Home / MotoGP / Iannone przeprosił Petrucciego. „Wciąż nie radzę sobie z problemami Suzuki”

Iannone przeprosił Petrucciego. „Wciąż nie radzę sobie z problemami Suzuki”

Andrea Iannone przyznał po kolejnym rozczarowującym weekendzie, że wciąż nie potrafi poradził sobie z problemami, jakie ma na motocyklu zespołu Suzuki. Włoski zawodnik po przejściu do japońskiej ekipy jest cieniem samego siebie z ubiegłego roku. Zajmuje dopiero 16. miejsce w klasyfikacji, i tylko cztery razy zameldował się w TOP10.

„Wciąż mamy trochę problemów, z którymi nie potrafimy sobie na razie poradzić.” – powiedział Iannone po tym, jak upadł, ścinając Danilo Petrucciego. „Na niektórych polach się poprawiliśmy, ale wciąż brakuje nam efektywności na wyjściach z zakrętów. Bardzo się ślizgam, tylne koło się obraca, trudno mi to kontrolować.”

Kliknij, aby pominąć reklamy

„Podczas przyspieszania brakuje nam przyczepności, bardzo traciliśmy zwłaszcza na tym torze. W szybkich zakrętach nie skręcam zbyt dobrze, więc sytuacja jest trudna. Próbujemy coś poprawić, zmieniliśmy ustawienia motocykla, ale nic się nie poprawiło, pozostajemy na tym samym poziomie. Staram się reagować w każdy weekend, ale to niezwykle trudne. Nigdy się jednak nie poddam.” -dodał.

Danilo Petrucci nie ma pretensji do swojego rodaka, który przeprosił go po wyścigu. Zresztą, sytuacja nie była jednoznaczna. „Aleix (Espargaro) wyprzedził Danilo i jechali blisko siebie, myślę, że się dotknęli. Danilo wyjechał szerzej, a potem wrócił, ścinając linię wyścigową. Ja zahamowałem, nie chcąc go dotknął, ale straciłem kontrolę przedniego koła.” – wyjaśnił zawodnik Suzuki.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motorsport.com

Co powinno zrobić Suzuki po sezonie?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 10

  1. Iannone jest niesamowity. Doceniałem go ale fanem nigdy nie byłem. To co teraz wyczynia to już w ogóle szaleństwo. Dobrym przykładem będzie porównanie go do Lorenzo. Jorge przychodząc do nowego teamu, na zupełnie inną maszynę mówi, że moto ma problemy ale sam też pracuje nad tym żeby się poprawić i dostosować do nowego sprzętu (i widać, że to robi). Iannone natomiast chyba tkwi w swoim zupełnym samouwielbieniu i każdy jego przekaz medialny na temat sezonu 2017 wygląda tak: jeżdżę dobrze, moto jest złe. Iannone oczekuje, że wywrócą motocykl do góry nogami, prześcigną konkurencję o dwa poziomy to wtedy on wsiądzie i będzie przyjeżdżał w czołówce. Obserwuję jego wypowiedzi i to jest śmiech, w tym sezonie tylko dwa razy czuł się winny i mówił o swoich błędach (chyba, że coś mi umknęło). I jeszcze ta gadka, że notuje lepsze czasy niż Viniales w tamtym roku ale konkurencja odjechała.
    Już Guintoli bez żadnego przygotowania w GP nie wyglądał słabo na tle 29, Rins doszedł do zdrowia i powinien go zjeść. W Ducati pewnie skaczą z radości, że dobrze wybrali w tamtym sezonie, w Suzuki żałoba. Niech ten chłopak trochę spokornieje bo ciężko się go słucha i ogląda.

    • Ja mam takie ogólne wrażenie, że Iannone przechodził do Suzuki z założeniem, że będzie miał tam gwiazdką i perełeczką teamu i wsiądzie na motocykl i wzorem Vinalesa będzie meldował się w czołówce, może nawet na pudle. A jakie są realia, każdy widzi…
      Kiedyś nawet lubiłam Maniaca, z czasem jednak zmieniłam zdanie. Dla mnie jest różnica miedzy brawurą i szukaniem limitów a nieodpowiedzialnością, a Iannone wydaje się być wszystko jedno, czy wyprzedzając upadnie i czy pociągnie kogoś za sobą.

