Home / MotoGP / Marquez: Trzy punkty więcej czy mniej nie zrobiłyby różnicy

Marquez: Trzy punkty więcej czy mniej nie zrobiłyby różnicy

Marc Marquez nie zdołał już w Malezji zapewnić sobie tytułu mistrzowskiego. Hiszpana zabrakło nawet na podium i przy zwycięstwie Andrei Dovizioso, różnica między nimi zmniejszyła się do 21 punktów, podczas gdy została już tylko runda w Walencji. Zdaniem #93, istniała szansa, by już dziś rozstrzygnąć sprawę mistrzostwa świata na swoją korzyść, ale wiązałaby się ona z dużo bardziej agresywną jazdą. W trudnych, mokrych warunkach łatwo byłoby o błąd.

Hiszpan był wolniejszy nie tylko od duetu Ducati, ale także od Johanna Zarco, który uzupełnił podium. „Zacząłem wyścig całkiem agresywnie na starcie, potem zdałem sobie sprawę, że oba Ducati były ode mnie szybsze. Potem goniąć za Zarco zrozumiałem, że podejmuję duże ryzyko. Zacząłem więc myśleć: „to czy zakończę wyścig z przewagą 24 czy 21 punktów przed Walencją, wyjdzie na to samo”. Zdecydowałem więc pozostać na czwartej pozycji. – powiedział Marquez.

Kliknij, aby pominąć reklamy

„W wyścigach bardzo ważne jest pozostawać spokojnym przez cały wyścig, nie być zbyt pochopnym, starając się znaleźć swój rytm. Być może gdybym podjął większe ryzyko, mógłbym być mistrzem już tutaj, ale gdybym się przewrócił, moja przewaga stopniałaby do kilku punktów. Lepiej zdobywać to krok za krokiem.” – dodał.

„Problem był taki, że moje najmocniejsze punkty, takie jak punkty hamowania czy wchodzenie w zakręty, nie były tak dobre jak w innych wyścigach. Z jakichś powodów nie miałem odpowiedniego wyczucia. Już w piątek w mokrych warunkach odczucia nie były najlepsze. A Ducati zawsze jest mocne na przyspieszeniu, a my na wejściach w zakręty. Ale dziś z tymi wejściami wiele traciliśmy.” – zakończył.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motorsport.com

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 9

  1. Doviemu będzie ciężko wygrać ten wyścig, a co dopiero musiałoby się stać, żeby został mistrzem. Jednakże chciałbym przypomnieć o sytuacji z Walencji 2007, gdy Rossi miał 24 punkty przewagi przed Pedrosą. Pedrosa wyścig wygrał, Rossi jechał z kontuzją bodajże na 14 miejscu i… awaria motocykla. Także zawsze ten procent szansy jest :)

  2. Właśnie fajnie że nikt nie odpuszcza w Ducati, tylko nawet z tymi matematycznymi szansami robią wszystko co mogą. I to jest ok. Może i już przegrali – ale nikt im nie może zarzucić że nie walczą do ostatniej chwili. W Walencji presja na Marquezie będzie przecież naprawdę ogromna – OGROMNA! A to jest człowiek i może w tym stresie zrobić mały błąd.
    Dla przeciwwagi postawić można Yamahę – pokaz chaosu, braku osoby podejmującej ważne decyzje, trwanie w bezsensownym stanie (nawet jeżeli to moto jest szybkie na suchym, to co z tego skoro odda punkty w deszczu????). Już w Brnie mogli przyznać się do błędu i wrócić do starych ram i dziś sytuacja byłaby inna, ale wolą zmarnować pół sezonu i w sumie nadal nie mają motocykla na kolejny sezon…

    • Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Powiedz, kiedy wg. Ciebie był ten moment, w którym powinni „wrócić” do poprzednich ram? Przy pierwszym wyścigu poza podium? Przy pierwszym mokrym? Bo o ile pamiętam to zawodnicy chcieli mieć te nowe ramy. Sezon zaczął się dla Yamahy rewelacyjnie, później też nie było źle, dopiero duża liczba deszczowych wyścigów zaowocowała takimi, a nie innymi wynikami. Więc to trochę pie…nie, bo wyniki wyścigów, w których Yamaha była w czubie – mogłoby zwyczajnie nie być na starej ramie. Więc IMO robili dobrze – mają motocykl szybki na suchym i „wystarczyło” dopracować go, aby dawał też radę na mokrym. Dlaczego to się nie udało – to już pytanie do inżynierów i kierowców.

