Home / MotoGP / Wywiad z Mistrzem Świata MotoGP – Jorge Lorenzo

Wywiad z Mistrzem Świata MotoGP – Jorge Lorenzo

Choć z Jorge Lorenzo rozmawialiśmy nieco ponad dwa miesiące temu, to co wówczas powiedział nadal jest – w zaskakujący sposób – aktualne. Dlatego właśnie teraz prezentujemy Wam wywiad już nie z kierowcą walczącym o tytuł w MotoGP, a z Mistrzem Świata klasy królewskiej sezonu 2012!

Ten sezon dla Hiszpana już od samego początku układał się bardzo dobrze. Wszystko zaczęło się od wygrania wyścigu w Katarze i dwóch drugich miejsc zdobytych kolejno na torach w Jerez i Estoril. Potem znów powrócił on na najwyższy stopień podium, ale w Holandii wszystko wywróciło się do góry nogami. Już bowiem w pierwszym zakręcie z toru ściągnął go Alvaro Bautista, wykluczając go tym samym z dalszej walki na torze Assen.

Podczas naszej rozmowy Jorge przyznał, że oczywiście był tą wywrotką zawiedziony, a jego reakcja zaraz po niej była nieco zbyt wybuchowa. „Do czasu upadku w Holandii byliśmy ciągle na pierwszym lub drugim miejscu, co było bardzo dobrymi wynikami.”

„Szkoda, że tak się to potoczyło, bo moim cichym celem na ten rok było ukończenie wszystkich wyścigów, najlepiej na podium. Wiadomo, gdy jesteś na szóstym, siódmym miejscu, a twój rywal finiszuje w czołówce, to tak czy inaczej sporo do niego tracisz. Dodatkowo ten nieukończony wyścig na Assen sprawił, że straciliśmy mnóstwo punktów i w głównej mierze zaważyło to na tym, że nasza przewaga nad Danim znacznie się zmniejszyła.”

Pomimo drobnego uszkodzenia kostki, większym problemem dla Lorenzo stało się to, iż w wywrotce stracił jeden, w zasadzie nowy silnik w swojej M1-ce. Przez to od tej pory musiał mocno „żonglować” ze swoim zespołem jednostkami napędowymi. Silnik nie był jednak zupełnie ważny tydzień temu na Phillip Island, kiedy to po wywalczeniu drugiego miejsca i tytułu mistrzowskiego zobaczyliśmy to, czego wielu brakowało – #99 po prostu spalił całą tylną oponę przy wjeździe do parku zamkniętego.

Od początku sezonu jednak głównym rywalem Lorenzo był obecny wówczas Mistrz Świata – Casey Stoner. Co zaskakujące, aż do rundy w Niemczech to właśnie ta dwójka rozdzieliła między siebie zwycięstwa we wszystkich pierwszych siedmiu wyścigach. Co ciekawe, gdy rozmawialiśmy z Hiszpanem w Brnie, wówczas był on liderem klasyfikacji generalnej, a dzień wcześniej Australijczyk ogłosił, że z powodu kontuzji kostki nie wystartuje w Czechach. „To oczywiście wielka strata dla mistrzostw, że Casey musi pauzować z powodu kontuzji, ale liczymy, że będziemy w stanie zaliczyć udaną drugą połowę sezonu. Nawet mimo tego, że Dani jest ostatnio niezwykle szybki.”

To właśnie ze swoim rodakiem zacięcie walczył on podczas ostatnich rund i co ciekawe, jeśli brać pod uwagę rundy, gdy obaj dojeżdżali do mety, w tym pojedynku niepokonany od lipca jest Pedrosa!

W przeciwieństwie jednak do #26, reprezentant teamu Yamaha Factory Racing jeździł w tym roku w zasadzie bezbłędnie, notując dotychczas wywrotki tylko trzy razy! Miało to miejsce kolejno w wyścigu w Holandii, drugim treningu wolnym na Mugello i rozgrzewce na obiekcie Laguna Seca. „Bardzo ważne jest, aby przewracać się jak najmniej. W trakcie treningów staram się jeździć tak, by nie wywrócić się i ewentualnie nie stracić kolejnego silnika, a także oczywiście nie złapać jakiejś kontuzji.” W samych wyścigach zaś, pomimo tego, że zarówno Jorge jak i Dani wygrywali dwukrotnie, to ten pierwszy popełniał mniej błędów. Gdy walka o zwycięstwo nie była możliwa – ten finiszował na drugiej lokacie.

