Home / MotoGP / Moto2: Brak innowacji technologicznych?

Moto2: Brak innowacji technologicznych?

Kiedy ogłoszono zmianę motocykli w „pośredniej” klasie fani pocieszali się tym, że nowe maszyny przyniosą ze sobą powiew świeżości. Jednak już konieczność korzystania przez wszystkich ze standardowego silnika Hondy ograniczyła te marzenia. Kiedy ogłoszono zmianę motocykli w „pośredniej” klasie fani pocieszali się tym, że nowe maszyny przyniosą ze sobą powiew świeżości. Jednak już konieczność korzystania przez wszystkich ze standardowego silnika Hondy ograniczyła te marzenia. Jedyną rzeczą, w której inżynierowie mogli się popisać to kwestia ramy i nadwozia.

Przypomnijmy, że nowa klasa została wprowadzona głównie z powodu cięcia kosztów i szkodliwego wpływu dwusuwowych 250-tek na środowisko. Na starcie tego sezonu zobaczymy około 40 zawodników, zaś rywalizacja zapowiada się na niezwykle zaciętą. Wyrównanie szybkości maszyn musi przecież z czegoś wynikać.

Po premierze prototypów dla Moto2 okazało się, iż wszystkie są oparte na tej samej, podstawowej i znanej już ramie, z bardzo niewielką ilością nowości. Wydaje się, że najbardziej innowacyjnym motocyklem jest sprzęt marki RSV, z którego korzystać będzie między innymi Mapfre Aspar Team. Zmiany te nie można jednak nazwać rewolucyjnymi.

Nowa klasa i nowe przepisy mogłyby być wyśmienitą okazją dla projektantów do wprowadzenia nowinek technicznych lub próby lekkiego nagięcia przepisów (jak na przykład głośny w F1 podwójny dyfuzor). Dlaczego więc tak się nie stało?

Serwis motomatters.com zajął się tą sprawą i przepytał Steve Bones’a – szefa FTR (kolejny po RSV producent motocykli dla Moto2). Ku zaskoczeniu okazało się, iż większość innowacji przygotowanych dla nowej ewolucji maszyny zostało odrzuconych przez potencjalnych nabywców. Bones stwierdził, iż:
”Najbardziej zadziwiło mnie to, jak bardzo zachowawczy jest paddock Moto2.”

Motocykl FTR oznaczony jako M209 został specjalnie zaprojektowany jako konserwatywna maszyna. Stało się tak dlatego, iż dawniej zespoły kupowały lub dzierżawiły sprzęt od producenta, który go testował i rozwijał. Jedyne nad czym musiały się skupić to poprawne dobranie ustawień na torze.

W nowej klasie do zadań dochodzi także rozwój motocykla, co jest znacznie łatwiejsze, jeśli posiada się sprawdzony sprzęt. Jeśli byłby naszpikowany nowymi rozwiązaniami mogłoby to w teorii uczynić go szybszym. W praktyce jednak wiąże się to ze zwiększoną ilością pracy na torze bez gwarancji lepszych rezultatów. Okazuje się, że zespoły nie chcą ponosić takiego ryzyka.

Taką defensywną strategię musieli przyjąć wszyscy producenci, co nie oznacza, że w FTR nie ma pomysłów. Jednym z nich był nowy wlot, który zmniejsza turbulencje powietrza podczas jazdy w zakręcie. Jest on czymś w rodzaju skrętnego wlotu, do którego powietrze trafia w linii prostej (nawet jeśli motocykl jedzie po łuku), nie powodując przy tym zawirowań negatywnie wpływających na pracę silnika.

Rozwiązanie takie jest proste, zaś wpływ na motocykl minimalny. Jednak nawet ono nie zostało jak do tej pory zaakceptowane przez zespoły. Steve Bones ma nadzieję, że zjawisko defensywności pojawiło się jedynie na początku ze względu na brak znajomości nowej klasy i w trakcie zmagań teamy staną się chętne do wprowadzania zmian w swoich maszynach.

Źródło: motomatters.com

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
46 zapytań w 0,770 sek