Home / MotoGP / Wywiad z Benem Spiesem

Wywiad z Benem Spiesem

Dziś na malezyjskim torze Sepang najpierw odbyła się prezentacja teamu Yamaha Factory Racing, a później najważniejsze osoby z tej ekipy spotkały się z dziennikarzami. Tym razem prezentujemy wywiad z Benem Spiesem.

Dla Amerykanina nadchodzący cykl zmagań będzie drugim w klasie królewskiej, także drugim na Yamasze YZR-M1, ale pierwszym w fabrycznej ekipie producenta z Iwaty. W ubiegłym cyklu zmagań celem dla #11 było zdobycie tytułu „Rookie of the Year” oraz bycie najlepszym zawodnikiem spośród tych jeżdżących w satelickich zespołach. Na ten rok jego oczekiwania są zdecydowanie inne – chce on regularnie walczyć o podia, a nawet o zwycięstwa. Niektórzy natomiast przewidują, że 26’latek z Texasu włączy się do walki o tytuł mistrzowski.

 

 

Rok 2010 był imponującym debiutem w MotoGP w twoim wykonaniu, zdobyłeś tytuł „Rookie of the Year”. Jak minął ci twój pierwszy pełny sezon startów w klasie królewskiej?

Był naprawdę fajny, ale miałem wiele do nauki. Zdecydowanie to był sezon, podczas którego uczyłem się najwięcej, ale można to było przewidzieć, bo MotoGP to elitarna seria wyścigowa. Dowiedziałem się wówczas wiele o motocyklu, poznałem kilka nowych obiektów i przyzwyczaiłem się do zespołu – to był ważny rok nauki. Zaczęło nam iść bardzo dobrze mniej więcej od połowy sezonu, kiedy zdobyłem najpierw trzecie miejsce, a później Pole Position i drugą pozycję na mecie. Dzięki temu zapewniłem sobie też jazdę w fabrycznym zespole, więc był to niesamowity rok.

 

Właśnie w wyniku tych sukcesów jesteś teraz zawodnikiem teamu Yamaha Factory Racing. Jak to jest, kiedy dołącza się do ekipy ze ścisłej czołówki? To jakieś inne doświadczenie?

Wielu ludzi, jeśli na to spojrzeć, przyzna, że ciąży teraz na mnie ogromna presja, ale według mnie nie ma żadnego „ciśnienia”. W ubiegłym roku musiałem coś wszystkim udowodnić i zrobiłem to. Teraz jestem w fabrycznym zespole i czuję, że w ubiegłym roku ciężko pracowałem i zasłużyłem na tą szansę. Wciąż muszę dawać z siebie sto procent, ale wspiera mnie wspaniała ekipa i jeżdżę dla rewelacyjnego producenta. Wydaje się, że także i w tym roku M1-ka będzie naprawdę mocna, a u swego boku mam aktualnego Mistrza Świata, więc nie mogłem lepiej trafić. Po dostaniu się do MotoGP, później do fabrycznego zespołu, teraz przede mną jeszcze tylko wygranie wyścigu w klasie królewskiej i sięgnięcie po tytuł mistrzowski… i nie jest to niemożliwe!

 

Ogólnie będzie to dla ciebie trzeci rok startów na Yamasze (w 2009 roku startował on w WSBK – przyp. autora). Biorąc pod uwagę, że to pięćdziesiąta rocznica startów Yamahy w wyścigach Grand Prix, czy to dla ciebie unikalne doświadczenie bycie częścią tej rodziny?

Na pewno bycie częścią Yamahy to wielka rzecz, ja ścigać się będę dla niej już trzeci rok z rzędu i jest tu naprawdę wspaniale. Kiedy przeszedłem do WSBK, zaufali mi od razu i dali szansę startów na ich maszynie już w moim debiutanckim sezonie. Cieszę się, że udało mi się wygrać z Yamahą tytuł w Superbike’ach. Teraz przeniosłem się do fabrycznego zespołu w MotoGP, a biorąc pod uwagę, że to dla Yamahy pięćdziesiąta rocznica startów w wyścigach Grand Prix sprawia, że jestem jeszcze bardziej dumny. Szykujemy na ten rok kilka niespodzianek z tego powodu, a bycie w tym momencie team-partnerem Mistrza Świata to naprawdę fajna sprawa.

 

Jakie są twoje odczucia co do YZR-M1 w specyfikacji 2011?

Wydaje się, że to dobry motocykl, mieliśmy już trzy dni testów, by ją lepiej poznać. Mamy jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, a poprzez te próby mamy nadzieję dać inżynierom odpowiednie wskazówki, by mogli dać nam jeszcze kilka nowych części w Katarze. Nadchodzi sezon 2012 i zmiana przepisów na motocykle o pojemności 1000cc, więc nie spodziewamy się wielkich modyfikacji obecnych maszyn, ale Yamaha wprowadziła niezbędne poprawki.

