Home / MotoGP / Ostatnia wizyta na Donington Park

Ostatnia wizyta na Donington Park

Już dzi rozpocznie się ostatnia runda przed letnią przerwą. Tym razem kierowcy walczyć będą o Grand Prix Wielkiej Brytanii. Zapraszamy do przeczytania niezbyt długiej zapowiedzi nadchodzącego weekendu.

W tą niedzielę zakończy się era wyśJuż dzi rozpocznie się ostatnia runda przed letnią przerwą. Tym razem kierowcy walczyć będą o Grand Prix Wielkiej Brytanii. Zapraszamy do przeczytania niezbyt długiej zapowiedzi nadchodzącego weekendu.

W tą niedzielę zakończy się era wyścigów na torze Donington Park. Od przyszłego roku, po dwudziestu trzech latach na obiekcie w okolicach Derby, zawodnicy przenoszą się na Silverstone, więc w najbliższy weekend każdy z nich chce w pewien sposób pożegnać się z pierwszą z tych tras. Po szybkich łukach w pierwszej sekcji Donington Park, druga staje się kręta i powolna. W pierwszym fragmencie mieści się słynna część „Craner Curves”, czyli trzy łuki w kolejności prawy-lewy-prawy, które wymagają spokojnego podejścia od zawodnika i bardziej zwrotności maszyny, niż prędkości maksymalnej. Tylna część została dodana z kolei w 1986 roku, by obiekt miał minimalną długość potrzebną do rozgrywania wyścigów Grand Prix. Są to trzy krótkie proste, szykana i dwa ostre nawroty, które wymagają odpowiedniego hamowania i przyspieszenia. Szukając ustawień na Donington Park, zawsze trzeba iść na kompromis, a obiekt ten to ogromny test i dla zawodników, i dla motocykli.

Ze zwycięstwem powiedzieć „do zobaczenia”
Valentino Rossi odnosił najwięcej sukcesów ze wszystkich zawodników na Donington. Podczas trzynastu wizyt na tymże obiekcie, dziesięciokrotnie stawał na podium, w tym siedem razy na najwyższym jego stopniu. Dla Włocha przez wiele lat był to swego rodzaju domowy obiekt, kiedy to jeszcze mieszkał w Londynie i został honorowym Brytyjczykiem. „W ubiegłym roku byłem tu drugi, ale teraz naprawdę chcę wygrać!” zadeklarował #46, który w tabeli generalnej ma czternaście punktów przewagi nad drugim kierowcą ekipy Fiat Yamaha Team. „To ostatni raz, kiedy będziemy się tu ścigać, co trochę mnie smuci, ale dodatkowo sprawia, że jeszcze bardziej chcę zwyciężyć i dla mnie, i dla fanów, którzy zawsze traktowali mnie jak „swojego”. Nie wygrałem na Donington od 2005 roku, więc od tego czasu minęło sporo czasu, dlatego chciałbym się w jak najlepszy sposób pożegnać z tym obiektem,” stwierdził Włoch. Na zwycięstwo „The Doctor”, według wielu serwisów zajmujących się zakładami, ma bardzo duże szanse. Wzrosły one jeszcze bardziej po ostatnim triumfie w Niemczech, gdzie po tym, jak na suchym torze wyraźnie odstawał od czołówki, w niedzielę z przewagą zaledwie 0.099sek nad drugim na mecie, zdobył dwadzieścia pięć punktów.

