Home / MotoGP / Vinales: Nie chcę już więcej zmieniać ramy

Vinales: Nie chcę już więcej zmieniać ramy

Maverick Vinales zasugerował zespołowi Yamahy, by skupić się na ustawianiu jednego typu podwozia, zamiast częstego „żonglowania” ramami, jakie miało ostatnio miejsce. Japoński zespół pogubił się w ostatnich wyścigach, a konkurencja z Hondy i Ducati zaczyna odskakiwać. Sytuacja powtórzyła się w niedzielę w GP Austrii.

Vinalesowi i Valentino Rossiemu brakowało przyczepności tylnego koła. Pokonani oni zostali przez Johanna Zarco, korzystającego z rocznego motocykla Tech 3 Yamahy. Po tym, jak w Assen Yamaha zmieniła podwozie, Vinales nie wygrał wyścigu, a na podium stał tylko raz – w GP Czech w wyścigu o zmiennych warunkach.

Kliknij, aby pominąć reklamy

„Problem jest o wiele poważniejszy i nie da się go rozwiązać, po raz kolejny zmieniając podwozie. Może powinniśmy się skupić na motocyklu i sprawić, by w jakimś stopniu zaczął dobrze pracować. Musimy ponownie robić zmiany ustawień i sprawdzać, czy działają. Nie chcę już zmieniać podwozia, chcę naprawdę ciężko popracować w Misano i spróbować być gotowym na Silverstone.” – powiedział Vinales, wiążąc duże nadzieję z testami we Włoszech, które odbędą się w ten weekend.

Często Vinales pytany jest, czy chciałby, aby Yamaha wróciła do razy z 2016 roku, na którym jeździ zespół Tech 3. „Naprawdę nie wiem. Zespół wie więcej na temat potencjału podwozia z 2016 roku i podwozia, jakie mamy obecnie. Ja starałem się jeździć na motocyklu w najlepszy możliwy sposób. Z pewnością ja nieco zmieniłem swój styl jazdy, ponieważ początkowo hamowałem naprawdę mocno i otwierałem przepustnicę bardzo agresywnie. Teraz muszę jeździć bardzo płynnie we wszystkich obszarach, by składać dobre czasy okrążeń.”

„Szczerze mówiąc, zwykle należę do zawodników hamujących bardzo mocno i głęboko wpadam w zakręty – zawsze. Jest tak od Moto3. Ale teraz muszę się adaptować do motocykla, próbować, by dobrze zadziałał. Tak jak powiedziałem, musiałem nieco zmienić swój styl jazdy.” – zakończył.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motorsport.com

Czy Yamaha powinna wrócić do starej ramy z 2016 roku?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 19

  1. To połowa sezonu i jeszcze wiele może się wydarzyć, ale sytuacja jaka ma miejsce w zespole Yamahy jest gorsza niż się kiedykolwiek spodziewałem. Skoro Vinales pozwala sobie na taką otwartą krytykę to oznacza, że panika zaczyna robić swoje i rację mieli ci, którzy wieszczyli, że stanie okrakiem między Vinalesem a Rossim jeśli chodzi o rozwój motocykla zaszkodzi wynikom. Ponadto wygląda, że zrewidować trzeba kilka innych tez stawianych przed sezonem. Nie mieli racji ci, którzy już wtedy widzieli Vinalesa z mistrzowskim tytułem wywalczonym w pełni zdominowanym przez siebie sezonem. Nie mieli racji ci, którzy twierdzili, że odejście Lorenzo spowoduje eksplozję entuzjazmu i rozwój techniczny motocykla Yamahy. Nie mieli racji ci, którzy wierzyli w jakieś boskie umiejętności Rossiego w kwestii rozwoju motocykla – Valentino ma takie same trudności jak wszyscy inni. Połowiczną rację mieli ci, którzy twierdzili, że po odejściu Lorenzo atmosfera się oczyści. Owszem, oczyściła się, ale w… Ducati, kiedy to Iannone przestał działać na nerwy Dovizioso. W garażu Yamahy tymczasem atmosfera gęstnieje, może jeszcze nie między zawodnikami, ale ogólnie, powodów do optymizmu nie ma. Tym samym nie mieli racji ci, którzy przepowiadali niemal ojcowskie wzięcie Mavericka pod skrzydła Valentino.

