Home / MotoGP / Koniec sezonu dla Cala Crutchlowa?

Koniec sezonu dla Cala Crutchlowa?

Niewykluczone, że Cal Crutchlow nie wróci już na tor w tym roku. Zawodnik LCR Hondy przewrócił się na treningu i złamał nogę. Kontuzja jest na tyle poważna, że koniecznych jest kilka zabiegów operacyjnych, aby Brytyjczyk mógł wrócić do pełnej sprawności. Na razie znajduje się w szpitalu w Melbourne.

U Crutchlowa szybko zdiagnozowano złamanie kości piszczelowej w stawie skokowym. Na razie zawodnik satelickiej ekipy Hondy przeszedł pierwszą fazę operacji kości, a teraz konieczne jest zaczekanie około pięciu dni, po których możliwa będzie ocena, co robić dalej.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Jak informuje motorsport.com, Cal Crutchlow ma zostać jeszcze w Melbourne przez przynajmniej 15 dni, a to będzie oznaczało, że niemal na pewno nie zobaczymy go w ostatnim wyścigu sezonu w Walencji. Prawdopodobnie, gdyby tak się stało, Brytyjczyk opuści też testy posezonowe. Oczekuje się, że w ostatnich dwóch wyścigach zastąpi go Stefan Bradl.

Crutchlow jest na razie najlepszym zawodnikiem prywatnego zespołu, jednak nieobecność w trzech wyścigach sprawi, że niemal na pewno wyprzedzą go Johann Zarco i Danilo Petrucci, z zespołów odpowiednio Tech3 Yamahy oraz Pramac Ducati.

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 9

  1. Za dobrze było … szkoda Cala :( Myślę ze jeszcze kilka solidnych punktów mógł dołożyć dla LCR

  2. Wszystko przez Micheliny
    To pony nie na ten poziom rywalizacji!!!

  3. Przy Bridgestonach prawie nie było mowy o „zarządzaniu”.
    Teraz to norma przy każdym wyścigu żywcem zdjęte z umierającej F1

    • Myślałem, że zarządzanie oponami to własnie kolejna dodatkowa umiejętność, którą ci „najlepsi z najlepszych” powinni posiadać…

      • Puknij się w głowę
        Chcesz oglądać pochody 1-szo majowe czy wyścigi?

        • Problem w tym że oceniasz wyścigi przez pryzmat tego jak się zaczynają, pomijając jednocześnie to że ten sam wyścig kończy się na dwa okrążenia przed metą bo zwycięzca ma 2s przewagi. I nie mówię bynajmniej o erze Michelina bo w latach 2009-2015 też miewaliśmy takie rozstrzygnięcia.
          Jak w ogóle można GP Tajlandii oceniać jako nudę, po takiej końcówce jaką nam zafundowali Marquez i Dovizioso!?! Thriller (taki gatunek filmowy) nie polega na fundowaniu jumpscare’ów co 2 sekundy, tylko na budowaniu napięcia.

          Poza tym skąd wiesz że za czasów Bridgestone’a nikt tych opon nie oszczędzał? Choćby podczas GP Australii 2013 wyszło na jaw że opony od Japończyków mogą nie trzymać i Bridgestone musiał poprawić konstrukcję.

          Fajnie jest wszystko zrzucać na opony. Szkoda tylko że niektórzy z was zapominają jak rok temu Michelin zmienił konstrukcję opony w trakcie sezonu dzięki czemu mieliśmy takie perełki jak GP Austrii czy Lorenzo prowadzący przez większość dystansu GP Aragonii.

      • Co to ma znaczyć że producent przywozi mieszankę które wogole sie nie nadaje do użycia?! Pośrednia mieszanka na Australię

        • I tutaj nie chodzi o kwestię umiejętności zarządzania bo tą umiejętność czołówka ma w małym paluszku.
          Problemem jest to że bez tego nie dojadą do mety.
          Co innego gdy warunki są nie do zniesienia (np. wysoka temperatura) a co innego gdy dostarczone mieszanki są po prostu słabe!

    • Masz problem to nie oglądaj MotoGP.

      Poza tym za Bridgestone’a kierowcy też miewali wywrotki po których nabawiali się kontuzji (choćby Rossi w 2010).

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
69 zapytań w 0,930 sek