Home / MotoGP / Karel Abraham pracuje nad pozostaniem w MotoGP

Karel Abraham pracuje nad pozostaniem w MotoGP

Karel Abraham przyznał, że jego miejsce w MotoGP jest mocno zagrożone, mimo to Czech nie poddaje się. Wiemy już, że ekipa Angel Nieto zniknie ze stawki, a zastąpi go satelicka ekipa Yamahy – SIC.

„Myślę, że wszyscy, interesujący się MotoGP wiedzą, jakie pozostały możliwości. Jest ich bardzo niewiele.” – powiedział czeski zawodnik. „Pracuję nad jedną z nich, ale zobaczymy czy to wypali, czy nie.” Jakie to może być miejsce? Nie ujawnił, ale wiadomo, że pod znakiem zapytania stoi posada Xaviera Simeona, który w MotoGP znalazł się przede wszystkim dzięki belgijskiemu sponsorowi.

Pogłoski mówią, że Petronas Yamaha ma już dwóch zawodników, więc tak naprawdę nie jest to realna opcja, ale jesteśmy gotowi – jak rekiny: jeśli pojawi się szansa, to po nią sięgniemy albo przynajmniej usiądziemy do rozmów.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Gdyby nie udało się znaleźć miejsca, Czech myśli również o powrocie do World Superbike, gdzie jeździł w 2016 roku. „Myślałem o tym, ale szczerze mówiąc, próbuję robić wszystko nie pod kątem WSBK, a MotoGP. Jeśli ta szansa przepadnie, muszę rozejrzeć się za czym innym. Wtedy zadecyduję, ale World Superbike jest naprawdę trudne. To wspaniałe mistrzostwa, zawodnicy są superszybcy, ale niestety jest jak w MotoGP: jeśli nie masz fabrycznej Yamahy, Ducati czy Kawasaki, to trudno o jakikolwiek dobry wynik.”

Co jeszcze może robić Abraham? „Miałem kilka ofert ponownej jazdy w Moto2, ale nie staram się tam wrócić. Nie chcę tego wykluczyć w 100 procentach, ale to jedna z tych możliwości, o których na razie nie myślę. Natomiast jeśli będzie szansa zostania testerem – zależy ile to będzie testów, gdzie się odbędą, czy miałbym dzikie karty, ile bym z tego miał… Czy byłaby to praca na pełen etat, czy tylko czasowa. To wszystko ma znaczenie. Zobaczymy jak bedzie. Na razie nie było ofert od zespołów testowych.” – dodał.

Źródło: motorsport.com

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 25

  1. Niech lepiej znajdzie, choćby moto2, bo Brno nam zniknie

  2. Nie rozumiem skąd KA oraz jego ewentualni kibice biorą przekonanie że Karel Abraham ma talent do jazdy motocyklem w najwyższej klasie królewskiej. Wszyscy wiemy że gdyby nie ogromne pieniądze AB Cardio należące do jego taty i szereg innych układów i układzików tak bardzo bardzo bardzo przeciętny zawodnik jak KA zostałby wycofany przez jakąkolwiek ekipę już pewnie w połowie sezonu. Dlatego przez wiele lat był członkiem ekipy stworzonej tylko dla niego i tylko on był jej jedynym zawodnikiem. Po prostu tatuś powiedział: „Jak chcesz się pobawić w ściganki i to z najlepszymi to mam wystarczająco dużo kasy i układów aby ci to umożliwić. Baw się dobrze syneczku :-))” Niestety po jakimś czasie Karel uwierzył chyba że ma talent który pozwala mu się ścigać z najlepszymi. Nie zauważył, że ściga się tylko dlatego iż tata płaci.

    Więc jak czytam te jego wypowiedzi, te wahania „startować tu czy tu”, zostać testerem czy nie, to pusty śmiech mnie ogarnia. On chyba naprawdę uwierzył że ma talent, że komuś (oprócz ojca i chyba tylko Czechów) w MGP na nim zależy, że gdziekolwiek mógłby być konkurencyjnym zawodnikiem albo znakomitym testerem. Kompletnie mi to wisi czy KA startował będzie w jakichkolwiek klasach wyścigowych – był, jest i będzie miernotą. Taka jest brutalna rzeczywistość. Tata może dalej płacić za miraże syna ale my, kibice, widzimy co widzimy :-))

    • Gość wygrał wyścig w Moto2 ;) i ma tyle samo wygranych co mega talent Fabio.
      Jest dobrym zawodnikiem, ale za wcześnie przeskoczył wyżej i skończył jak Haslam, który miał szanse być topowym zawodnikiem w 500cc.