Jorge Lorenzo po raz drugi przegrał wyścig z Rossim o mniej niż jedną dziesiątą sekundy. Teraz Hiszpan zapowiada, że w ten weekend chciałby znów wziąć udział w równie zaciętej walce, ale tym razem to on chciałby być pierwszy. „Zobaczymy jednak, co da się zrobić,” twierdzi „Por Fuera”. Rok temu, podczas debiutu w MotoGP, w kwalifikacjach wywalczył dopiero siedemnasty wynik (powracał do ścigania po kontuzjach), jednak wyścig ukończył na szóstej pozycji. W tym roku jednak jasne jest jedno — jeśli nie o zwycięstwo, #99 walczyć będzie przynajmniej o podium. „Oczywiście wynik z Niemiec nieco mnie rozczarował, ale zważywszy na mój stan zdrowia, cieszę się, że o tak niewiele przegrałem,” powiedział 22’latek z Majorki, nawiązując do poprzedniej rundy na torze Laguna Seca, kiedy to uszkodził prawy obojczyk i prawą stopę. Sądząc jednak po wynikach Jorge, nie wydaje się, by mu to zbytnio przeszkadzało, jednak z całą pewnością cuda czynią zastrzyki przeciwbólowe. „Pogoda może być największym problemem, dlatego życzyłbym sobie, by było pogodnie, bowiem na Sachsenringu mieliśmy już wystarczającą ilość deszczu! Jeśli będzie padać, nie będzie to koniec świata, bowiem w sobotę udowodniliśmy, że i w takich warunkach jesteśmy szybcy. Lubię ten tor, a dodatkowo to nasza ostatnia wizyta tutaj, więc chciałbym opuścić go z dobrym wynikiem,” dodał Lorenzo, który dwukrotnie świętował w tym roku zwycięstwo.

Czeka nas hat-trick Stonera?
W Niemczech z powodu problemów z tylną oponą, do mety dojechał jako czwarty. Podczas rund w Katalonii, Holandii i USA zmagał się z kolei z tajemniczą chorobą, przez którą nie mógł walczyć o zwycięstwo. Ostatnio jednak odkryto, że kłopoty zdrowotne Australijczyka to nieznaczny nieżyt żołądka oraz łagodna anemia. Na torze Sachsenring ze zdrowiem Casey’a Stonera wszystko było już właściwie w porządku, więc w ten weekend zapowiada on walkę o zwycięstwo. „Zrobiliśmy najlepszą możliwą pracę podczas ostatniej rundy, a teraz jestem bardziej pewny siebie przed Donington. Dla nas najlepszym rozwiązaniem byłaby podobna pogoda i temperatura co w Niemczech, ponieważ warunki te, jak i tor z długimi łukami, w których można się zrelaksować, odpowiadają mi.” Choć otwarcie przyznaje, że nie przepada za tym obiektem, notował na nim dobre wyniki. W pamięci zapadają szczególnie dwa ostatnie zwycięstwa na brytyjskim obiekcie, gdzie nie dał rywalom żadnych szans. Czyżby szykował się zatem hat-trick 23’latka z Kurri-Kurri na tym torze?

Podczas ostatniego Grand Prix Nicky Hayden miał szansę na najlepszy finisz nie tylko w tym sezonie, ale i na Ducati. Świetny wynik z kwalifikacji (czwarte pole startowe!), Amerykanin zaprzepaścił już w pierwszym zakręcie, kiedy to przesadził trochę z hamowaniem. Jak sam mówił — poniosło go. „Kentucky Kid” czuje się jednak na maszynie coraz lepiej i sam mówi, że chciałby zostać w obecnej ekipie na przyszły rok. „Ostatnio sprawy toczą się coraz lepiej, ja dobrze bawię się jazdą, a w ostatni weekend, po raz pierwszy od dłuższego czasu, plasowałem się w czołówce. Miło było zobaczyć na mojej tablicy informacyjnej, że jestem pierwszy i to przez spory okres czasu,” komentował #69 w nawiązaniu do treningów na torze Sachsenring. Przez dwa ostatnie sezony Mistrz Świata sezonu 2006 na Donington dwukrotnie startował z czwartego pola, a najlepszym finiszem było czwarte miejsce, jednak miało to miejsce w 2004 roku! Jak będzie tym razem? Oby nie tak jak w sezonach 2005 i 2007, kiedy to najpierw nie ukończył zmagań, a dwa lata później był siedemnasty.

