Home / MotoGP / Ploty, plotki i ploteczki…

Ploty, plotki i ploteczki…

Zbliża się wakacyjna przerwa w ściganiu, więc pojawia się coraz więcej plotek na temat przyszłorocznych składów. O kolejnych nowościach dowiecie się z tego artykułu.

Jedna niewiadoma rozwiązała się całkiem niedawno — w przyszłym roku na pewno w Zbliża się wakacyjna przerwa w ściganiu, więc pojawia się coraz więcej plotek na temat przyszłorocznych składów. O kolejnych nowościach dowiecie się z tego artykułu.

Jedna niewiadoma rozwiązała się całkiem niedawno — w przyszłym roku na pewno w MotoGP zobaczymy Marco Simoncelli’ego. Wciąż jednak nie wiadomo, gdzie ścigać się będzie chociażby Bautista, a i o planach Spiesa i jego przyjściu do królewskiej klasy zrobiło się jakby ciszej…

Chciałbym, aby…
Podczas konferencji prasowej przed GP USA, Valentino Rossi stwierdził, że być może w klasie MotoGP występować będzie nawet do sezonu 2013 włącznie. To zapewnienie było swego rodzaju miodem dla uszu włodarzy Yamahy, a szczególnie jednego z nich — Masao Furusawy. Japończyk stwierdził, że 8’krotny Mistrz Świata jest ambasadorem japońskiego producenta. „Jestem szczęśliwy, bowiem Valentino już jest legendą Yamahy i nawet nie muszę pytać go, czy chciałby tu pozostać. Teraz jest on naprawdę szczęśliwy,” mówił Masao dla serwisu MCN, po czym wyraził jedną prośbę do „The Doctora” – „Jeśli chciałby odejść z MotoGP, prosiłbym go, by odszedł wówczas też od nas — Yamahy. Może przejść do F1, rajdów, gdzie tylko chce, ale proszę go, by zakończył karierę z Yamahą.” Takie rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne, bowiem na Hondę 30’latek z Urbino nie wróci, a jak pisze w swojej autobiografii — atmosfera w Ducati wydaje mu się zbyt podobna do tej właśnie w Hondzie. Wychodzi więc na to, że najbardziej prawdopodobną opcją jest to, iż do końca kariery ścigać się będzie właśnie na Yamasze.

Team „Marco” ?
Jeśli nie podczas nadchodzącej rundy w Wielkiej Brytanii, to jeszcze przed końcem lipca możemy poznać ostateczną decyzję co do składu zespołu San Carlo Honda Gresini. Wiadomo już, że na pewno w barwach tejże ekipy wystartuje, obecny zawodnik klasy 250cc i obrońca tytułu mistrzowskiego — Marco Simoncelli. Wiele wskazuje też na to, że drugie miejsce w teamie prowadzonym przez Fausto Gresini’ego może jeździć inny Marco – Melandri. W tym roku, pomimo słabego motocykla, #33 często plasuje się w czołowej dziesiątce. W przyszłym roku na pewno na starcie zabraknie jego obecnego zespołu — Hayate Racing. O pozostanie w obecnych barwach walczą z kolei Alex de Angelis i Toni Elias. Gdy nad ich głowami pojawiły się czarne chmury, od razu zaczęli lepiej jeździć. W Niemczech wywalczyli kolejno piąte i szóste miejsce, ale nie wydaje się, by tymi jednorazowymi rezultatami (choć Hiszpan szósty był także w USA), zapewnili sobie miejsce w San Carlo Honda Gresini. Wychodzi więc na to, że w przyszłym roku zespół należący do Fausto, byłego zawodnika Grand Prix, może zyskać inną nazwę — „Team Marco”, od imion obu zawodników.

