Home / MotoGP / Dziennikarze atakują podczas konferencji!

Dziennikarze atakują podczas konferencji!

Wczoraj podczas konferencji prasowej przed rozpoczęciem rundy o Grand Prix Francji, zawodników pytano o wiele rzeczy. Te najciekawsze wypowiedzi, które dotyczą ich przyszłości, postanowiliśmy jednak przytoczyć w poniższym artykule.

Spekulacje, jakoby Casey Stoner w przyszłym roku miał połączyć swe siły z Hondą, wybuchły zaledwie kilka dni po rundzie w Jerez de la Frontera. Trzy tygodnie przerwy pomiędzy hiszpańskimi zmaganiami, a tymi odbywającymi się na Le Mans, z całą pewnością nie pomogły. Dla wielu dziennikarzy to zbyt dużo czasu, więc czasami powstawały wiadomości, które zawierały zupełnie nieprawdziwe informacje. Ale teraz nie o tym…

Włosi i Hiszpanie co rusz informują o umowie Australijczyka z HRC, dzięki czemu jego miejsce w Ducati mógłby zająć Valentino Rossi. Pojawiają się wiadomości, że japoński producent chciałby stworzyć na przyszły sezon swego rodzaju „Dream Team”, w którego skład miałby wchodzić właśnie Stoner oraz Jorge Lorenzo.

O ile niektóre z tych informacji mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w przyszłości, o tyle część z nich okaże się kompletnymi bzdurami. Cała ta gorąca atmosfera przeniosła się również na paddock toru Le Mans. Zazwyczaj na czwartkowych konferencjach prasowych zawodnicy opowiadają o swoich oczekiwaniach co do danej rundy, ewentualnych nowych częściach jakie będą mieli do swej dyspozycji. Pytania podczas wczorajszego spotkania zadawał „gospodarz” takich konferencji, a zarazem komentator telewizyjny – Nick Harris.

Poza standardowymi pytaniami zadawanymi przez Brytyjczyka, w późniejszym czasie przychodzi czas na rozwianie dylematów dziennikarzy z różnych krajów. Ci wczoraj jednak tylko czekali na to, kiedy będą mogli zapytać „Fantastyczną Czwórkę” o ich plany co do przyszłych sezonów. Okazję mieli wyśmienitą, bowiem na konferencji znaleźli się zarówno obaj zawodnicy fabrycznej ekipy Yamahy – Valentino Rossi i Jorge Lorenzo, ale również Dani Pedrosa oraz Casey Stoner. Trochę w cieniu pozostawał Randy de Puniet, dla którego obecna runda jest tą domową.

Wszystko zaczęło się od „Por Fuery”, który po opowiedzeniu nieco o testach w Jerez, od razu został zarzucony gradem pytań. Gdy tylko skończył opisywać przebieg próbnych startów i sprawdzania nowych elementów elektroniki, od razu został zapytany o możliwość przejścia do Ducati. Jak pamiętamy, w ubiegłym sezonie niewiele zabrakło, by za kwotę od czternastu do osiemnastu milionów dolarów za dwa sezony, Lorenzo reprezentował barwy bolońskiej ekipy.

Jorge jednak podkreślił, że dobrze czuje się w Yamasze, że chciałby pozostać lojalny wobec tego producenta, dzięki któremu przecież trafił do klasy MotoGP. „W zespole panuje fajna atmosfera, a ja naprawdę dobrze się tu czuję,” przyznał Hiszpan. W ciągu ostatnich pięciu minut konferencji zaliczył on sporą wymianę zdań z dziennikarzami z Włoch i jego rodzinnego kraju. Żurnalista La Gazzetta dello Sport próbował wyciągnąć od #99 informację, że rozmawiał on już z Ducati na temat swego przyszłorocznego kontraktu. Dialog ten wyglądał mniej więcej tak:

„Rozmawiałeś z Ducati?”, na co 23’latek pytająco odpowiedział: „Nie, nie dyskutowałem z Ducati?”. Dziennikarz jednak nie dawał za wygraną i stwierdził, że Marcos [Hirsch, menadżer Hiszpana – przyp. autora] rozmawiał z Filippo Preziosim podczas minionej rundy sezonu”. #99 przyznał jednak, że jego menadżer dyskutował tylko na temat swojego motocykla, i że nie wie, czy poruszono także i jego temat. „Ale czy Marcos rozmawiał o Tobie?,” naciskał dalej dziennikarz, jednak w odpowiedzi usłyszał jedynie: „Nie. Nie prowadzę rozmów z Ducati.

