Home / MotoGP / Harve Poncharal chce Bena

Harve Poncharal chce Bena

Fantastyczna forma Bena Spies’a w dwóch otwierających rundach mistrzostw świata Superbike zdążyła przyciągnąć zainteresowanie menadżerów bezpośrednio związanych z kategorią MotoGP. Kierownik zespołu Tech 3 Yamaha, Harve Poncharal w sposób otwarFantastyczna forma Bena Spies’a w dwóch otwierających rundach mistrzostw świata Superbike zdążyła przyciągnąć zainteresowanie menadżerów bezpośrednio związanych z kategorią MotoGP. Kierownik zespołu Tech 3 Yamaha, Harve Poncharal w sposób otwarty przyznaje, że już w kolejnym sezonie ma zamiar zatrudnić utalentowanego Amerykanina w swoim teamie.

Wydaje się, że ta dosyć wczesna debata na temat przyszłości Teksańczyka jest nieco przesadna, jednak sam fakt zainteresowania ewentualnym angażem przez zespół padoku Grand Prix może jedynie pozytywnie wpłynąć na formę zawodnika.

Trzy triumfy w czterech wyścigach obecnego sezonu otworzyły najwidoczniej oczy niedowierzającym w potencjał drzemiący w trzykrotnym czempionie kategorii AMA Superbike. Ben od samego początku startów w nowym dla siebie otoczeniu mocna pracuje na dobre imię i jeśli wierzyć w słowa wypowiadane przez Harve’a Poncharal, już w kolejnym sezonie ma szansę pojawić się w stawce obok Valentino Rossiego, Casey Stonera czy Daniego Pedrosy.

Amerykanin przez wiele lat związany na krajowym podwórku z fabryką suzuki, swoją międzynarodową karierę postanowił związać jednak z Yamahą. Kontrakt podpisany z oficjalnym zespołem kategorii SBK tegoż producenta ma zapewnić mu udział w najwyższej kategorii już w sezonie 2010. Pytanie tylko w którym konkretnie zespole.

Yamaha bardzo starannie dobiera sobie pracowników i na obecną chwilę ich skład w MotoGP jest niezwykle silny i dobrze wyważony. W zespole Fiat Yamaha Team aktualnie ścigają się niekwestionowany „numero uno” – Valentino Rossi, a u jego boku coraz śmielej poczyna sobie namaszczany na jego spadkobiercę – Jorge Lorenzo. Jak Sam Ben stwierdził jeszcze przed podpisaniem kontraktu z obecnym pracodawcą, rozważa tylko poważne propozycje od czołowych zespołów najwyższych kategorii.

Projekt prowadzony przez Harve’a Poncharal jest uznawany za najlepszy spośród satelickich i jeśli znajduje się on w orbicie zainteresowania Bena to transfer do MotoGP może być bardzo prosty i niezwykle szybki. Nieco dziwne to, ale cale całą sprawę jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu Grand Prix podsyca sam Francuz.

W wywiadzie udzielonym portalowi Caradisiac.com Harve nie krył się ze swoimi zamiarami zatrudnienia Spiesa w kolejnym sezonie, co więcej, przyznał się do prób zwerbowania go już przed obecnym. „Szczerzę, ben Spies mnie zadziwił. To oczywiste, że jest on wyjątkowym kierowcą. Chcę go mieć w 2010 roku! Rozmawialiśmy z nim już zeszłego roku, podobnie jak robiliśmy to z Simoncellim. Ben Spies zrobił dotychczas doskonałe wrażenie, jest warty miejsca w kategorii MotoGP. Dla mnie to jasne, będzie tutaj w sezonie 2010 i mam nadzieję, że będzie z nami.”

Który w takim razie z obecnych kierowców ścigających się pod banderą Tech 3 miałby wraz z końcem obecnego sezonu pożegnać się z zespołem? Już w ubiegłym roku wiele mówiło się o ewentualnym końcu kariery Colina Edrwardsa, lecz bardzo dobry sezon w wykonaniu Amerykanina pozwolił przekonać Harve’a do przedłużenia z nim umowy o kolejny sezon. James Toseland pomimo dobrego początku sezonu 2008 w dalszej jego części nieco spuścił z tonu i wydaje się, że obecny rok będzie kluczowym w jego dalszej karierze w kategorii MotoGP.

Poncharal o swoich aktualnych kierowcach wypowiada się bardzo dyplomatycznie. „Colin ma doskonałe wyczucie. Natychmiast złapał przyczepność na oponach Bridgestone, a to nie było takie oczywiste w przypadku jego osoby. Popatrzmy na Lorenzo, dwa dni zajęło mu dorównanie najlepszym.”
Na temat Jamesa, Francuz jest jednak nieco bardziej bezpośredni. „James ma wszystko czego chciał. Stworzyliśmy mu perfekcyjne warunki do odniesienia sukcesu. Oczekujemy do niego jazdy na poziomie pozostałych kierowców ścigających się na Yamahach. Jedyną osobą obecnie, która odpowiada za brak sukcesów Jamesa jest więc on sam.”

Jak wszyscy już wiedzą, sytuacja we francuskim zespole nie należy do najprzyjemniejszych po incydencie związanym z zamianą kierowników załóg obu zawodników. Na życzenie Toselanda, Guy Coulon i Gary Reynders zamienili strony team’owego garażu i od obecnego sezonu będą dowodzić załogami swoich niedawnych partnerów. Sytuacja ta mocno zirytowała Colina Edwardsa, lecz o dziwo od tamtego momentu Amerykanin prezentuje się jeszcze lepiej niż dotychczas co dodatkowo wzmaga presję na Toselandzie.

Z pozycji osoby trzeciej wygląda więc na to, że kwestią czasu jest kiedy Harve podejmie decyzję, którego ze swoich podopiecznych zwolnić. W wyborze tym pomóc mu mogą jedynie sami zainteresowani.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
15 zapytań w 0,794 sek