Home / MotoGP / Yamaha zdominowała pierwszą połowę sezonu

Yamaha zdominowała pierwszą połowę sezonu

Połowa tegorocznego cyklu motocyklowych Mistrzostw Świata za nami. Warto po krótce przyjrzeć się, jak toczyła się walka w klasie MotoGP. Wakacyjna przerwa zawsze bowiem sprzyja takim rozważaniom.

W zespole Fiat Yamaha jeżdżą póki co najlepsiPołowa tegorocznego cyklu motocyklowych Mistrzostw Świata za nami. Warto po krótce przyjrzeć się, jak toczyła się walka w klasie MotoGP. Wakacyjna przerwa zawsze bowiem sprzyja takim rozważaniom.

W zespole Fiat Yamaha jeżdżą póki co najlepsi zawodnicy tego sezonu klasy MotoGP, więc nie dziwi, że ekipa ta jest najlepsza w klasyfikacji zespołów. Poza ostatnią rundą o GP Wielkiej Brytanii, przynajmniej jeden zawodnik tego zespołu zawsze plasował się na podium! Mało tego, aż siedmiokrotnie obaj kierowcy tegoż teamu razem plasowali się na „pudle”. Pomimo ostatniej „wpadki” i upadku zarówno Jorge Lorenzo jak i jego team-partnera (#46 pozbierał się jednak i dojechał jako piąty), ekipa ta ma na swym koncie aż 349 punktów i 140 przewagi nad drugą ekipą w tabeli.

Yamaha ma też szansę na powtórzenie zeszłorocznej potrójnej korony. Producent ten prowadzi także w „generalce” konstruktorów, gdzie na 250 możliwych do zdobycia „oczek”, zgromadziła zaledwie dwadzieścia mniej! W ostatni weekend honor japońskiego producenta spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów bronił Colin Edwards, najlepszy zawodnik satelicki w stawce. Dodatkowo, dwaj kierowcy fabryczni Yamahy — wcześniej wspomniany #99 oraz Valentino Rossi zajmują dwie pierwsze pozycje w tabeli generalnej. Włoch ma przewagę 25 punktów nad hiszpańskim rywalem. Nie wiadomo jednak, czy ten „zabójczy” duet nadal razem ścigać się będzie w zespole Fiat Yamahy w przyszłym roku. Lorenzo poważnie zainteresowana jest Honda, a sam „Por Fuera” nie wie jeszcze, jaką podjąć decyzję…

Wychodzi więc na to, że Yamaha M1 jest obecnie najlepszym motocyklem w stawce, drugi zespół japońskiego producenta – Monster Yamaha Tech3 zajmuje w klasyfikacji ekip czwarte miejsce i jest zarazem najlepszym satelickim zespołem. „Texas Tornado” i James Toseland w ostatni weekend wywalczyli swoje najlepsze tegoroczne wyniki — Amerykanin po ponad roku przerwy stanął na podium, a Brytyjczyk przed własną publicznością był szósty.

Drugie miejsce w „generalce” zespołów zajmuje Repsol Honda, dla której tegoroczny sezon to prawdziwy rollercoaster. Zawodnicy tegoż teamu – Andrea Dovizioso i Dani Pedrosa zdobyli w tym roku po jednym zwycięstwie. Co ciekawe, ostatni triumf Włocha sprawił, że po raz pierwszy od sezonu 2006 dwaj różni kierowcy HRC wygrali w jednym sezonie i pierwszy raz, gdy na RC 212V, wygrał ktoś inny niż Pedrosa. Hiszpan, po ponad roku przerwy, wywalczył najwyższy stopień podium w wyścigu o GP USA, ale w ostatni weekend był dopiero dziewiąty. Sezon zaczynał on z kolei z kontuzją, więc pierwszy wyścig sezonu zakończył dopiero jako jedenasty. „Dovi” z kolei w trzech wyścigach z rzędu (Holandia, USA i Niemcy) nie wywalczył punktów, więc triumfem na torze Donington Park odrobił niepowodzenia z nawiązką. Pomimo tego, Honda i tak zajmuje drugie miejsce w tabeli konstruktorów i ma nadzieję, że w końcu uda im się zmniejszyć stratę do Yamahy.

Dla Ducati najważniejszym obecnie celem jest to, by Casey Stoner powrócił do stu procentowej sprawności i znów walczył o najwyższe laury. Dwa zwycięstwa Australijczyka i pięć wizyt na podium pomogło bolońskiej ekipie w zajmowaniu trzeciego miejsca zarówno w tabeli konstruktorów jak i zespołów. Do Desmosedici wciąż próbuje przystosować się, debiutujący w tym roku w czerwonych barwach – Nicky Hayden. Amerykanin spisuje się jednak coraz lepiej i kto wie, jak potoczyłyby się losy ostatniego wyścigu (przynajmniej dla #27), gdyby nie zdecydowano, że obaj wystartują nie na slickach, ale na oponach typu „wet”…

Po obiecujących wynikach podczas przedsezonowych testów, od początku tegorocznego cyklu zmagań nie zachwyca Suzuki. Teraz producent z Hamamatsu zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a zespół, którego tytularnym sponsorem jest Rizla – w „generalce” ekip jest piąty. Nie tego oczekiwali Loris Capirossi i Chris Vermeulen, którzy zaliczyli kilka wyścigów bez punktów i nie udało im się powtórzyć zeszłorocznych wyników. 26 punktów za „Błękitnymi” plasuje się team San Carlo Honda Gresini, w której w przyszłym roku szykują się poważne zmiany. Teraz kierowcy tejże ekipy walczą o zachowanie w niej miejsca, więc ostatnio jakby złapali wiatr w żagle.

Na szczególną uwagę zasługuje z kolei Hayate Racing. Reprezentantem tejże ekipy jest jedynie Marco Melandri, a i tak na niefabrycznej maszynie Kawasaki (producent ten planował wycofanie się z tegorocznej rywalizacji) w klasyfikacji generalnej zespołów zajmuje siódme miejsce. Co ciekawe, o siedemnaście punktów mniej od Włocha w tabeli zespołów ma dwuosobowy team Pramac Racing. Pomiędzy tymi ekipami plasuje się jeszcze Honda LCR, w której także ściga się tylko jeden zawodnik – Randy de Puniet.

Kolejną okazję do powiększenia stanu konta zespoły jak i kierowcy będą mieli za nieco ponad dwa tygodnie w czeskim Brnie. Czy i tam czeka nas dublet Fiat Yamahy? A może Repsol Honda udowodni, że te dwa zwycięstwa nie były przypadkiem? Do rywalizacji, po błędzie na Donington, wróci na pewno Ducati Marlboro. Odpowiedzi na te i inne nurtujące pytania poznamy dopiero szesnastego sierpnia około godziny piętnastej.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
15 zapytań w 0,686 sek