Home / MotoGP / Dublet Fiat Yamahy – pierwszy od kwietnia

Dublet Fiat Yamahy – pierwszy od kwietnia

Po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu zawodnicy ekipy Fiat Yamaha wywalczyli komplet punktów. Tym razem duet włoskiej ekipy nie dał rywalom żadnych szans w przedostatniej rundzie tegorocznego cyklu zmagań, która odbyła się pod nazwą bwin Grande Premio de Portugal.

Jorge Lorenzo nie miał sobie równych w obu treningach wolnych na obiekcie Estoril, dzięki czemu po odwołaniu kwalifikacji ustawił się dziś na pierwszym polu startowym. Start wyszedł mu bardzo dobrze, gdyż w pierwszy zakręt wszedł na pozycji lidera i zaczął odjeżdżać od rywali. Już na drugim okrążeniu ci go jednak dogonili i spadł on na drugie miejsce za Nicky’ego Haydena. W niedługim czasie udało mu się co prawda pokonać Amerykanina, jednak po kilku kolejnych okrążeniach z pierwszej pozycji zepchnął go Valentino Rossi. #99 nie był w stanie utrzymać tempa Włocha, który odjechał mu na ponad dwie sekundy.

 

„Na okrążeniu rozgrzewkowym widziałem, że w kilku miejscach na torze nadal jest mokro, więc dobrze wiedziałem, iż na początku muszę być ostrożny. Zaliczyłem świetny start i znalazłem się na czele, jednak po chwili Valentino mnie wyprzedził, a ja nie mogłem utrzymać jego rytmu. Po prostu miał ode mnie lepsze tempo, ale kiedy tor robił się coraz bardziej suchy, znalazłem swój rytm. Dzięki temu krok po kroku zacząłem odrabiać stratę, jaką do niego miałem, a w końcu go wyprzedziłem,” rozpoczął 23’latek z Majorki, który wygrał już ósmy raz w tym sezonie, a trzynasty w karierze zawodnika klasy MotoGP.

 

W połowie dystansu Mistrz Świata sezonu 2010 znalazł się tuż za tylnym kołem Yamahy M1 z numerem #46, a po kilku kółkach spędzonych za Rossim, zaatakował go na dohamowaniu do pierwszego zakrętu siedemnastego okrążenia. Od tego momentu zaczął uciekać od Valentino, a na metę wpadł ponad osiem sekund przed nim. „Czułem się bardzo dobrze na motocyklu i bardzo cieszy mnie to, że wygrałem trzeci raz z rzędu na Estoril. Minęło sporo czasu od mojego ostatniego triumfu, jednak byłem wciąż w wysokiej formie i nie przejmowałem się. Wiedziałem, że mogę tu wygrać – na moim ulubionym torze. Dodatkowo potwierdziliśmy dziś potrójną koronę dla Yamahy, więc raz  jeszcze gratuluję całej ekipie,” dodał na koniec „Por Fuera”, który kolejny już raz wcielił się w ten weekend w rolę astronauty.

Weekend w Portugalii do udanych zaliczy również Valentino Rossi. Włoch był szybki podczas obu treningów wolnych, a po połączeniu czasów z nich okazało się, że na starcie zajął trzecią pozycję. Biorąc pod uwagę fakt, iż ostatnie wyścig zaczynał on z drugiej lub trzeciej linii, mógł on być zadowolony z odwołania kwalifikacji. Po starcie co prawda udało mu się utrzymać trzecie miejsce, jednak już po chwili musiał ostro walczyć z Andreą Dovizioso oraz duetem teamu Ducati Marlboro. Ostatecznie jednak na trzecim kółku awansował na drugie miejsce przed Nicky’ego Haydena, a na czwartej cyrkulacji, na wejściu w najwolniejszą szykanę w kalendarzu, pokonał on również Jorge Lorenzo. Od tego momentu rozpoczął on ucieczkę, a w pewnym momencie jego przewaga nad #99 wynosiła ponad dwie sekundy.

 

„Już wczoraj mówiłem, że jeśli warm-up będzie mokry, a wyścig suchy, będziemy mieli prawdziwą loterię! Jestem zadowolony z tego weekendu, pracowaliśmy naprawdę dobrze, nieźle czułem się na motocyklu w deszczu, a podczas dzisiejszej rozgrzewki byłem najszybszy. Myślę, że gdyby podczas wyścigu również było mokro, mógłbym być jeszcze bardziej konkurencyjny,” mówił 31’latek z Tavullii. „Rozpoczęliśmy jednak wyścig na suchej nawierzchni, więc każdy jechał na ślepo, a ja wiedziałem, że na początku muszę nieco zaryzykować. Ustawienia były dobre, jednak kiedy Jorge złapał swój rytm i mnie wyprzedził, nie mogłem utrzymać jego tempa. Chociaż próbowałem się za nim trzymać, był on po prostu za szybki,” kontynuował „The Doctor”, dla którego jest to już dziewiąte podium w tym sezonie, a zarazem osiemdziesiąte trzecie zdobyte na Yamasze.

 

Na początku siedemnastego okrążenia Lorenzo wyprzedził jednak Rossiego i uciekł mu, ale wcześniej duet ten wypracował sobie ogromną przewagę nad resztą stawki, toteż Valentino bez problemu finiszował jako drugi. Dodatkowo, dzięki temu, że do mety nie dojechał Casey Stoner, #46 powrócił na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, w której to wyprzedza Australijczyka o dwanaście punktów, a do drugiego Daniego Pedrosy traci dziewiętnaście „oczek”. „To drugie miejsce pozwoliło mi jednak wrócić do czołowej trójki mistrzostw, a Dani nie jest daleko przede mną. Jestem zadowolony, bowiem znacznie poprawiliśmy ustawienia motocykla, ale nadal nie są one wystarczająco dobre. Tak czy inaczej postaramy się jeszcze je ulepszyć, by w Walencji powalczyć o ostatnie zwycięstwo z Yamahą,” zakończył 9’krotny Mistrz Świata, który dokładnie 9-tego listopada przesiądzie się już na Ducati Desmosedici.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
67 zapytań w 0,735 sek