Home / WMMP / Computex Racing Team – geneza

Computex Racing Team – geneza

Dziś przedstawiamy Państwu zespół Computex Racing Team. Zespół, który tworzą bracia Piotr i Grzegorz Pasik oraz Grzegorz Śmietanko, wspierani przez firmy Computex sp. z o.o., Comp Style i XYZArt.

Piotr Pasik rywalizować będzie w GSX-R 1000 Cup i Rookie 1000 na motocyklu GSX-R 750. Jego brat, Grzegorz, wystartuje w klasie Rookie 600 i GSX-R 600. Celem dwójki zawodników jest osiąganie jak najlepszych wyników a przede wszystkim nauka.
W kategorii Pretendent sezon zacznie Grzegorz Śmietanko.
Patronem medialnym zespołu jest Radio Kolor oraz portal motogp.pl.
Zapraszamy na wywiad przeprowadzony z szefem i zawodnikiem ekipy Computex Racing Team.

Piotr Pasik, Suzuki GSX-R 1000:

”Moja przygoda z motocyklami rozpoczęła się bardzo wcześnie. Byłem wówczas uczniem szkoły podstawowej. Nie pamiętam która była to klasa. Mieliśmy w tym czasie w domu ówczesny „cud polskiej techniki: motocykl WSK 125, produkt zakładów lotniczych w Świdniku. Dziś aż trudno uwierzyć, że taki prymitywny wehikuł, z silnikiem o mocy mniejszej, niż dzisiejsze silniki motorowerowe i skuterowe, mógł być obiektem westchnień młodych i nie tylko młodych ludzi. Takie to były czasy.

Pewnego dnia ojciec wziął mnie na przejażdżkę tym wspaniałym pojazdem. To było niezwykłe uczucie. Poczułem się Kimś Bardzo Ważnym – przecież nie wszyscy moi szkolni koledzy dostąpili zaszczytu bycia pasażerami prawdziwego motocykla. Od razu wiedziałem, że pokocham jazdę motocyklową. I niemal natychmiast chciałem zasiąść za kierownicą tego wymarzonego jednośladu. Ojciec był jednak stanowczy i dopiero po moich długich namowach pokazał mi, jak się tym czymś kieruje. Ba, nauczył mnie prawie wszystkiego, co niezbędne, aby nie tylko ruszyć z miejsca, ale także dojechać do celu i się zatrzymać.

Wueski, nazywane także „Wusuki” były jednak sprzętem bardzo awaryjnym. Toteż pewnego dnia okazało się, że nici z zaplanowanej eskapady, bo motor odmówił dalszej współpracy. Dziś już nie pamiętam, dlaczego nie pozwolono mi go naprawić. Pozostały więc marzenia o własnych dwóch kółkach z dobrym silnikiem. Aby się mogły spełnić, trzeba było zrobić pierwszy krok, czyli – zdobyć prawo jazdy. W 2006 roku po ukończeniu kursu zdałem egzamin i dostałem upragniony dokument, uprawniający do kierowania motocyklami. Kilka miesięcy później kupiłem swój pierwszy motocykl. Był to Suzuki GSX-R 750. z silnikiem o mocy ponad dwudziestokrotnie większej, niż w poczciwej wuesce.

Niestety, grudniowa aura nie sprzyja motocyklowym eskapadom. Na pierwszą przejażdżkę swoim nowym nabytkiem musiałem poczekać do wiosny. Zimę spędziłem na dopieszczaniu i polerowaniu swojego pojazdu. W chwili gdy pojawiło się pierwsze słońce i czarny asfalt poszedłem przetestować swoją najnowszą zabawkę. Nie nacieszyłem się nią zbyt długo. Zabrakło umiejętności i wiedzy o tym, że po zimowej walce z gołoledzią na asfalcie zazwyczaj zostaje sporo piasku. Wystarczył moment nieuwagi i ubezpieczyciel musiał uznać, że nastąpiła szkoda całkowita. Jak tylko dostałem odszkodowanie poszedłem do salonu i zakupiłem drugi taki sam jak miałem. W identycznym kolorze żeby najbliżsi i sąsiedzi nie zorientowali się, że skasowałem motocykl. Wszystkim opowiadałem, że motocykl odstawiłem do serwisu żeby mi trochę przy nim drobiazgów pozmieniali.

