marudzenie, tak w tym przypadku w zupełności go rozumiem.
    Warto dla kontekstu może przypomnieć sobie wypowiedzi Doviego z Kataru?
    Bo to on zaczął pierwszy opowiadać o tym że nie zdziwi go ewentualne odejście Lorenzo i to on opowiadał o ich rywalizacji od 2001.
    W normalnej sytuacji pewnie można by to odebrać jako nic nie znaczący wywiad, ale w sytuacji gdy obaj zawodnicy walczą o nowe kontrakty, Jorge mógł pomyśleć inaczej.

    Wiem że jakakolwiek krytyka Doviego, może być odbierana jak kopanie szczeniaczka, bo jest popularny jak nigdy i wszyscy go lubią, ale może warto:
    – poczekać na pełen wywiad, bo nawet w artykule jest napisane że to tylko fragment
    – przyjrzeć się też Dovizioso i temu co on mówi

    Co do samego Jorge, to nigdy nie odbierałem go jako kogoś kto bawi się w psychologiczne gierki jak mój ulubieniec. Dlatego nie wierzę w żadne spiski z 2015 roku i dlatego też nie traktuje jego wypowiedzi jako próby mącenia czy coś. Jorge jak dla mnie jest chyba najbardziej szczerym zawodnikiem, co czasem obraca się przeciwko niemu (jest na pewno bardziej szczery niż Maverick „ask Yamaha” Vinales).
    Lorenzo tylko odniósł się do słów Dovizioso, za co tu go winić?

    Jeśli miałbym tu szukać jakiś gierek to bardziej ze strony jego pracodawcy, któremu się poszczęściło z formą Doviego. Teraz jest to niby przedstawiane jako jakiś wieloletni, wielki projekt, ale o ile dobrze pamiętam to Iannone dostał pierwszy propozycję bycia kolegą Lorenzo, a nie Dovi.
    Dopiero jak #29 wszystko spieprzył to przypomnieli sobie o #4.

    Podsumowując, może poczekajcie do ukazania się pełnego wywiadu zanim zaczniecie jechać po JL i nie udawajcie oburzonych że coś powiedział złego na Dovizioso bo on też święty nie jest. Nikt z resztą nie jest, bo trzeba być mega naiwniakiem żeby myśleć że ci kolesie uśmiechają się do siebie szczerze.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
70 zapytań w 1,356 sek