Aspar łączy siły z Ducati
Prawdopodobnie już w ten weekend Jorge Martinez oficjalnie ogłosi, iż w przyszłym roku startować będzie w MotoGP, a zawodnik nowopowstałej ekipy jeździć będzie na Ducati. Na drodze Hiszpana pojawiają się jednak dwa problemy. Pierwszy to to, iż „Aspar” chciałby, aby barwy jego ekipy od razu reprezentowało dwóch kierowców. Tymczasem po zespole Grupo Francisco Hernando, która wycofała się przed rundą o GP Niemiec z dalszej rywalizacji, pozostały dwie maszyny Sete Gibernau. W przyszłym roku nie zostanie wprowadzony przepis o jednym motocyklu dla zawodnika, więc Martinezowi potrzebne by były jeszcze dwa motocykle. Wszystko to miałoby na celu zebranie jak największej ilości danych w debiutanckim sezonie, co jest przecież kluczem do sukcesu. Drugi kłopot to dobór zawodnika. Nie od dziś wiadomo, że Jorge najchętniej „wszedłby” do MotoGP wraz ze swoim pupilkiem Alvaro Bautistą. Hiszpan jednak odrzucił ofertę Ducati i zainteresowany jest startami w ekipie Monster Yamaha Tech3. Jeśli nie w zespole prowadzonym przez Herve Poncharala, #19 być może dołączy do Suzuki, gdzie do dyspozycji miałby fabryczny motocykl. To właśnie na fabrycznej maszynie głównie zależy Alvaro, bo przecież to jeden z kluczy do sukcesu, a „Niebiescy” jako jedyni nie są objęci przepisem, jakoby debiutanci nie mogli od razu startować w fabrycznym zespole. Jak zapewnił jednak Livio Suppo, w 2011 roku skłonny byłby przyjąć „SuperBauti’ego” do teamu Ducati Marlboro, po roku jazdy w satelickiej ekipie „Aspara”.

Negocjacji na linii Lorenzo-Honda ciąg dalszy
Jak donosi hiszpański magazyn as.com, Jorge Lorenzo otrzymał oferty od wszystkich czterech producentów w MotoGP (piąte to Kawasaki, ale oczywiście konstruktor ten wraz z końcem tego sezonu wycofuje się z klasy królewskiej), jednak on sam zainteresowany jest tylko Hondą i Yamahą. Pomimo, iż „Por Fuera” przyznaje, że jest bardzo szczęśliwy z tą drugą, w grę wchodzą też pieniądze. „Jestem bardzo szczęśliwy, a bycie tutaj jest dla mnie jak sen. Znam jednak moją wartość i właśnie to chcę uzyskać. W tej chwili Yamaha daje mniej niż oczekuję, więc negocjacje w pewien sposób się zablokowały,” stwierdził 22’latek z Majorki. Jak głoszą niesprawdzone informacje, obecny pracodawca #99 proponuje mu trzy i pół miliona euro, podczas gdy on oczekuje pięciu. Niedawno guru Yamahy — Masao Furusawa stwierdził, iż producent ten nie ma zamiaru licytować się o Hiszpana z Hondą. Jeśli chce odejść — będzie to jego decyzja. Jeśli więc konstruktor spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów nie spełni oczekiwań Jorge, jedyną przyzwoitą opcją będzie dla niego właśnie Honda. Nie jest tajemnicą, że HRC jest bardzo zainteresowana współpracą z Lorenzo. Wówczas jednak najprawdopodobniej przyszłoby mu ścigać się z Danim Pedrosą, z którym, delikatnie mówiąc, nie lubią się. Wszystko zaczęło się jeszcze w sezonie 2005, o czym więcej można było przeczytać w naszej zapowiedzi poprzedniej rundy o GP Niemiec.