Moje zainteresowanie wyścigami zaczęło się bardzo prozaicznie. Byłem mistrzem prostych, ale z zakrętami też nie miałem większych problemów. W jednej z gazet poświęconych sportowym motocyklom znalazłem krótką wzmiankę o planowanym szkoleniu na torze Poznań. Zgłosiłem się. Spodobało mi się. Podczas odbywających się tam treningów zaliczyłem upadek przy prędkości przekraczającej ponad dwukrotnie prędkość przy jakiej skasowałem poprzedni motocykl. Różnica polegała na tym, iż motocykl ocalał, a i mnie nic się nie stało. Podniosłem się, otrzepałem i pojechałem dalej. Po powrocie do domu czekałem z niecierpliwością na następny taki trening. Spodobało mi się. Najfajniejsze w tym wszystkim jest szybkie pokonywanie zakrętów. Prosto każdy potrafi pojechać.

Czasem ludzie pytają mnie, dlaczego akurat zainteresowały mnie wyścigi, a nie – motocross albo żużel? Pewnie dlatego, że jako pierwszy motocykl kupiłem sobie ścigacza. Ponadto motocross jest uważany za sport bardzo „urazowy”, a ja mam pewne problemy z kręgosłupem i barkami. Pozostałość po jeździe rowerem, gdy nie było mnie stać na motocykl. Żużel z kolei wymaga specjalnego toru, a nawet nie wiem czy w okolicach Warszawy istnieje takowy. Motocykl kupiłem do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Tor wyszedł przypadkowo i tak pozostało. Nad innymi sportami motorowymi się nigdy nie zastanawiałem.

Pierwszy raz w zawodach wystartowałem w 2007 roku. Nie był to prawdziwy wyścig, lecz jedynie jeden z treningów doskonalenia jazdy zorganizowany na torze. Poczułem wtedy przypływ adrenaliny. Poczułem też chęć rywalizacji. W sezonie 2008 startowałem w całym cyklu pucharu Suzuki. Zakończyłem go na 16 miejscu na 21 sklasyfikowanych zawodników. W sezonie 2009 również startowałem w pucharze Suzuki. Zakończyłem go na 17 miejscu na 25 sklasyfikowanych. Niestety po kilka upadkach na torze ciężko mi było pozbierać się po nich. Jednym z moich błędów było zbyt wczesne hamowanie przed zakrętem. To czasem kończyło się upadkiem. Nie jest to przyjemne i zostawia jakiś ślad w psychice. Najważniejsze to nie poddawać się i jeździć dalej.

Moim największym marzeniem w tej chwili jest, aby w sezonie 2010 ja i mój brat Grzegorz Pasik chcemy osiągać takie czas przejazdu jednego okrążenia, aby móc w sezonie 2011 startować w klasach mistrzowskich. Zaczęliśmy tworzyć zgrany zespół. Pomysł założenia teamu powstał w poprzednim sezonie. Chodził mi po głowie. W styczniu tego roku postanowiłem zaryzykować i zrobić to profesjonalnie. Myślę o powiększeniu teamu o młodego zawodnika. Nie wykluczam tez zmian w już istniejącym składzie w następnych sezonach. Nie jesteśmy hermetyczni. Jesteśmy otwarci dla młodych talentów.

Naszą piętą achillesową są finanse, a raczej – ich permanentny brak. Cudem dopinamu budżet, ale nie możemy sobie pozwolić na żadne ekstrawagancje. Marzymy o tym, aby przed sezonem wyjechać, nawet na krótko, gdzieś gdzie moglibyśmy porządnie potrenować. Niektóre konkurujące z nami zespoły wyjechały już w początkach marca do Hiszpanii. My nie mamy takich możliwości, więc musimy sezon zaczynać od razu od startu w zawodach. W tym roku będą to wyścigi na dawnym lotnisku w Modlinie, które przerobiono na tor wyścigowy. Nie jesteśmy zbyt dobrze przygotowani do startu. Najgorsze jest to, że Grzegorz Śmietanko jeszcze nie „wjeździł się” w motocykl, tak jak ja z moim bratem. Wierzymy, że wszystko będzie dobrze. Dzięki dobrym układom gdzieś w Niebie udało nam się znaleźć kilku sponsorów. Mamy też kilku patronów medialnych. Dzięki temu więcej ludzi o nas usłyszy i będzie miało okazję bliżej nas poznać. Może wśród nich znajdą się kolejni sponsorzy?

Dziś w moim zespole są trzy wspaniałe motocykle
Suzuki GSX-R 750 i dwie Suzuki GSX-R 600”

W tym sezonie portal motogp.pl obejmie patronat medialny nad Computex Racing Team.

Zapraszamy za kilka dni na wywiady z pozostałymi zawodnikami temu.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
22 zapytań w 0,704 sek