Home / MotoGP / Hiroshi siódmy, Marco znowu na deskach

Hiroshi siódmy, Marco znowu na deskach

Podobnie jak w trakcie Grand Prix Hiszpanii, tak i w niedzielę na obiekcie Estoril do mety dojechał tylko jeden zawodnik zespołu San Carlo Honda Gresini. Raz jeszcze był to Hiroshi Aoyama.

Zacznijmy może jednak od Marco Simoncelliego, który przez cały weekend w Portugalii radził sobie bardzo dobrze, a w kwalifikacjach, pomimo wywrotki, zajął drugie miejsce. To wszystko sprawiło, że przed wyścigiem stawiany był w roli faworyta do walki przynajmniej o podium, a może nawet i o zwycięstwo. Po starcie Włoch spadł na trzecie miejsce, a na wyjściu z pierwszego zakrętu zaliczył spory uślizg tyłu.

 

Po tym w czwartym łuku, a więc pierwszym lewym, #58 zaliczył high-side’a z powodu zimnej lewej strony opony i wylądował na deskach. I chociaż przyznał on, że wcześniej robił co mógł, by nie doprowadzić do takiej sytuacji, po prostu mu się to nie udało. „Jestem bardzo zawiedziony, a tylna opona dała mi już ostrzeżenie w pierwszym zakręcie. Widziałem, że Pedrosa i Stoner mieli podobne problemy, więc chciałem zachować spokój i postanowiłem wjechać w trzeci zakręt na wyższym biegu. Zrobiłem to samo w następnym łuku, by upewnić się, że nie wjadę w niego zbyt agresywnie. Niestety w środku zakrętu, jadąc jeszcze z zamkniętą przepustnicą, po prostu wyrzuciło mnie z siodła i… dobranoc.”

 

Przez tą wywrotkę jednak „Super Sic” spadł aż na trzynaste miejsce w klasyfikacji generalnej, a wszystko przez to, że nie dojechał do mety także i w Hiszpanii. Dotychczas, dzięki piątej lokacie wywalczonej w Katarze, ma na swoim koncie zaledwie jedenaście punktów. „Jestem bardzo rozczarowany i nie wiem co jeszcze powiedzieć. Na pewno był to mój błąd i muszę być bardziej ostrożny następnym razem. Szkoda, bo byłem szybki! Postaramy się nie popełnić żadnego głupiego błędu na Le Mans,” zakończył 24’latek z Cattoliccy.


Podobnie więc jak w Jerez de la Frontera, tak i w niedzielę Hiroshi Aoyama jako jedyny podopieczny Fausto Gresiniego w klasie królewskiej zdobył punkty. Japończyk przez cały weekend miał jednak problemy, a do samego wyścigu musiał ruszać z zaledwie jedenastego pola, a więc ze środka czwartej linii. Po nienajlepszym starcie, w połowie dystansu #7 był już jednak ósmy i zacięcie walczył o lokatę numer siedem z Calem Crutchlowem.

 

Po wielu manewrach wyprzedzania pomiędzy tą dwójką, z walki o dziewięć punktów ostatecznie obronną ręką wyszedł właśnie „Hiro”, dzięki wyprzedzeniu Brytyjczyka na ostatnim okrążeniu. „Po pierwsze, przede wszystkim muszę podziękować całej ekipie, która wykonała fantastyczną robotę podczas tych zmiennych warunków tu, w Estoril. Próbowałem być tak skupiony jak to tylko możliwe podczas wyścigu, co nie było wcale proste, bo na początku opony były zimne. Na szczęście po pięciu okrążeniach zacząłem już czuć się na nich komfortowo.”

 

W swoim drugim roku startów w MotoGP od początku sezonu 29’latek z Chiby plasuje się w czołowej dziesiątce. W Katarze był dziesiąty, w Hiszpanii czwarty, a wczoraj ostatecznie siódmy. Dzięki temu w klasyfikacji generalnej jest siódmy z dorobkiem dwudziestu ośmiu punktów. „Od tego momentu byłem w stanie jechać bardziej zdecydowanie i po ciężkiej walce z Crutchlowem do ostatniego okrążenia finiszowałem jako siódmy. To dobry wynik, ale w trakcie następnego wyścigu chciałbym, by było jeszcze lepiej,” dodał na koniec ostatni Mistrz Świata klasy 250cc.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
66 zapytań w 0,745 sek