      • >Pbr
        Ależ masz prawo się nie zgadzać :). Prawda jest taka że yamaha w tym sezonie ma takie pasmo bezsensownych decyzji że teraz to już naprawdę wszystko jedno. Moim zdaniem już w Brnie Yamaha powinna była powiedzieć „dość” i podjąć jakąś decyzję – a nie trwać w chaosie. Dziś można spokojnie powiedzieć że zmarnowali cały sezon bo na dzień dzisiejszy nie mają nawet bazy pod motocykl na kolejny sezon. Mają konstrukcję której sami nie znają i nawet jak doprowadzą do „konkurencyjności” na mokrym to jaki potencjał rozwoju będzie jeszcze w tej konstrukcji? Popatrz na wyniki wyścigów – Rossi mówi że na suchym było cudownie, ale jakoś w wyścigach zawsze „coś” im przeszkadza żeby być w walce o pierwsze miejsce. W kwalifikacjach raz Vinales deklasuje na jednym kółku innych a w sobote fabryki nawet nie walczyły z Zarco o pierwszy rząd. Deszcz to już w ogóle komedia – raz podobno jadą super i „znaleźli coś”, a potem jest jak jest. Było już tyle mokrych wyścigów że śmieszne jest już mówienie „szukamy czegoś”…
        Oczywiście piszę w kontekscie yamahy – wiele zespołów za taki motocykl dałoby wszystkie pieniądze. Możliwe nawet że biorąc pod uwagę ogrom zmian jakie wsadzono zawodnikom pod kuper to wyniki są bardzo dobre :) – ale jak piszę, możnaby tak mówić w kontekscie KTM czy Aprili a nie zespołu który ma walczyć w każdym wyścigu o pierwsze miejsce.

      • @mariusz
        Każdy może mieć swoje zdanie. Moje zdanie to: „nie mam zdania” – z prostej przyczyny: niewiele na ten temat wiem. Nie wiem, jak wyglądał w sezonie rozwój (bądź brak) Yamahy, nie wiem, jakie informacje dostawali inżynierowie od kierowców i jakie też podejmowali decyzje jedni i drudzy. Dlatego też można śmiało pewne rzeczy zauważyć (nowa Yamaha kiepsko się spisuje na deszczu), ale raczej ciężko już odpowiedzieć dlaczego tak jest. Rossi niejednokrotnie mówił, że znalazł „to coś”, już na Ducati, a jak było to pamiętamy. I w jego wypowiedziach nie doszukiwałbym się odpowiedzi, co się dzieje. Co do Vinales’a – wydaje się, że Suzuki mu naprawdę odpowiadało, ale tam był nr „1”, nie wiem (!) jak jest w jego obecnym zespole, ale może mają problem z tym, kto ma narzucać sposób rozwoju motocykla? I znowu zgadujemy… Bo to, że obaj nie mają przyczepności, widzimy, ale kto wie, jakie wg. nich jest rozwiązanie? Może nie ma? Ja nie wiem, ale ponieważ nie wiem, to nie próbuje zgadywać. Bo tak jak napisałeś: Yamaha to zespół, który walczy o najwyższe stawki, więc nie chce mi się wierzyć, że nagle przestali rozumieć, jak podejść do tego typu problemów. Trochę jak Honda – wszyscy widzieli ich problemy i męczącego się Marquez’a, ale ogarnęli kuwetę ;).

    • Bardzo trafny komentarz, ale tak zaczynam się zastanawiać ile do rozwoju motocykla wnosi Viniales? Poza tym patrząc z perspektywy kilku sezonów to tylko Ducati odrobilo lekcje i faktycznie stworzyło motocykl do wygrania, pomimo tego że duża część towarzystwa sugerowala że Ducati nie poradzi sobie po zmianie przepisów dotyczących SKRZYDEŁ. KTM i Aprilia również według mnie dużo lepiej wypada niż można było się spodziewać, a nie mają przecież zawodników pokroju MM, JL, MV itp

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
50 zapytań w 1,277 sek