Pedrosa wraca do walki?
W USA pierwszy, tydzień temu w Niemczech trzeci — czyżby te wyniki miały oznaczać powrót Dani’ego Pedrosy do czołówki i walkę Hiszpana o najwyższe laury? #3 liczy, że uda mu się powtórzyć te rezultaty w nadchodzący weekend na torze Donington Park, gdzie przecież triumfował w 2006 roku. Wówczas Dani debiutował w klasie MotoGP, co nie przeszkodziło mu w pokonaniu bardziej doświadczonych rywali. „To obiekt, który lubię i notowałem tu dobre wyniki, więc czekam na kolejną mocną rundę. Podium w Niemczech nie było złe, zakończyliśmy wyścig blisko zwycięzców, choć sądziliśmy, że możemy wygrać. Nasza motywacja jest wysoka i chcemy ostro walczyć przed wakacyjną przerwą,” stwierdził 23’latek z Sabadell, który podczas zeszłorocznego GP Wielkiej Brytanii, pomimo startu z dziewiątego pola, do mety dojechał jako trzeci. Na odbicie się od dna nadzieję ma także drugi kierowca zespołu Repsol Honda. Po trzech nieukończonych wyścigach, czas w końcu finiszować na przyzwoitej pozycji. O ile w Holandii i USA Andrea Dovizioso nie zdobył punktów ze swojej winy (dwukrotnie uślizg przedniego koła i koniec walki), o tyle niecały tydzień temu zmuszony był wycofać się z rywalizacji z powodu problemów z przednią oponą, a później także z elektroniką. Włoch rok temu na mecie GP Wielkiej Brytanii, jeszcze na satelickiej RC 212V był piąty, więc kto wie, na co będzie go stać teraz?

Domowa runda dla Toselanda
Nadchodzący weekend będzie szczególny dla zespołu Monster Yamaha Tech3, bowiem obaj zawodnicy jeżdżący w tej ekipie wprost kochają obiekt Donington Park. Colin Edwards zajmuje w klasyfikacji generalnej piąte miejsce i jest zarazem najlepszym kierowcą ekipy satelickiej. To właśnie na tym torze Amerykanin wywalczył pierwszą wizytę na podium w klasie królewskiej w 2004 roku, a trzy lata później startując z Pole Position, do mety dojechał jako drugi. „Udajemy się teraz do Donington, miejsca, które kocham. Odnosiłem tu pewne sukcesy w MotoGP, a teraz chcę być bliżej czołówki dla wszystkich z mojego zespołu, którzy bardzo ciężko pracują,” dodał „Texas Tornado”, który rok temu na brytyjskim obiekcie zakwalifikował się jako piąty, a wyścig ukończył „oczko” wyżej. „Byłem zadowolony z dziesiątej lokaty w Niemczech, a teraz z niecierpliwością czekam na mój domowy wyścig,” stwierdził z kolei James Toseland. Brytyjczyk rok temu, podczas debiutu w klasie królewskiej, upadł w swym domowym wyścigu już w pierwszym zakręcie. Pomimo tego, podniósł się i dojechał jako siedemnasty. Teraz chce zatrzeć złe wspomnienia z zeszłorocznych zmagań i wywalczyć jak najlepszy rezultat podczas ostatniej wizyty na Donington.

Gdyby nie ta pszczoła…
Ogromny pech spotkał w Niemczech z kolei Marco Melandri’ego. Włoch miał realne szanse na szóste miejsce, po tym jak startował z trzynastego pola. #33 był pewien, że mógł powstrzymać ataki Eliasa i po raz czwarty w tym roku finiszować w TOP6. Plany Marco pokrzyżowały jednak… owady. „To był dla mnie niezły wyścig, dobrze ruszyłem, ale po starcie byłem na zewnętrznej i wyprzedziło mnie kilku zawodników. (…) Na wizjerze miałem dwie folie ochronne. Jedną z nich zdarłem już na początku wyścigu, drugą na pięć kółek do końca, bowiem było tu mnóstwo owadów, a ja pod koniec chciałem się w pełni skupić na jeździe. Niestety gdy już nie miałem żadnej folii, na samym środku szybki rozwaliła mi się pszczoła. Próbowałem nieco przeczyścić wizjer ręką, ale jeszcze pogorszyłem sprawę.” Wówczas Melandri prawie nic nie widział i to głównie dlatego przegrał walkę z Eliasem. Niezły pech, nieprawdaż? 26’latek z Ravenny jest jednak pozytywnie nastawiony do nadchodzącego weekendu. Zawodnik Hayate Racing nie może uwierzyć, że jest szósty w klasyfikacji generalnej. „Gdyby ktoś w marcu powiedział, że po dziewięciu rundach będę tak wysoko w generalce, przed niektórymi zawodnikami Hondy i Ducati, uwierzylibyście? Nikt nie mógł sobie tego nawet wyobrazić!”