Od początku sezonu, co przyznał sam 25’latek z Majorki, producent z Iwaty mocno poprawił swój motocykl. „Ogólnie mówiąc, nawet patrząc względem ostatniego sezonu, gdzie silniki miały mniejszą pojemność, mocno się poprawiliśmy. Na dobrą sprawę, w porównaniu z poprzednim rokiem czy początkiem tegorocznego cyklu zmagań, M1-ka jest lepsza w każdym obszarze.” Od czasu jednak, gdy Honda udostępniła obu swoim fabrycznym zawodnikom RC213V przygotowywane już na przyszły rok, Lorenzo wcale nie miał już tak łatwego zadania. „W zasadzie wszystko zależy od toru, na Indianapolis Honda była mocniejsza, ale przykładowo na Mugello to my byliśmy lepsi,” mówił w sierpniu Jorge, który jednak właśnie od tamtego momentu zaczął regularnie przegrywać ze swoim rodakiem…

Po drugiej stronie garażu fabrycznej ekipy Yamahy przez cały rok panowały zupełnie odmienne nastroje do tych towarzyszących załodze „Por Fuery”. Dla jego team-partnera Bena Spiesa był to drugi sezon na fabrycznej M1-ce, ale za to kompletnie nieudany. Wydawać by się nawet mogło, że cały pech spadał na Amerykanina, który to w tym roku miał już: pęknięty „zadupek” (po upadku w kwalifikacjach) na Losail, parującą szybkę od kasku na Le Mans, ogromne problemy z tylną oponą na Silverstone i Assen, zatrucie pokarmowe na Mugello, awarię wahacza na Laguna Seca, wybuch silnika w Indianapolis, problemy ze sprzęgłem w Brnie, kłopoty z przednim hamulcem ostatnio w Motegi, a na Sepang uszkodził bark i zakończył jazdę w tym sezonie. „Bardzo mi szkoda Bena, bo to naprawdę dobry zawodnik. Chyba nie widziałem, żeby ktoś w jednym sezonie zaliczył tyle awarii i przeciwności losu, co on…”

Zaledwie dwa tygodnie przed naszą rozmową Yamaha oficjalnie potwierdziła, że przez dwa kolejne cykle zmagań team-partnerem Jorge ponownie będzie Valentino Rossi. Po dwóch nieudanych sezonach wraz z Ducati, Włoch powróci na dobrze znaną sobie maszynę, a jak sam Lorenzo powiedział: „Myślę, że Valentino na Yamasze znowu będzie konkurencyjny, nie wiem co prawda w jakim stopniu, czy będzie w stanie walczyć o tytuł, ale na pewno będzie szybki. Może być ciekawie. Tym bardziej dla zespołu zawsze dobrze jest, jeśli ma dwóch szybkich kierowców.”

Według Hiszpana, obecna klasa Moto2 w porównywalny sposób przygotowuje do startów w MotoGP co kategoria 250cc. Oba motocykle wymagają jednak zupełnie innego stylu jazdy, ale jak potwierdził #99 – Moto2 jest dobrym przedsionkiem klasy królewskiej. I choć Toniemu Eliasowi, ze względu na specyficzny styl jazdy, rok temu w teamie Lucio Cecchinelliego nie poszło najlepiej, o tyle ubiegłoroczny Mistrz Świata Moto2 – Stefan Bradl radzi sobie we włoskiej ekipie naprawdę dobrze. Czy tak samo będzie w przypadku Marca Marqueza, który już w przyszły wtorek zadebiutuje na fabrycznej Hondzie w barwach Repsol Hondy?

Gdy zapytaliśmy 25’latka z Majorki o tegoroczny cel, odpowiedział krótko: „Chciałbym wygrać jeszcze kilka wyścigów, a na koniec sezonu oczywiście wywalczyć tytuł mistrzowski.”

Dwa miesiące po naszej rozmowie, Jorge zrealizował swoje tegoroczne założenia i to on w 2013 roku bronić będzie numeru #1 na swoim motocyklu. Nam nie pozostaje zaś nic innego, jak tylko mu pogratulować i życzyć powodzenia!

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

komentarze 3

  1. Świetnie Go złapali:) Wygląda jak żaba(z kiciorem oczywiście ;)) Drzewołaz Polski

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
24 zapytań w 0,820 sek