 

To musi być wspaniałe uczucie móc dzielić garaż z obecnym Mistrzem Świata?

Absolutnie! Jorge to najszybszy facet na świecie, a takiej współpracy możesz się albo przestraszyć, albo się czegoś nauczyć. Chciałbym myśleć, że jest wiele rzeczy, które chciałbym robić w taki sposób, w jaki podchodzę do ścigania, i w jaki lubię jeździć na motocyklu. Są jednak rzeczy, których wciąż muszę się nauczyć i chciałbym nauczyć się ich od Jorge, nie tylko jak szybciej jeździć na motocyklu.

W ubiegłym sezonie musiałeś się wiele nauczyć, w tym sporej ilości torów. Jakie są twoje cele na ten sezon?

Nie można wskoczyć od tak na motocykl i powiedzieć, że będziemy walczyć o mistrzostwo, to jeszcze wciąż za wcześnie, a dla nas jest to drugi sezon startów w MotoGP. Na koniec ubiegłorocznego cyklu zmagań zająłem szóste miejsce w tabeli, a moim celem zawsze jest spisywanie się coraz lepiej, więc chcę uplasować się w czołowej piątce „generalki”. Realistycznym celem jest walka o podia i zwycięstwa. Zwykle w MotoGP widzimy jednego faceta, który odjeżdża stawce i odnosi zwycięstwo, a reszta walczy o podium – ja chcę być w tej grupie w każdy weekend i chcę też wygrać kilka razy. Oczywiście każdy chce walczyć o mistrzostwo, ale trzeba patrzeć na wszystko obiektywnie. Dlatego raz jeszcze powtórzę – realistycznym celem jest walka o podium i regularne finisze w TOP5. Kiedy odniesienie zwycięstwa będzie możliwe, będę o nie walczył.

 

W tym roku w twoim garażu będzie trochę nowych i trochę starych twarzy. Po ostatnich testach na Sepang, jak wyglądają twoje relacje z zespołem?

Współpracuje mi się z nimi naprawdę dobrze, ostatni raz w Malezji mogłem po raz pierwszy pracować z całą ekipą. Część inżynierów pracowała wcześniej z Valentino, więc znają oni motocykl bardzo dobrze. Z moim szefem mechaników pracuję już od wielu lat, więc znam go bardzo dobrze. Z niektórymi mechanikami współpracowałem z kolei już wcześniej, czy to w WSBK, czy to podczas startów z dzikimi kartami w MotoGP lub jeszcze w serii AMA. Dyrektor zespołu – Massimo Meregalli – był kierownikiem mojej ekipy w World Superbike i pomógł mi wygrać w tej serii mój pierwszy tytuł.

 

Jaki jest twój plan pracy na nadchodzące testy w Malezji?

Podczas ostatnich prób pracowaliśmy nad wieloma elementami, ale teraz skupimy się na samych ustawieniach. Spróbujemy uzyskać jak najlepszy czas i wykonać też dłuższe przejazdy, by sprawdzić, jak maszyna będzie się zachowywała po kilku kółkach. Popracujemy trochę nad elektroniką i zobaczymy, co możemy osiągnąć. To ostatnia szansa na ocenę różnych części i wybór ich na nadchodzący sezon. Teraz mamy pakiet bazowy i musimy go poprawić jak najszybciej.

 

Czy masz jakąś wiadomość do fanów wyścigowego zespołu Yamahy?

Myślę, że Yamaha to świetny zespół, dodatkowo ten rok będzie naprawdę niesamowitym i jeszcze ta rocznica… Jestem pewien, że wiele osób będzie chciało oglądać tegoroczne wyścigi.

 

Miałeś już okazję zobaczyć nowe, niebieskie barwy Yamahy na ten sezon. Jakie są twoje odczucia co do tych kolorów?

Myślę, że malowanie jest naprawdę bardzo fajne, pokochałem te kolory i myślę, że maszyny wyglądają naprawdę bardzo profesjonalnie. Te barwy są naprawdę unikalne i klasyczne. Jestem ich wielkim fanem!

 

Jakie są twoje prognozy co do tegorocznych poczynań Jorge?

Z całą pewnością będzie on gościem do pokonania. Myślę, że jest on jednym z facetów, którzy gdy tylko założą kask, w ich głowie pojawia się tylko jedna myśl. Na torze jest niezwykle dojrzały i wszyscy to widzimy. Jest on naprawdę szybki i nauczył się to wykorzystywać.  W momencie, kiedy musi odpuścić, jest gotowy to zrobić i dlatego sądzę, że będzie facetem do pobicia. Jeśli ktoś będzie chciał zdobyć w tym roku tytuł mistrzowski, najpierw będzie musiał się z nim „rozprawić”.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
17 zapytań w 0,708 sek