      • Gzehoo – chyba się nie zrozumieliśmy. Żeby pozwolić sobie na luksus bycia słabszym w klasie MotoGP trzeba być hiper-dobrym w klasach niższych. Tacy „pay-drivers” jak KA nie są ani dobrzy w najniższej klasie ani w średniej więc w najwyższej tym bardziej. Natomiast tacy zawodnicy jak LB czy ostatnio po nagłym przebudzeniu FQ jak najbardziej w oparciu o ich talent powinni dostać szansę na MotoGP

        Saruto – od 2005 do 2018 roku czyli przez 13 lat startów Karel Abraham 2 razy stał na podium, oba razy w 2010 roku. Można to potraktować zgodnie z przysłowiami: „czasami nawet ślepej kurze trafi się ziarno” lub „gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”. Ot cały geniusz Abrahama :-))

        • Katarzyno ale Ty zla kobieta jestes :)

        • „Żeby pozwolić sobie na luksus bycia słabszym w klasie MotoGP trzeba być hiper-dobrym w klasach niższych.”

          Aha, czyli Luthi (mistrz świata GP125 z 2005r.) i Simeon (zwycięzca pucharów Superstock sprzed 10 lat) są usprawiedliwieni gdy nie mają punktów, ale objeżdżający ich obu Abraham powinien wylecieć? Morbidelli może dojeżdżać poza czołową dziesiątką, ale Syahrin (który traci do Włocha 2 pkt) czy Nakagami już nie?

          Jeszcze raz podkreślę – pozbądź się tych których nie chcesz widzieć w MotoGP i wypełnij brakujące miejsca w zespołach po swojemu. Kogoś potem musisz odstrzelić żeby debiutantom z Moto2 zrobić miejsce. Nie będziesz mieć żalu gdy zostaniesz zmuszona odstrzelić tych których wcześniej chciałaś zobaczyć w MotoGP?

        • Zobacz wpierw na jakich szrotach jeździł wcześniej ;) na nich nawet MM w obecnej formie by nie wygrał.

        • Gzehoo – bardzo bym chciała mieć wpływ na to kogo chcę widzieć w MGP :-))))) Szkoda że to mrzonki. Ale powiem Ci, że nie miałabym skrupułów w pozbywaniu się nie rokujących lub nie wykorzystujących szansy zawodników. Moim zdaniem Luthi dostał miejsce w MotoGP niejako w nagrodę za dobre występy w poprzednim sezonie Moto2 oraz za całokształt – nie wiem czy uda mi się to jakoś zobrazować ale w przypadku Luthiego to taki „honorowy awans” i chyba niewielu liczyło że on jakoś odkrywczo zabłyśnie.
          Co zaś do Nakagamiego i Syahrina – wiele czynników o tym zdecydowało – brak japońskiego zawodnika w najwyższej klasie a w drugim przypadku powiem tylko Malezja, Sepang, Petronas. Ja z z tymi zawodnikami nie wiążę żadnych nadziei.

          saruto – nie wiem czy w latach 2005-2009 Aprilia to był szrot – raczej chyba nie. Potem w Moto2 zdobył swoje jedyne podja – więc chyba też sprzęt nie był taki zły. Gdy przyszło do MotoGP to jego Ducaty i Hondy nie były takie nie konkurencyjne – raczej jego nie ukończone wyścigi bardziej wpłynęły na wyniki. Nie mówmy więc o szrotach bo ten syn multimilionera nie miał wcale złych maszyn.

        • Kasiu polecam poczytać o sprzęcie w klasie 250cc ;) To, że marka na jakiej jeździł, to Aprilia nic nie wnosi ;) Oczywiście kiedyś były, to dobre motocykle. Na jednym z nich Toni Elias wygrał kilka wyścigów w 2003. Jednak po kilku latach, to był szrot i tyle. Podobnie miał Eugene Laverty w 2008. Jego motocykl pamiętał czasy Harady.