    Tak to wygląda na półmetku sezonu. Mam wątpliwości czy sytuacja zmieni się na lepsze. Znając Yamahę to nie zdecydują się na jakieś radykalne zmiany i raczej z uporem maniaka będą starali się skleić z obecnego motocykla coś sensownego. Jeśli miałbym jednak obstawić jeden z dwóch ekstremalnych scenariuszy – to znaczy pierwszy, czyli powrót do walki o seryjne zwycięstwa lub drugi, gdzie sytuacja będzie się pogarszać i skończy się to otwartym konfliktem to wybrałbym opcję numer dwa.

  2. Vendeur nie zgodze sie z Toba

    To jak sie ktos zachowuje podczas oficjalnych spotkan nie mowi nic o stosunkach bo kiedy kaza sie usmiechac i chwalic to beda to robic i to nie tyczy sie tylko Rossiego czy Vinialesa.

    Po drugie jezeli dochodzi do takiej sytuacji jak teraz w Yamasze to predzej czy pozniej oddzialywuje ona na zawodnikow poniewaz jednemu motocykl pasuje bardziej (Rossi) innemu wogole (Viniales) i zaczynaja sie wglady w telemetrie itd. a z czasem poprostu przeradza sie to w rozczarowanie ze motocykl jest robiony pod kolege zespolowego a nie mnie ……… final widziany nie raz czy dwa.

  3. Tylko to nie do końca wina zawodnikow – od tego własnie jest zespół, wydawałoby się absolutnie topowy. W pewnym momencie ktoś musi podjąć strategiczne decyzje – kto jest liderem ekipy, pod kogo najpierw szykujemy nowości, kto jest naszym priorytetem. Drugi zawodnik powinien zaś dokładnie rozumieć swoje położenie – wydaje mi się że tak właśnie jak było to zrobione wiele lat temu z Lorenzo. Lorenzo przez pierwszy sezon i do kontuzji VR nie pretendował do miana lidera, bo jego rola była jasna i klarowna i wiadomo było kto jest nr 1. A tu mamy sytuację że dwóch zawodników walczy o tytuł także bezpośrednio między sobą, obaj mają odmienne kłopoty z „nowościami” – jednemu pasuje rama, innemu opona, i tak w kółko macieju – aż dziwne było że w Austrii jechali tak równo… Nie piszę że MV miał grzecznie jechać na końcu stawki – ale tak jak w Ducatii czy Repsol, powinno być jasne kto jest tym pierwszym w zespole. A jeżeli ten drugi jedzie akurat lepiej i ma szanse na majstra – to wtedy podejmujemy decyzję i już, tak jak to się stało w Ducatii gdzie Lorenzo grzecznie i bez plucia staje się beta testerem nowych owiewek.

  4. Jeśli ktoś myślał że Vinales będzie miał lepiej (jeśli chodzi o sytuację zespołową ) po przejściu do Yamahy to teraz może zrewidować swój pogląd… Posiałem że Vinales może poczuć to co czuł Jorge Lorenzo w yamasze przez połowę swojego życia w Yamasze… Pisałem że problemy i konflikty mogą narastać.

    Tu teraz nie ma znaczenia co preferuje Vinales czy chce testować ramę czy też nie… Liczy się to co jest w kontrakcie. Nawet Rossi będąc nr 2 w zespole (2010 po kontuzji i 2013 po powrocie z Ducati) był maskotką zespołu i gigantycznym handicapem medialnym finansowym. Korzystała z tego Honda (Choć dopiero pod koniec ery w Repsolu a po odejściu do Yamahy (gdzie zabrał więcej niż powinien) gdy ktoś z kierownictwa usłyszy coś o Rossim to dostają wysypki i paru innych mocnych dolegliwości… (Potem Honda się odcięła i zmarginalizowała jego wpływ na to co się działo w Hondzie )

    Zarówno Yamaha jak i Ducati bardzo mocno lobbowały wszystko to co się działo z Rossim i bardzo mocno wykorzystywały VR46 do marketingu i promocji marki czego ŻADEN z team mates Rossiego przez całą jego karierę nie miał… Vinales też tego nie posiada tak jak nie posiadał tego Lorenzo którego pogrzebała afera z sezonu 2015.

