Home / MotoGP / Hopkins i Liuzzi zamieniają się maszynami

Hopkins i Liuzzi zamieniają się maszynami

We wtorek Vitantonio Liuzzi i John Hopkins dokonali zapowiadanej zamiany maszyn. Na torze w Walencji Liuzzi zasiadł za kierownicą Suzuki którym w Moto GP rywalizuje Hopkins. Zaś ten ostatni zaliczył przejażdżkę w Toro Rosso Liuzziego.

We wtorek Vitantonio Liuzzi i John Hopkins dokonali zapowiadanej zamiany maszyn. Na torze w Walencji Liuzzi zasiadł za kierownicą Suzuki którym w Moto GP rywalizuje Hopkins. Zaś ten ostatni zaliczył przejażdżkę w Toro Rosso Liuzziego.

Czekałem na to od tygodni – mówi Hopkins, którego ostatnim doświadczeniem z czterokołową wyścigowką był….gokart. – Od kiedy tylko odbyłem przymiarkę fotela, czas przed tym wydarzeniem dłużył mi się w nieskończoność. Dziś moje marzenie się spełniło. Początkowo to uczucie było dość obezwładniające, zwłaszcza gdy patrzyłem na te wszystkie przyciski na kierownicy. Ale gdy zrozumiałem, że najważniejsze jest utrzymywanie temperatury opon podczas hamowania, wszystko zrobiło się znacznie łatwiejsze.

– Łatwo sobie powiedzieć „dasz radę”, ale gdy trzeba to faktycznie zrobić, stanowi to spore wyzwanie i kilka razy się obracałem. Wtedy zacząłem opóźniać hamowanie i podczas ostatniej partii okrążeń zacząłem czuć samochód. Czułem poślizgi i przód wyjeżdżający na wyjściu z zakrętów. Starałem sie jak najbardziej i atakowałem, ale nie byłem bezmyślny.

Hopkins chciał osiągnąć czas podobny, do swojego okrążenia Walencji na motocyklu – 1:31.65. Poszło mu dużo lepiej – najlepsze okrążenie przejechał w 1:19.8 – ok 5. sekund gorzej niż rezultaty uzyskiwane przez etatowych kierowców podczas testów!

– Pod koniec, zacząłem czuć się naturalnie – dodaje John. – Myślę, że w przyszłości mógłbym rozważyć ściganie się w czymś takim. Zawsze wiedziałem, że bedzie mi łatwiej na czterech kółkach niż Tonio na dwóch, ale wziąwszy pod uwagę jego brak doświadczenia, myślę, że spisał się całkiem dobrze. Podnosił kółko i trzymał kolano nisko.

A jak wypowiadał się po tej zabawie Liuzzi? No cóż, wybuchowy Włoch nie przebierał w słowach.

To był orgazm! To było zaj….te! To było naprawdę świetne – ekscytował się Tonio. – Zawsze kochałem motocykle, ale po dzisiejszym dniu kocham je jeszcze bardziej, bowiem kolesie, którzy nimi się ścigają, są niesamowici – to nie są ludzie! Ten motor jest jak dziki koń i naprawdę trudno jest utrzymać przód przy nawierzchni. Starałem się, ale zachowywałem rezerwę, gdyż czułem cień Franza i Gerharda (szefów Toro Rosso) mówiący mi, abym był ostrożny, gdyż za dwa tygodnie testuję. Sądzę, że trzeba podejmować więcej ryzyka, niż byłem na to gotów. Najważniejsze, to mieć jaja, aby trzymać gaz odkręcony. To był fantastyczny kop adrenaliny. Najbardziej zachwycająca jest przyczepność i to, jak możesz się pochylać. Niewiarygodne. Z rozkoszą chciałbym zaliczyć wyścig na tym motocyklu.

Liuzzi skomplementował też Hopkinsa. – Samochód Formuły 1 jest jest znacznie bardziej technicznie trudniejszy w prowadzeniu niż motor. Ale gdy John zapoznał się z samochodem i sposobem jego prowadzenia, był bardzo imponujący i szybki.


źródło:
www.f1online.pl
zdjęcie: www.crash.net

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
82 zapytań w 0,916 sek