Home / WSBK / Cal i Max najlepsi we Francji

Cal i Max najlepsi we Francji

Max Biaggi w wielkim stylu zakończył swój mistrzowski sezon. Wpierw zagwarantował Aprilii tytuł mistrzowski wśród konstruktorów, a później w świetnym stylu triumfował podczas drugiego wyścigu na torze Magny-Cours. Pierwszy bieg należał do Cala Crutchlow, który wywiózł z Francji największą spośród wszystkich zawodników liczbę punktów.

I

 

Popisowym startem do pierwszego wyścigu wykazał się zarówno Max Biaggi na Aprilii jak i Cal Crutchlow na Yamasze. Zawodnicy ci na pierwszych dwóch pozycjach złożyli się w otwierający zmagania zakręt Grande Courbe. Za nimi podążali Sylvain Guintoli, który świetnie radził sobie na torze Magny-Cours od samego początku weekendu oraz Michel Fabrizio z zespołu Xerox Ducati. Fatalne jak zwykle wyjście spod taśmy zaliczył Jakub Smrz. Czeski zawodnik słynący z bardzo dobrych kwalifikacji już na pierwszym okrążeniu spadł kilka pozycji w głąb stawki.

 

Okrążenia numer trzy i cztery to kilka spektakularnych wywrotek. Najpierw poza torem znalazł się Ruben Xaus z zespołu BMW Motorrad, kilkadziesiąt sekund później swoją Yamahę R1 totalnie zgruzował James Toseland. Obaj panowie kończą współpracę po tym sezonie ze swoim obecnymi pracodawcami i za pewne ani BMW ani Yamaha tęsknić specjalnie za nimi nie będą. 

 

Po sześciu kółkach stawka nieco się rozrzedziła czego efektem były trzy grupy zawodników składających się kolejno z Maxa Biaggi i Cala Crutchlow; Michela Fabrizio, Sylvaina Guintoli i Carlosa Checi; Leona Haslama, Troya Corsera i Noriyuki Hagi. Na siódmym nawrocie z rywalizacji odpadł Corser, którego dopadły kłopoty techniczne. Tym samym po pierwszym wyścigu dorobek punktowy zespołu BMW pozostał bez zmian.

 

Na czele tymczasem nastąpiła zmiany lidera. Na pozycji numer jeden Maxa Biaggi podmienił Cal Crutchlow, który ewidentnie w tej fazie wyścigu notował lepsze tempo od nowokoronowanego mistrza świata. Kiedy tylko Brytyjczyk zobaczył pusty tor przed sobą natychmiast zaczął odjeżdżać Biaggiemu, którego na dodatek dopadła grupa goniąca czołówkę. Od trzynastego okrążenia Crutchlow posiadał już ponad dwusekundową przewagę i spokojnie zmierzał po swoje trzecie w sezonie zwycięstwo. Za nim o pozostałe lokaty na podium walka dopiero się rozpoczynała.

Na czternastym okrążeniu Sylvain Guintoli źle wpasował swoje Suzuki w szykanę Nurburgring i ratował się przejazdem po utwardzonym poboczu toru. Wrócił na swoją wcześniejszą pozycję włączając się bezpiecznie do rywalizacji jednak taki manewr nie spodobał się komisji czuwającej nad poprawnością przebiegu zawodów i nałożyła na Francuza karę przejazdu przez pitlane. Dziwna to była decyzja, gdyż na całym zamieszaniu Sylvain ani nie zyskał, ani nie stracił pozycji, jak i również na nikogo z pozostałych zawodników specjalnie wpływu owo wydarzenie nie miało. Kierowca zespołu Alstare pomimo sygnalizacji swoich mechaników jak i wirażowych do odbycia kary się nie śpieszył. Dojechał do mety pomimo, że na dwa okrążenia przed metą został wymachany czarną flagą.

