Home / MotoGP / Koniec weekendu dla Crutchlowa!

Koniec weekendu dla Crutchlowa!

Niestety stało się to, czego można się było spodziewać po sesji kwalifikacyjnej klasy królewskiej. Zgodnie z przewidywaniami, w swoim domowym wyścigu nie wystartuje Cal Crutchlow.

Ostatnio zawodnicy Motocyklowych Mistrzostw Świata, a w szczególności kategorii MotoGP mają spore problemy z wywrotkami, a dokładniej… z obojczykami. Najpierw bowiem w chwili upadku w wyścigu na torze Le Mans prawy obojczyk złamał Dani Pedrosa. Niecałe dwa tygodnie później w trakcie drugiego treningu wolnego, tym razem na katalońskim obiekcie Montmelo, identyczny uraz „zdobył” Colin Edwards. I chociaż Hiszpan wciąż dochodzi do siebie w domu, o tyle #5 startuje już w ten weekend.

 

Dziś tymczasem ofiarą niedogrzanej tylnej opony stał się zespołowy kolega Amerykanina z teamu Monster Yamaha Tech3. W trakcie sesji kwalifikacyjnej, rozpoczynając trzecie okrążenie, na wejściu w drugi zakręt Cal Crutchlow zaliczył uślizg tyłu swojej Yamahy M1. #35 upadł tak niefortunnie, że niemalże natychmiast, sunąc jeszcze po ziemi na plecach, złapał się za lewe ramię. Z toru faworyta miejscowej publiczności zniesiono na noszach, a w Centrum Medycznym zdiagnozowano u niego złamanie lewego obojczyka i wstrząśnienie mózgu.

 

 „Kontuzja Cala to ogromne rozczarowanie, a mi jest go strasznie szkoda. Robił on bowiem co w jego mocy, by dobrze wypaść przed swoimi domowymi kibicami. Był tutaj szybki od początku weekendu, dlatego nasze oczekiwania były wysokie, zarówno jeśli chodzi o miejsce na starcie, tak jak i na walkę o miejsce w czołowej szóstce w trakcie wyścigu,” komentował Herve Poncharal.

Wszystkie treningi wolne na torze Silverstone 25’latek z Coventry kończył w czołowej szóstce, a w kwalifikacjach liczył po cichu na walkę o lokatę w czołowej trójce. Wszak rok temu, jeżdżąc w serii World Superbike, w sobotę zdobył Superpole, a dzień później wywalczył dwa zwycięstwa. Warto też nadmienić, że przed tym weekendem zajmował on w klasyfikacji generalnej dziesiąte miejsce. W trakcie pierwszych pięciu rund tego sezonu zdobył łącznie trzydzieści punktów jeżdżąc po torach, których wcześniej zupełnie nie znał!

 

Szef zespołu Monster Yamaha Tech3 postanowił też nieco wyjaśnić ten wypadek, który na dobrą sprawę nie powinien zakończyć się aż tak poważnym urazem. „Warunki panujące na torze nie były jednak najlepsze, było dość zimno i nawet w telewizji było widać, że opony Cala nie uzyskały odpowiednio wysokiej temperatury,” mówił dalej Francuz. Teraz jednak Crutchlow będzie robił co w jego mocy, aby powrócić do walki już za niecałe dwa tygodnie przy okazji rundy na holenderskim torze Assen. Jeśli mu się to nie uda, następna próba będzie miała miejsce w pierwszy weekend lipca na włoskim Mugello.

 

Cal odczuwa sporo bólu, ale sądzę, że teraz bardziej niż cokolwiek innego doskwiera mu złość. Naprawdę chciał on zgotować dobre przedstawienie brytyjskim fanom. Wiele osób przychodzi do mnie, aby go wspierać, a on jest im z tego powodu bardzo wdzięczny.” Na koniec Poncharal nawiązał do sytuacji sprzed tygodnia, kiedy to prawy obojczyk złamał Edwards. „Wydaje się, że szczęście zupełnie nas opuściło, tym bardziej kiedy uświadomimy sobie, że osiem dni temu Colin złamał prawy obojczyk. Myślę, że jedynym pocieszeniem dla Cala będzie to, że jego team-partner wrócił na motocykl mniej niż tydzień po operacji, więc my mamy nadzieję, że on wróci do nas już na Assen.”

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
15 zapytań w 0,728 sek