Home / WMMP / Kolejne podia dla Oskaldowicza!

Kolejne podia dla Oskaldowicza!

Piąta, podwójna runda WMMP była niezwykle emocjonująca, dzięki fantastycznej rywalizacji pomiędzy zawodnikami oraz za sprawą skrajnie zmieniających się warunków pogodowych. Podczas tak zakręconej rundy, świetne przygotowanie kondycyjne i wysoka motywacja pozwoliły Januszowi Oskaldowiczowi na uzyskanie bardzo dobrych rezultatów w obu wyścigach.

Niezwykle upalną sobotę wynagrodził kibicom fenomenalny pojedynek Janusza Oskaldowicza z Ireneuszem Sikorą. Tak zażartej walki na granicy upadku już dawno nie było. „Profesor” podczas starcia zrobił jednak co do niego należało i pokazał, jak powinno się wychodzić z takiej rywalizacji cało i zdrowo, a w dodatku z dobrym wynikiem. Ostatecznie Oskaldowicz sobotni wyścig ukończył na czwartym miejscu w klasyfikacji łącznej wyścigu, ale za to na drugiej pozycji w kategorii Mistrzostw Polski Superbike. Jakby tego było mało, Janusz miał spore szanso na zwycięstwo w SBK, ponieważ jego tempo było dużo lepsze aniżeli zwycięzcy – Marko Jermana. Niestety, niezwykle zażarta walka z Sikorą na poszczególnych okrążeniach spowalniała obu zawodników, a Jerman mógł na tym tylko korzystać. Ostateczny rezultat jest jednak bardzo dobry, zważywszy na wysoki poziom konkurencji, a także na niezwykle trudne warunki w czasie wyścigu, którym bez dobrego przygotowania kondycyjnego nie można było sprostać.

Janusz Oskaldowicz: „Wyścig był bardzo emocjonujący, stoczyłem zaciętą walkę z Irkiem Sikorą. Prawie nie było okrążenia, żebyśmy nie walczyli na łokcie. Ocieraliśmy się o siebie, wypychaliśmy się, Irek uderzył mnie nawet w łokieć, a także skrzywił lekko kierownicę, ale jechał dalej twardo i nie przymknął gazu nawet na moment. Takiej walki dawno nie było, naprawdę to cud, że obaj ten wyścig ukończyliśmy. Przynajmniej dwa razy powinniśmy zaliczyć stu procentową glebę, nie wiem jak nam się udało tego uniknąć. Cztery kółka przed końcem powiedziałem sobie teraz albo nigdy no i udało się wyprzedzić Irka na dobre. Sikora próbował jeszcze gdzieś się wcisnąć, ale obroniłem się, chociaż ostatnie dwa kółka było bardzo ciężko przejechać. Było gorąco, duszno, ciężko łapało się oddech. Normalnie nie sprawia mi kłopotu skoncentrowanie się, ale tutaj w powietrzu już prawie nie było tlenu, więc wymagało to ode mnie jeszcze większego wysiłku niż zwykle, na szczęście udało się. Gdyby nie to że wdaliśmy się w walkę, to mogliśmy spokojnie rywalizować o pierwsze miejsce, bo Jerman wcale nie jechał szybciej niż my, on po prostu jechał równo, a my traciliśmy na okrążeniach w których walczyliśmy. Nawet ostatnie kółka jechałem szybciej niż on. Mimo wszystko drugie miejsce, jest bardzo dobre i cieszę się z jego uzyskania.”

Do niedzielnego wyścigu Oksladowicz podszedł jak zawsze z pełnym optymizmem i motywacją. Niestety niedziela sprawiła trochę kłopotów wielokrotnemu Mistrzowi Polski. Janusz miał spory problem ze ślizgającym się tyłem i przez większość wyścigu był w stanie jechać jedynie na szóstej pozycji. Niestety w pewnym momencie rozpadał się deszcz. Wyścig został przerwany, jednak pechowo w ostatniej chwili na dosyć mocno zużytych slickach, Oskaldowicz zaliczył potężną wywrotkę. W efekcie na paddock wrócił mocno rozbity motocykl i niestety poturbowany Janusz. Mechanicy pracowali niezwykle intensywnie, aby na czas odbudować motocykl i przygotować go do jazdy na mokrej nawierzchni. Tego czasu było bardzo mało, jednak udało się dokonać niemal niemożliwego, a na okrążenie rozgrzewające Oskaldowicz zdołał jeszcze wyjechać z alei serwisowej. „Dogrywkowe” pięć okrążeń w deszczu pozwoliły zawodnikowi teamu BMW Petronas na wywalczenie trzeciego miejsca i dołączenie kolejnego trofeum do swojej kolekcji.

„Drugi wyścig był równie emocjonujący. Oczywiście start sknociłem i musiałem gonić czołówkę. Jechało mi się troszkę gorzej niż w sobotę, przede wszystkim nieco wolniej, ale nie było najgorzej. Byłem trochę zmęczony po wczorajszym dniu i to także nieco mnie spowalniało. Później zaczęło padać, nie przypuszczałem, że w jednym miejscu będzie tak dużo wody bo zwyczajnie nie było tego widać, zacząłem więc składać motocykl, lekko odkręciłem gaz i złapałem potężny uślizg tylnego koła, po czym wystrzeliło mnie w powietrze. Uderzyłem potężnie ręką i kolanem o ziemię. Motocykl był mocno zniszczony, ale dzięki moim przyjaciołom udało się go odbudować, niemalże cudem. W dogrywce jechało mi się średnio, ślizgało mi się tylne koło, chyba także gubiłem olej. Nie ma co ukrywać, jechałem bardziej zachowawczo niż szybko, dowiozłem to trzecie miejsce i muszę przyznać że w całym tym zamieszaniu jakie wywoływał ten weekend, jestem zadowolony z takiego wyniku. Naprawdę dziękuję moim kolegom i mechanikom, bo naprawdę bardzo mi pomogli. Nie wystartowałbym gdyby nie oni, a trzeba przyznać, że akcja naprawy motocykla była bardzo efektowna. Przed nami jeszcze jedna runda w Poznaniu, także jak zawsze dam z siebie wszystko, aby walczyć o zwycięstwo.”

Informacja prasowa

AUTOR: TomekGP

Założyciel MotoSP.pl - Redaktor Naczelny portalu. Od ponad 10 lat związany ze sportami motorowymi na dwóch i czterech kółkach. Prywatnie zafascynowany motocyklami.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
33 zapytań w 0,745 sek