    Im więcej kasy z sprzedanych motocykli tym więcej kasy na rozwój motocykla no najbardziej uproszczona prawidłowość

    Yamaha musi robić wszystko by VR46 był konkurencyjny bo od tego zależy przyszłość marki i pośrednio przyszłość MotoGP… Ciężko jest oglądać idola i legendę który walczy w środku tabeli albo nawet na jej końcu (przykład Alonso). Vinales musi znaleźć sposób albo zwyczajnie przeczekać choć też nie jest to pewne bo zawsze istnieje możliwość znalezienia kogoś lepszego… (Jak dzieciaki z Moto3 się rozwiną) Osobiście jednak sądzę że Vinales to przyszłość Yamahy…

    Co do Lorenzo wszyscy mówią że jest to rozczarowanie i pewnie to słuszna teza… Ale proszę zobaczyć jak przyjście Lorenzo zmotywowało zespół i zmotywowało samego Doviego który zna każdą śrubkę w tym Ducati. Dovi zmienił podejście od momentu kontuzji Iannone (Jakby spadł mu ciężar z serca) a potem gdy zespół postawił mimo wszystko na niego… Może to nic nie znaczy ale wszystkie sukcesy zaczynają się od głowy… Dovi się odblokował i udowadnia że jest równie szybki co jego bardziej utytułowany kolega… Należy jednak oddać Lorenzo że ten sezon to dla niego kolejna lekcja pokory i cierpliowści. Były błędy własne, błędy zespołu i masa pecha… Ale Ducati widać po przyjściu Lorenzo postawiło krok naprzód w rozwoju motocykla co przyznał sam Dovi. Ducati teraz nie musi wszystkiego zrzucać na Petrucciego. Lorenzo zaczyna robić to co robił Dovi czyli brudną niewidoczną i niedocenianą robotę… Trzeba też zauważyć że gdyby nie to że Lorenzo nie umie utrzymać osiągów przy spadku przyczepności to mielibyśmy kapitalną bitwę 6 kierowców najmocniejszych zespołów fabrycznych.

    • Zgadzam się niemal ze wszysztkim, co napisałeś powyżej, dla mnie kwestią sporną jest jedynie teza, że Lorenzo w Ducati jest rozczarowaniem. Przypuszczam, że chyba nikt, poza totalnymi optymistami i absolutnymi psychofanami nie przypuszczał, że przyjdzie Jorge do Ducati i już mistrz i pozamiata… Dla mnie w tym sezonie Lorenzo jest wręcz miłym zaskoczeniem. Przyznaje szczerze, że nigdy za nim nie przepadałam, ale jak powiedziałeś, ten sezon to dla niego lekcja pokory i cierpliwości i są widoczne tego efekty. Lorenzo dla mnie był typem, który, żeby dobrze działać musi być metaforycznie rzecz ujmując „wygłaskany po jajkach”. Nie przypuszczam, żeby miał tego dużo w tym sezonie, a to co pokazuje to fajna praca nad maszyną i mnie osobiście zaczynają cieszyć sytuacje, kiedy jedzie blisko czołówki.

    • Zgadzam się prawie całkowicie. Ja nie uważam osobiście, żeby Lorenzo był rozczarowaniem. W każdym razie nie dla mnie. Robi co może, potrafi mieć genialne początki wyścigu – brakuje później tempa, ale jest moim zdaniem coraz lepiej. Widać progres w Ducati – bardzo mnie to cieszy. Jest motywacja, są też wyniki. Szczerze to myślę, że jeszcze przed końcem sezonu będzie w czubie. Zobaczymy.

    • Dovi niewiele zmienił (podejście) i w niczym się nie odblokował, po prostu po ciężkiej pracy i w warunkach względnych problemów konkurencji wreszcie zasłużenie błyszczy (od czasu do czasu).
      Kolega zdaje się mylić czasami przyczyny za skutkami…Dlaczego Rossi jest tak „marketingowy” i włodarze Teamów to wykorzystują i na tym koniu merkantylnie jadą? Może jest coś takiego w tym człowieku za co kochają go miliony i miliony nienawidzą, czyli jest JAKIŚ, nietuzinkowy, a reszta jest własnie pochodną tego stanu rzeczy, pardon stanu człowieka. Sto kilkanaście wygranych wyścigów, długowieczność, „trudny charakter”, upór, nieprzejmowanie się zbytnie innymi ludźmi…to są plusy lub minusy, zależy kto, z której strony patrzy.
      Tak, wiem co napisałeś przeczytałem dokładnie…czytam też miedzy wierszami, a ze rozumiem trochę rytm, gram na gitarze od 25 lat to wiem co to synkopa. I Ty nie przypadkowo stawiasz akcenty tam gdzie stawiasz…Masz dużo cennych uwag, ale sympatie własne kierują Cię momentami na manowce..,myślę , że nie jesteś osamotniony.
      Czy lata 2011-12 Rosiego w Ducati to było rozczarowanie? Oczywiście tak…Na razie JL po byciu topowym graczem w ostatniej dekadzie (3 Tytuły!!!) gra obecnie drugoplanowe role…z czym się zgadzasz. Mówisz, że motywuje W Ducatii…poczekajmy jeszcze rok…wyciągniemy wnioski…

      • Rossi jest na tyle mocną figurą dzięki cechom o których wspomniałeś w MotoGP że (wyłączając Hondę) każdy zespół przyjąłby go z otwartymi rękami. Rossi jest jedynym zawodnikiem który odchodząc do Ducati wrócił do Yamahy… Oczywiście Yamaha zyskała na tym ogromnie bo 1 kontrakt to nie umniejszając mistrzowi jazda za grosze.

