Home / WSBK / Aprilia: Nie możemy milczeć

Aprilia: Nie możemy milczeć

Choć Max Biaggi zaakceptował karę, którą wymierzyli mu sędziowie w drugim wyścigu na Monzy, menadżer zespołu Aprilia nie był do końca przekonany co do jej słuszności. Gigi Dall’Igna upiera się, że Włoch został ukarany, choć na swoim błędzie zupełnie nic nie zyskał.

Po pierwszym wyścigu, w którym Biaggi podczas walki z Eugenem Laverty popełnił kilka błędów i w konsekwencji dojechał drugi, w kolejnej odsłonie #1 od startu dyktował tempo. Gdy miał już wypracowaną sporą, pięciosekundową przewagę, przestrzelił pierwszą szykanę. Sędziowie chwilę później nakazali mu karne przejechanie pitlane – jednak nie za sam fakt zyskania czasu na ścięciu szykany, a najechanie na linię, wyznaczającą ścieżkę bezpiecznego powrót na tor.

Włoch, po przykrych doświadczeniach z Donington Park, nie zwlekał tym razem z odbycia kary – która sprawiła, że spadł na jedenaste miejsce. Mając jeszcze trochę okrążeń przed sobą, zdołał przebić się na ósme miejsce. Runda na Monzy w jego wykonaniu miała wyglądać inaczej – szanse na znaczne zniwelowanie straty do Carlosa Cheki zostały jednak zmarnowane. Żal jest tym większy, że Hiszpan na Ducati rzeczywiście radził sobie w 'Świątyni szybkości' bardzo przeciętnie.


"To co czuję w tym momencie to tylko wielkie rozczarowanie – to zawód zarówno dla mnie, jak i dla całego zespołu. Przygotowywaliśmy się jak tylko najlepiej mogliśmy i myślę, że pokazywaliśmy to na torze. Muszę zaakceptować tę surową decyzję, obwiniając siebie, że nie byłem wystarczająco sprytny by nie najechać na tę linię. Teraz musimy się przegrupować i skupić na następnych wyścigach. Wciąż przed nami długi sezon." – mówił po wyścigach mistrz WSBK.

Menadżer zespołu Aprilia, Gigi Dall'Igna, skomentował jednak decyzję sędziów, sugerując że z pewnych względów może być ona niesłuszna.

"Sędziowie są po to, by podejmować decyzję. Naszym zadaniem jest respektować je, więc musimy zaakceptować karę, którą sędziowie nam wymierzyli. Jednak, nie możemy milczeć z prostej przyczyny – ze sportowego punktu widzenia, Max nie zyskał żadnej przewagi czasowej na ścięciu szykany." – powiedział Dall'Igna.

"Problem zmusił Maxa do uniknięcia rozbicia się i powrotu na tor przy szybkości 330km/h. To bardzo trudne warunki do ominięcia pasów, namalowanych na torze. Nasze rozczarowanie jest jeszcze większe, ponieważ ogrom pracy wykonanej przez zespół podczas przgotowań był olbrzymi. Teraz musimy kontynuować te prace tak jak dotychczas, aby walkę w mistrzostwach prowadzić do samego końca." – zakończył menadżer włoskiej stajni.

AUTOR: sd

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOSP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
16 zapytań w 0,915 sek