Suzuki nareszcie zaskoczy?
Wielu wciąż czeka na mocny występ zespołu Rizla Suzuki, który podczas przedsezonowych testów wydawał się przecież trzecią siłą w MotoGP. Teraz ekipa ta jednak spisuje się poniżej oczekiwań, a w ostatnich dwóch wyścigach dwóch kierowców tegoż teamu zdobyło łącznie zaledwie szesnaście punktów! „To dla mnie jak kolejny domowy wyścig, bowiem przez wiele lat ścigałem się w Wielkiej Brytanii, a na Donington Park spędziłem sporo czasu na początku kariery. W 2007 podczas mokrego wyścigu byłem tu na podium, a i rok temu na suchym nie poszło mi źle,” stwierdził Chris Vermeulen, który ma nadzieję, że kontuzja ramienia jakiej nabawił się podczas sesji FP1 na torze Sachsenring, nie przeszkodzi mu zbytnio w ten weekend. „Wyścig na Donington będzie bardzo ważny, bowiem po weekendzie w Niemczech musimy jak najszybciej znaleźć odpowiednie modyfikacje, które pozwolą nam jeździć szybciej,” dodał z kolei Loris Capirossi. Włoch w zeszłym roku, z powodu kontuzji jakiej nabawił się w Barcelonie, nie mógł wziąć udziału w GP Wielkiej Brytanii, a zastąpił go wówczas Ben Spies, obecnie walczący o tytuł mistrzowski w serii World Superbike.

Pierwszy punkt Tamlacsi’ego, pierwsza gleba de Punieta
Podczas GP Niemiec, nie ukrywajmy — z powodu upadku de Punieta i problemów Dovizioso – Gabor Talmacsi wywalczył swój pierwszy punkt w klasie MotoGP. Choć otwarcie przyznaje, że na brytyjskim obiekcie nigdy nie szło mu najlepiej, liczy, że uda mu się wykonać kolejny krok naprzód. Team Scot prosto z Sachsenringu udał się do Wielkiej Brytanii, przy okazji zaliczając spotkanie techniczne z Węgrem w celu ustalenia taktyki na nadchodzący weekend. Po upadku już na pierwszym okrążeniu ostatniego wyścigu, jak najlepszy wynik chce też wywalczyć Randy de Puniet. Francuz, który w poprzednich latach niejednokrotnie się przewracał, w tym sezonie, dzięki oponom Bridgestone, jeździ niezwykle równo i był to jego pierwszy tegoroczny weekend zakończony bez punktów. W chwili wypadku #14 jechał na doskonałym, trzecim miejscu i jak sam wówczas mówił — miał szansę finiszować w czołowej piątce.

Co na to wszystko bwin.com?
Warto też na koniec dodać to, jak rozkładają się, na chwilę obecną, szanse poszczególnych zawodników na niedzielne zwycięstwo według bwin.com. Serwis ten, poświęcony różnego rodzaju zakładom, płaci 1:1,9 za zwycięstwo Valentino Rossi’ego, natomiast 1:4,25 za to, że zatriumfuje Jorge Lorenzo. Najmniejsze szanse z czołówki, wg. tegoż serwisu na to, by stanąć na najwyższym stopniu podium mają Casey Stoner oraz Dani Pedrosa. Kurs za zwycięstwo Australijczyka lub Hiszpana wynosi kolejno 1:5,25 i 1:5,5.

Grand Prix Wielkiej Brytanii w TV
Podobnie jak to miało miejsce podczas ostatnich rund Grand Prix, tak i w ten weekend Fani nie będą mogli narzekać na brak relacji w TV z MotoGP. Stacja SportKlub pokaże na żywo wszystkie piątkowe i sobotnie treningi wolne, sobotnie kwalifikacje, niedzielne sesje warm-up jak i same wyścigi — oczywiście wszystkich trzech klas. Szczegółowy harmonogram nadchodzącego weekendu znajduje się pod tym linkiem. Zachęcamy do zapoznania się z nim, bowiem podczas tejże rundy będziemy mieli do czynienia z nieco innym rozkładem sesji niż zwykle.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
15 zapytań w 0,801 sek