      • Efekt jest taki jak mówisz ale czy intencja nie taka sama u wszystkich, czyli po prostu skorzystać z okazji kiedy można wyprzedzić? Problemem jest , że nie wszyscy mają albo tak dobre moto, które daje poczucie pewności albo tyle telnetu be te okazje właściwie zrealizować…
        To jest trochę tak: wiesz że potrafisz coś zrobić bo już nie raz ci się udawało, ale aktualnie gorszy motocykl (forma fizyczna, itp, itd) nie pozwalają przekuć tego na czyny…ale ambicja wciąż podpowiada, że jednak możesz. Rzeczywistość potem to weryfikuje …

      • Elektrycerz, może masz rację, mnie utkwiła w głowie pewna sytuacja z poprzedniego sezonu. Chyba w Argentynie, nie pamiętam dokładnie, Iannone skosił Dovizioso, po czym wstał i nawet nie patrząc w stronę partnera z zespołu pobiegł do motocykla. Kilka wyścigów później Dovi został skoszony przez Pedrosę. A ten nawet nie spojrzał na swoją Hondę i popędził do Doviego…

      • Tak, to są dwie znaczące sceny, mówiące wiele o rysach charakterologicznych tych ludzi…a już kończąc pseudo freudowskie domysły…Ostatnie wypowiedzi Doviego (nie brali mnie pod uwagę jako kandydata do mistrzostwa) potwierdzają moim zdaniem , głęboko skrywane poczucie niedocenienia…to może być jego największa przeszkoda do zdobycia tytułu w tym roku…kiedy dojdzie do kluczowych wyścigów..Obym się mylił i mam nadzieję DesmoDovi sobie z tym poradził…
        …dygresja pozornie nie na temat (przywołane przez Ciebie 2 obrazy), ale ludzie dzielą się tak z grubsza na tych którzy liczą się z innymi (krzywdą innych, skrupuły) i na tych, którzy widza tylko czubek własnego nosa…ale zwykle bywają w sensie zwierzęcego’ kompetyszyn’ zwycięzcami. To jest trochę dychotomia typu: być szlachetnym czy zwycięzca…a może to fałszywa alternatywa rozłączna?

      • Dovi mógł już zaznać niedocenienia w 2010 roku, kiedy HRC kombinowała jak go wykopać z Repsola kosztem Stonera. Pewnie się przyzwyczaił i nauczył z tym radzić.

      • Sytuację przytoczyłam, bo takie właśnie sceny kształtują między innymi moje opinie na temat zawodników. I może wyjdę na głupią, ale czy Ty faktycznie uważasz, że w MotoGP twierdzenie „szlachetny zwycięzca” byłoby czymś w rodzaju oksymoronu? Bo to strasznie przygnebiająca teoria.

  2. @magda_, rzecz w tym, że oczywiście nie znam odpowiedzi na to, przekraczające ramy MotoGp, pytanie.
    W sporcie o taką kombinację (szlachetny zwycięzca) niezwykli trudno, bo ten rodzaj aktywności ludzkiej jest czystą emanacją zwierzęcych instynktów (konkurencja) i skrupuły ..to słabość, to zbędny balast, to utrata energii…oczywiście jak we wszystkim trafiają się wyjątki. Ale czy ktoś widział jednorożca?
    I właśnie (między innymi) dlatego, że tak trudno spotkać yeti kibicuję Doviemu. I tak sobie myślę, ze moje motywacje (komu z jakiego powodu kibicować itd..) są głupie, a nie Twoje retoryczne pytanie.

  3. Miałem super okazje być na Silverstone. Fajną sprawą były występy na scenie toru zawodników. Był także Iannone. Oczywiście parę żartów rzucił, wymigując się między innymi od tego czemy był 15 w qw – mówiąc myślałem że 17 więc 15 jest super hehe. Jednakże widać było na żywo jak „szpanuje”, różnice między nim a jego team partnerem były ogromne. Rins żartował ale spokojnieszy, a tamtego nosiło po scenie własnymi scieżkami. Potem to samo było w wyścigu i chyba tak jest dalej. Niestety nic nie poprawia się jeśli chodzi o jazdę. Temu jazda przy Iannone to loteria :)
    Mimo tego ma dla wielu to coś. Lubiłem go kiedyś bardziej, a teraz jak od x czasu potrafił popsuć wiele wyścigów to jakoś to maleje.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
40 zapytań w 0,857 sek