Home / MotoGP / Runda 2 – Australia. Kolejny pojedynek tytanów.

Runda 2 – Australia. Kolejny pojedynek tytanów.

Po niesamowitej i trzymającej w napięciu pierwszej rundzie Mistrzostw Świata Superbike cały spektakl przenosi się teraz do Australii. Już 5 marca zawodnicy będą ścigać się na jednym z najsłynniejszych torów wyścigowych — Phillip Island. Tor na Wyspie Filipa wielu kierowców z najlepszych klas wyścigowych uważa za swój ulubiony. Wszystko to zasługa tego, że znaleźć tam można ultraszybkie zakręty, urozmaicające jazdę różnice wzniesień i zapierające dech w piersiach widoki.

Ocean Spokojny, który otacza 4,5-kilometrowy tor, dodaje całemu spektaklowi niemałą dawkę grozy. Zaledwie kilkanaście metrów od zakrętów ‘Siberia’ i ‘Southern Loop’ rozpościerają się skaliste klify, gdzie poniżej rozbijają się fale oceanu. To właśnie tu zaczyna swój początek ma Cieśnina Bassa, za którą leży Tasmania. A stamtąd już niedaleko do lodowatej Antarktydy.

Podczas otwarcia sezonu na torze Losail w Katarze byliśmy świadkami dwóch dramatycznych wyścigów, które obfitowały w zaskakujące wydarzenia. Zwycięsko z walki na ostatnich okrążeniach wyszli James Toseland (Winston Ten Kate Honda) i Troy Corser (Alstare Corona Extra Suzuki). Fani na pewno nie mogli narzekać na brak wrażeń.

Pomimo tego, że obaj kierowcy zwyciężyli po jednym wyścigu, to liderem klasyfikacji generalnej jest powracający do zespołu Ducati Xerox, Troy Bayliss. Australijczyk po rundzie na Bliskim Wschodzie czuje niedosyt, gdyż przyjeżdżając do Doha zapowiadał, że liczy tylko i wyłącznie na zwycięstwo. W obu wyścigach zajmował drugie miejsca i dzięki równej formie ma dwupunktową przewagę nad Coserem i Toselandem.

Australijska publiczność będzie świadkiem bratobójczej walki pomiędzy swoimi rodakami – Troyem Corserem i Troyem Baylissem. Oba „Kangury” mają sobie dużo do wyjaśnienia, a walka o tytuł dopiero zaczyna się rozkręcać. Nie ma co liczyć na to, że któryś z nich pojedzie asekuracyjnie i nie podejmie się ani cienia ryzyka. W niedzielę będzie obowiązywała zasada ‘wszystko albo nic’.

Niektórzy twierdzą, że tor w Katarze był bardzo brudny i jazda inną linią niż obowiązujący tor jazdy była bardzo ryzykowna. Manewry wyprzedzania mogliśmy widzieć tylko na prostej start-meta i jednym lub dwóch zakrętach. Jednakże Ruben ‘Człowiek Guma’ Xaus radził sobie z panującymi realiami i w pierwszym wyścigu wyprzedził dziesięciu zawodników, a w drugim nawet piętnastu.
Na Phillip Island nie istnieje problem nawiewania pustynnego piasku na tor. Kłopotem mogą być tylko mewy, które przyciąga ciepło silników motocyklowych. To powoduje, że niekiedy ptactwo te zderza się z pędzącymi ponad 280km/h motocyklami.

Dużo do udowodnienia sobie i innym mają Yukio Kagayama (Alstare Corona Extra Suzuki) i Noriyuki Haga (Yamaha Motor Italia). W pierwszym wyścigu, po niebywale zaciętej walce o pierwsze miejsce, obaj wylecieli z toru. ‚Nitro Nori’ przy dohamowywaniu doznał uślizgu przedniego koła i wylatując z toru pociągnął za sobą ‚Yuki-sana’. Co więcej Yukio nie ukończył również drugiego wyścigu i jeśli chce liczyć się w walce o tytuł, w Australii musi wyciągnąć z rękawa jakiegoś asa.

Drugim zawodnikiem, po Troyu Baylissie, który podczas kwalifikacji w Katarze uzyskał czas okrążenia poniżej 2minut był Karl Muggeridge. Niestety kierowca Winston Ten Kate Honda nie błyszczał podczas wyścigów i zajmował 12. i 9. miejsca. Mimo to ‘Muggas’ jest kolejnym Australijczykiem wymienianym w gronie faworytów niedzielnych wyścigów. Jeśli mówimy o faworytach nie możemy również zapomnieć o innej australijskiej gwieździe. Andrew Pitt (Yamaha Motor Italia) dzięki trzeciej i czwartej pozycji w wyścigach podczas pierwszej rundy znajduje się na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej.

Zaskakująco dobrze pojechał na Losail International Racetrack Brazylijczyk Alex Barros. Będący na szóstym miejscu w generalce ‘stary wyjadacz’ Barros w wyścigach zajmował szóste i piąte miejsca. A to wszystko tylko po dwóch godzinach przedsezonowych jazd na jego nowej Hondzie CBR 1000RR. ‘Zombie’ każdy szczegół toru Phillip Island poznał podczas startów w Moto Grand Prix. Debiutant w klasie Superbike mówi, że maszyna spisuje się nieźle, ale nowe części do jego motocykla pojawią się dopiero na trzeciej rundzie, w Walencji. Wiemy jednak, że Barros będzie w stanie wycisnąć ze swojej ‘cebeery’ to, co najlepsze.

Tak przedstawiają się głowni aktorzy, którzy w niedzielę zagrają w kolejnym thrillerze. Tym razem planem filmu będzie mała wysepka, gdzie cały rok jest cicho i spokojnie, kolonia pingwinów, doglądając potomstwa, wyleguje się na słońcu, a ludzie wiodą powolny tryb życia, grając w golfa lub krykieta.

zdjęcia: www.motorcycleracingnews.net
tekst: Adrian Hortyński

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
18 zapytań w 0,726 sek