        • Gzehoo – co z tego że sponsorzy tacy jak SEPANG go nie znali. Grunt że jest Malezyjczykiem w klasie królewskiej – wtedy i malezyjska „kasa” się znalazła :-))

        • Widać jak potrafisz czytać, skoro nie dociera do ciebie że:

          1. To nie SIC przyszło do Herve, tylko na odwrót – Herve poszedł do SIC i zasugerował im start Syahrina.
          2. Sponsorami nie znającymi Syahrina na pewno nie było SIC, które samo miało Syahrina w pierwotnym składzie na sezon 2018 w Moto2.

          Poza tym sama kiedyś podałaś swoje propozycje składów na sezon 2019 (m.in. Bindera) sugerując żeby ktoś „zaryzykował”, a jednocześnie krytykujesz kogoś że „ryzykuje” z innym kierowcą niż to sobie wyobrażasz, i to tylko z powodu jego narodowości.

          Ja wiem że trafiają się czasem dziwne decyzje zespołów, które nam się mogą nie podobać (i mamy na to pewne uzasadnienie), ale pamiętajmy też że to zespół prywatny! Który nie ma zobowiązania nr 1 mówiącego o zatrudnianiu kierowcy tylko za zgodą fabryki. To że Honda czy Yamaha umieści kiedyś kierowcę nr 3 u prywatnej ekipy wynika tylko z tego że mają satelitę któremu dadzą trzeci motocykl w najlepszej specyfikacji. Tymczasem podchodzimy do tego że to fabryka sobie tworzy zespół prywatny i sama narzuca szefa zespołu który zatrudni tylko tych kierowców których ona chce. A tak nie jest.

          Na koniec – nie chcę kłócić się z twoim światopoglądem, ale na przyszłość nieco zweryfikuj swoje wątpliwości choćby oficjalnymi notkami, bo sprawiasz wrażenie jakbyś za wszelką cenę budowała swoją wersję historii.

      • Ale kiedy to było ? Jak miał 20 lat Wiek w któym powinien nastąpić przełom i do przekroczenia pewnej bariery żeby pokazać że stać go na jazde w czołówce a póżniej w Królewskiej Teraz w tym wieku wątpie żeby jego talent bardziej ewoluował

  3. W sumie racja
    Nie przypominam sobie żeby miał jakiś przebłysk umiejętności czymś zaimponował na torze

  4. A ja to widzę tak:

    Jeżeli obsadzimy stawkę najlepszymi kierowcami i pozbędziemy się słabeuszy, to tak naprawdę… nie pozbędziemy się ich. Bo prędzej czy później ktoś się wykruszy z grona najszybszych i stanie się kolejnym chłopcem do bicia, bo „jest słaby”, „co on robi w MotoGP” itp. itd.

    Nie mówię że Abraham jest jakimś super kierowcą (bo nie jest, mimo okazjonalnych przebłysków), ale wolę jego niż żebyśmy brali na siłę kogoś z czołówki Moto2, po czym obserwujemy że sobie nie radzi – jak choćby Luthi. A podejrzewam że np. Pasini miałby te same problemy jadąc ponownie w MotoGP.

    Ja wiem że wy nagle chcecie teraz Quartararo i każdego innego ‚kosmitę’ w MotoGP, ale… co się nagle stało z Baldassarim? W sensie – już go nikt nie chce?

    • Zgadzam się z Tobą w Gzehoo w całości.

      Od siebie mogę tylko dodać, że tak znikąd w MotoGP wzięli się chociażby Aleix Espargaro, Danilo Petrucci, Xavier Simeon czy nawet Jack Miller, Bradley Smith, czy swego czasu Mike di Meglio i w ogóle niemal cala stawka CRT.
      Już bez względu na to, czy Abraham jest pay-riderem, czy nie – to wolę żeby był on z jakiegokolwiek innego kraju niż Włochy czy Hiszpania – tak jak swego czasu Gresini był zmuszony wybrać Bautistę a nie Jonathana Rea.