Rossi potraktował wszystko, jak zwykle, na wesoło i również nie dał się zapędzić w „kozi róg”. Włoch przyznał, że w porównaniu z rokiem 2003, wiele się zmieniło. Wówczas to na koniec sezonu przeszedł on z Hondy do Yamahy, którą później wyprowadził na szczyt. „Wtedy rozmowy rozpoczęły się dużo później. Teraz jest zbyt wcześnie, ale to jest przecież gra.” Gdy jeden z hiszpańskich dziennikarzy zapytał go, oczywiście po angielsku, czy odczuwa presję ze strony włoskich kibiców, którzy chcieliby go zobaczyć na Ducati, początkowo udawał, że nie rozumie i pytał: „Czy odczuwam przyjemność?” Szybko jednak dodał, że wie o co chodzi i stwierdził: „Fajnie jest słyszeć coś takiego, jest to przyjemne, ale nie ma żadnej presji.”

Wymiana uwag pomiędzy dziennikarzami a Casey’em Stonerem czy Danim Pedrosą nie były już tak wesołe. Mimo wszystko jednak w lepszej sytuacji znalazł się Australijczyk, który żartował nawet: „nie unikniemy tych pytań, prawda?” nawiązując oczywiście do sytuacji związanej z wielkim „boomem” plotek o przyszłorocznych kontraktach. #27 podkreślał jednak, że obecnie skupia się na wywalczeniu tytułu mistrzowskiego, a nie na negocjacjach.

Nie mogło też zabraknąć pytania o jego stosunki z Livio Suppo, które w zeszłym roku podobno mocno się pogorszyły. Australijczyk jednak oświadczył, że wszystko jest w porządku. Miało się tak stać po nagłym opuszczeniu przez Stonera trzech ubiegłorocznych rund po problemach zdrowotnych. Z tej nieobecności i braku jakichkolwiek informacji na temat stanu Casey’a, zarówno przed dziennikarzami, jak i sponsorami czy samym Ducati tłumaczyć się musiał właśnie Suppo. Livio obecnie pracuje dla Hondy i nie jest tajemnicą, że chce ściągnąć do niej właśnie 23’latka.

Mistrz Świata sezonu 2007 usłyszał również pytanie, czy nie uważa, że ważne jest to, by jako pierwszy z „Fantastycznej Czwórki” podpisał kontrakt na rok 2011, jednak Australijczyk zlekceważył to. „W zasadzie to bez znaczenia. To decyzja z serii tych, nad którą musisz się poważnie zastanowić. Nie można robić niczego zbyt pochopnie,” przyznał młodszy z zawodników zespołu Ducati Marlboro.

W najgorszym położeniu znalazł się jednak wczoraj Dani Pedrosa. Hiszpan kilkukrotnie podkreślał, że jest związany z Hondą od bardzo długiego czasu i dobrze się z tym czuje. Zaprzeczał też, jakoby miał jakiekolwiek problemy w komunikowaniu się z HRC. „Zawsze miałem dobre kontakty z Hondą, z którą to zresztą podpisałem już wiele kontraktów.” Po chwili #26 dodał też, iż: „Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, porozmawiamy o umowie, czy to z Livio Suppo czy z kimś innym. Podpiszę kontrakt z Hondą tak jak to robiłem w przeszłości.”

To wszystko było jednak tylko rozgrzewką. Pedrosa musiał stoczyć prawdziwą walkę na słowa z jednym z włoskich dziennikarzy, który twierdził, że Honda wyraziła wątpliwości co do zadowolenia z Daniego. „Nie wiem, skąd masz te informacje,” odparł #26, na co żurnalista odpowiedział: Honda tak powiedziała.” W tym momencie Hiszpan nieco się zdenerwował, ale kontynuował konwersację, pytając: „Kto to jest „Honda”? Kto tak powiedział? Nie mam z nimi żadnych problemów,” stwierdził Pedrosa po chwili po raz kolejny przypominając, że jest związany z japońskim producentem już od wielu lat.

To był jednak start takich rozmów. Obecnie jesteśmy w trakcie zaledwie trzeciej rundy sezonu, więc aż strach pomyśleć, co będzie się działo na przełomie czerwca i lipca, kiedy to zwykle wielu zawodników podpisuje kontrakty. Pytań więc nie zabraknie, dopóki cała „Fantastyczna Czwórka” nie zawrze umów na sezon 2011. Najlepiej całą sytuację podsumował jednak Stoner, który stwierdził, iż „Świetnie jest, kiedy masz już podpisany kontrakt, bo nikt nie pyta cię po raz kolejny o to samo.”

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
18 zapytań w 0,706 sek