        Tak naprawdę to teraz właśnie wszystko zależy od przyszłego sezonu… Ducati teraz skupia się typowo nad Dovim odnośnie weekendu wyścigowego A Lorenzo rozpoczął brudną robotę od Czech gdzie cały weekend testował większe i mniejsze zmiany motocykla
        Ducati ma w pewnym sensie komfort bo Danilo otrzymuje wszelkie nowinki techniczne jako pierwszy a teraz do brudnej roboty dołączył Jorge.

        Ducati musi zrobić teraz krok w stronę poprawy podwozia bo samymi owiewkami i aerodynamiką nie spowodują że na krętych torach Desmo będzie lepiej się przekładało… Mam nadzieję że już niedługo ponownie pojawi się Pirro.

        Co do Yamahy to będą czekać spokojnie. Podejrzewam że jeśli w przyszłym sezonie Vale będzie relatywnie daleko od zdobycia tytułu to będzie chciał odejść jako zawodnik wciąż konkurencyjny Jeśli uda mu się zdobyć 10 tytuł to prawdopodobnie nawet nie będzie chciał wypełniać do końca kontraktu (Gdzieś na Reddicie czytałem że taka klauzula istnieje)

        Fakty są niestety takie że Yamaha kolejny sezon popełniła błędy w kierunku rozwoju motocykla i żadne sympatie niechęci czy preferencje temu nie zaprzeczą. Miał być Motocykl szybszy a był porównywalny z Suzuki, miał hamować lepiej a obie fabryczne Yamahy miały z tym elementy spore problemy Miało być jeszcze lepsze zarządzanie oponami (Element II części wyścigu gdzie Rossi na zużytych oponach zyskiwał i połykał konkurencję ) a Obie fabryczne Yamahy mają szarpane tempo by ostatecznie je stracić.

        Honda z Marquezem robią się powoli Ultimate performance team… Relatywnie mniejsze owiewki które nie stawiają oporów ani nie działają negatywnie na przekładanie motocykla. W końcu dobry i wydajny silnik (Różnica w przyspieszeniu mocy i charakterystyce jej oddawania od 2016 zmieniła się nie do poznania.

        Tu się różnią sytuację Vinalesa i Marqueza… Vinales jest „współtworzącym” rozwój motocykla i jego wskazówki wcale nie muszą być uwzględniane zwłaszcze jeśli mogą wpływać na osiągi Vale… Honda jest w całości skupiona na Marquezie on jest tam głównym sterem on definiuje i ustala kierunek rozwoju motocykla… Kiedy Marquez miał problemy Honda poświęcała Pedrosę (a w momentach kontuzji stawiała na „nieprzeszkadzających” W Yamasze gdy Vinales oczekiwał zmian to były krzyki z inżynierem, menedźerem i innymi Do tego wypowiedzi Mergaliego powodują że tam nie ma obranego jednego konkretnego kursu (i dzięki temu Honda jest dzisiaj największym wygranym) W momencie gdy będzie rosnąć frustracja to przestanie być miło…

        W Suzuki Vinales mógł usyskać coś więcej… bo mając pełne wsparcie fabryki mógł stać się zawodnikiem i mistrzem bardziej szanowanym bo inaczej się traktuje mistrza który wygrywa na najlepszym motocyklu a inaczej gdy motocykl ma swoje ograniczenia i problemy ale zawodnik potrafi je zamaskować…

        Vinales jest zbyt niecierpliwy i to oraz presja własna i zespołowa oraz posiadanie takiego a nie innego Team mate swoje robi… Trochę cierpliwości i podejrzewam że w 2018 Suzuki mogłoby być realną i faktyczną 2-3 siłą w stawce. Jednak Ducati zrobiło większy krok rozwojowy
        A co do nacisków to z czasów gry na fortepianie preferowałem triole

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
64 zapytań w 0,950 sek