  5. polerst – dla mnie nie ma znaczenia czy ktoś jest z Italii, Hiszpanii, Niemiec, Grecji, Dani, Papui Górnej Gwinei, czy nawet z Bytomia – ważne żeby był świetnym zawodnikiem :-)) Widzę że masz jakiś italo-iberyjski wstręt. Może to można leczyć:-))) Skonsultuj to z kimś :))) …………..oczywiście robię sobie tylko żarty więc jeśli odpowiesz teraz pluniesz mi jadem albo strzelisz dąsa to przegrywasz :-))))

    • Kasiu, po to jest taka magiczna funkcja „odpowiedz” na stronie, żebyśmy z niej korzystali i myślę, że nie powstała dlatego, żeby admini mieli z nas bekę :)
      Odpowiem Ci dlaczego czuję „wstręt” hiszpańsko-włoski, bo przykładu daleko nie trzeba szukać.
      Makar Yurchenko – zaczął jeździć co raz lepiej, zdobywał już punkty, a tu… bum, nagle wylatuje z zespołu i przychodzi za niego młody Włoch.
      Kolejny przykład: Honda Gresini chciała zatrudnić Jonathana Rea, niestety wiązałoby się to, że zespół nie domknąłby budżetu, więc wzięto Alvaro Bautistę, który gwarantował – że tak powiem – większe pieniądze :)
      Movistar wymaga, żeby w zespole Yamahy występował co najmniej jeden Hiszpan, podejrzewam, że podobnie wymaga Repsol. Mogliby być i najgorszą motocyklową nacją – ale chcą Hiszpana :)

      A jeśli to jest złe, że nie lubimy bądź faworyzujemy jakąś nację, to musimy zgłosić to do Fifa, że Mistrzostwa Świata są szowinistyczne :D A i tak myślę, że sporo tu użytkowników, nieczujących tego „italo-iberyjskiego wstetu” nie cierpią np. tego NIEMIECKIEGO Jonasa Folgera ;)

      Podsumowując, to są mistrzostwa świata i myślę, że chcemy oglądać zawodników z całego świata. Czy ktoś chce powtórkę z Moto3 z 2013? Ciekawe wyścigi, ale w czołówce tylko i wyłącznie Hiszpanie. Czy najlepsi? Częściowo tak, bo ta druga część (akurat często spoza Hiszpanii: mam na myśli Folgera, Millera i Fenatiego) jeździli wtedy na maszynach mocno odstających od KTM-ów. Tak się buduje zainteresowanie sportem na całym świecie. Dorna czasem wpycha zawodników z Francji, Australii, itp. nie po to, że są fanatykami różnokolorowych flag, tylko właśnie w ramach budowania MotoGP jako świetnego produktu we wszystkich krajach, a nie tylko Hiszpania i Włochy. Analogiczne odczucia mam w Superbike’ach – mimo że uwielbiam Jonathana Rea, to dominacja brytyjska (która trochę już wygasa) była po prostu nudna. Także tak, dla mnie ma znaczenie narodowość :) Ktoś powie, że przecież charakter jest ważniejszy, ale ile tego charakteru widać, skoro niemal każdy zawodnik jest przesiąknięty PR-em.

      • Dzięki Polerst za obszerną odpowiedź. Teraz rozumiem jaśniej Twój punkt widzenia na te sprawy. Nigdy tematy narodowości zawodników nie absorbowały mnie szczególnie jednak jest coś w tym co napisałeś. Dzięki jeszcze raz za rzeczową odpowiedź :-)))

  6. Motogp to też biznes ,interesy a wszystko sie sprowadza do euro – ile kto zarobi i ile kto da
    Więc nie do końca zgadzam sie ‚polerstem’ Na kilku przykłądach nie można wyciągać też wniosków bo to co sie dzieje we właśnie tych biznesowych roszadach to nie wiemy nic – czasem coś ‚wypłynie’ i to nie wiadomo czy prawda a my robimy wokół tego szum W Hiszpani czy Włoszech jest kilka razy więcej moto niż aut więc to normalne że radzą sobie motocyklami od dziecka Tak dla przypomnienia ułamek czy kilka słów o motogp
    http://motogp.pl/motogp/za-co-nie-lubie-motogp/85243/

  7. Gdyby nasz Paweł Szkopek urodził sie w Hiszpani i ktoś przyuważył jego talent to byłby na kosmicznym poziomie Czy też Kosiniak – oby jak najszybciej wracał do zdrowia i pełni sił

  8. Moją pierwszą myślą po przeczytaniu tytuļu artykułu było: „Po co?”
    I to w zasadzie wszystko, czym mogę skomentować wypowiedź Abrahama :)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
36 zapytań w 1,186 sek