Po rozstaniu się #99 na koniec ubiegłego sezonu ze swoim menadżerem — Danim Amatriainem, konflikt pomiędzy nim a #3 jakby ucichł. W pewnych momentach wydawać się mogło, że antypatia bardziej dotyczy Amatriaina i menadżera Pedrosy — Alberto Puiga niż tej dwójki zawodników. Jednak Honda jak chce, to potrafi i już pojawiła się opcja, która pozwoliła by uniknąć konfliktów Dani’ego z Jorge, w razie jego przyjścia do zespołu. Pomysł polega na podzieleniu zespołu na dwa osobne teamy, z czego każdy miałby osobnego menadżera — tak jak w ekipie Fiat Yamaha. Stroną #3 zarządzać miałby Puig, jednak zaskoczeniem może być nazwisko ewentualnego „szefa” „Por Fuery”. Serwis GPOne.com donosi, jakoby menadżerem ekipy 22’latka z Majorki miałby zostać boss Aprilii, a zarazem menadżer zespołu Aprilis World Superbike – Giampiero Sacchi. On wraz z Lorenzo dobrze się znają — pracowali razem w ekipie Derbi, w chwili, gdy Hiszpan debiutował w Motocyklowych Mistrzostwach Świata w wieku zaledwie piętnastu lat. Po wyścigu na torze Sachsenring Jorge wciąż unikał odpowiedzi na temat swej przyszłości mówiąc jedynie, iż „najważniejszą rzeczą jest bycie w dobrym zespole i jazda dobrym motocyklem.” Gdy zapytano go o ewentualną dalszą walkę w obecnym zespole powiedział z kolei: „Nie wiem czego chce Yamaha, ale wiem, czego ja chcę.”

Pasini w MotoGP?!
O kłopotach zespołu Toth Aprilia z producentem z Noale głośno było już dawno. Włodarze tejże ekipy twierdzili, że płacili Aprilii na bieżąco za wynajem motocykli, ta z kolei twierdziła zupełnie co innego. W Mugello Mattia Pasini występował w różowym malowaniu motocykla, reklamując klub nocny z Rimini. Nieprawdopodobne wydaje się jednak, żeby tacy jednorazowi sponsorzy pojawiali się przed każdą rundą, a pieniądze od nich pozwalałyby pokryć koszty wynajmu maszyn. Oznacza to, że być może zespół, w którym jeździ #75 będzie musiał całkowicie wycofać się z rywalizacji w „ćwierćlitrówkach”. Okazuje się jednak, że w tym roku pomimo tego i tak możemy zobaczyć Mattię w rywalizacji w Grand Prix, ale w kategorii… MotoGP! Tak, nie przewidzieliście się. Włoch wciąż kontaktuje się z zespołem Pramac Racing, w którym być może zastąpi Niccolo Canepę! Były Mistrz serii FIM Superstock 1000 wyraźnie nie radzi sobie w klasie królewskiej, co odzwierciedlają wyniki — w dziewięciu rundach wywalczył zaledwie dwadzieścia punktów, a najlepszym finiszem było dziewiąte miejsce w Mugello. Poza tym, zawsze plasuje się poza czołową dziesiątką. Ostatnia szansa dla Canepy w Donington — jeśli poprawi wyniki – zostaje, a gdy będzie tak samo — przychodzi #75.

Jeżeli Pasini przeszedłby do MotoGP, byłby już drugim zawodnikiem, który mniej więcej w połowie sezonu zmienia kategorię z 250cc na królewską. Pierwszym z nich jest oczywiście Gabor Talmacsi, który najpierw występował na zapasowej maszynie Yuki Takahashi’ego, a później Japończyk zmuszony był odejść z Teamu Scot, by Węgier miał do dyspozycji oba motocykle. Póki co stawka klasy królewskiej liczy siedemnastu zawodników, po tym jak z MotoGP odszedł (z powodu kłopotów finansowych) zespół Grupo Francisco Hernando, w której barwach ścigał się Sete Gibernau.

Pamiętajcie jednak, że wszystko to są tylko plotki. Część z nich może znaleźć oczywiście odzwierciedlenie w przyszłości, jednak kolejne okażą się ogromnymi bzdurami. Z całą pewnością rozwiązanie niektórych z nich poznamy już wkrótce, a kto wie, czy już nie w ten weekend?

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
17 zapytań w 0,737 sek