 

Za wspomnianą pięcioosobową grupą dobre tempo notował Jakub Smrz. Na dwudziestym okrążeniu reprezentant Czech dojechał do tylnego koła Michela Fabrizio i na prostej objechał Włocha wskakując tym samym na piątą pozycję. Na atak na wyższe pozycje nie było już czasu, gdyż w czasie kiedy zmagał się Włochem reszta stawki odjechała mu na kilkadziesiąt metrów. 

 

Gdy do końca rywalizacji pozostały zaledwie dwa okrążenia do ostrej pracy zabrał się Leon Haslam. Brytyjczyk na prostej Golf objechał Carlosa Checę czym wysforował się na trzecią lokatę, a na ostatniej szykanie wyścigu śmiałym manewrem wbił się pod łokieć Maxa Biaggi. Atak był na tyle twardy, że wymusił na Włochu nietypowy tor jazdy, który wykorzystał jeszcze Carlos Checa. Hiszpan sekcję Complexe de Lycee przejechał bezbłędnie czym zapewnił sobie na mecie pozycję numer trzy. Poirytowany całym zamieszaniem Max minął szachownicę tuż za 'El Toro'.

 

W pierwszej dziesiątce miejsce znaleźli jeszcze poza wspomnianym Smrzem i Fabrizio również Haga, Sykes, Bryne oraz Scassa. Ostatnim zawodnikiem który stracił do triumfatora mniej niż dwadzieścia sekund był 'Nitro' Nori. Johny Rea walczący z bólem obojczyka dojechał do mety na punktowanym, dwunastym miejscu. Do drugiego wyścigu już niestety nie wystartował.     

 

Wyniki I wyścigu:(punktowane pozycje)

1. Cal Crutchlow GBR Yamaha Sterilgarda YZF R1 38'15.586s
2. Leon Haslam GBR Alstare Suzuki GSX-R1000 +3.779s
3. Carlos Checa ESP Althea Ducati 1198 +4.261s
4. Max Biaggi ITA Aprilia Alitalia Racing RSV-4 +4.416s
5. Jakub Smrz CZE PATA B&G Racing Aprilia RSV-4 +7.476s
6. Michel Fabrizio ITA Ducati Xerox 1198 +11.866s
7. Noriyuki Haga JPN Ducati Xerox 1198 +16.390s
8. Tom Sykes GBR Kawasaki SRT ZX-10R +21.669s
9. Shane Byrne GBR Althea Ducati 1198 +22.065s
10. Luca Scassa ITA Supersonic Ducati 1198 +22.281s
11. Lorenzo Lanzi ITA DFX Ducati 1198 +26.748s
12. Jonathan Rea GBR Ten Kate Honda CBR1000RR +35.608s
13. Max Neukirchner GER Ten Kate Honda CBR1000RR +39.929s
14. Ian Lowry GBR Kawasaki SRT ZX-10R +54.836s
15. Matteo Baiocco ITA Team Pedercini Kawasaki ZX-10R +1min 07.191s

 

 

 

 

II

 

Podobnie jak w pierwszym przejeździe dobrze spod taśmy ruszyli Max Biaggi, Cal Crutchlow oraz Sylvain Guintoli. Za tą trójką podążali w początkowej fazie wyścigu obaj kierowcy zespołu Xerox Ducati, dla którego był to ostatni wyścig w historii. Jak wiadomo po tym sezonie fabryczny zespół Ducati przestaje istnieć, a mechanicy i inżynierowie zostają przeniesieni do działu rozwoju maszyn produkcyjnych bolońskiej fabryki.

 

Fatalnie do ostatniego wyścigu sezonu ruszył Carlos Checa, który po pierwszym okrążeniu znalazł się poza pierwszą dziesiątką. Tym samym już na pierwszych kilku kółkach pogrzebał swoje szanse na powtórzenie dobrego wyniki z pierwszego biegu. Niewiele lepiej z torem Magny-Cours radził sobie James Toseland. Na piątym okrążeniu hamując przed ostatnią szykaną uślizg przedniego koła zapewnił Brytyjczykowi twarde lądowanie na francuskim asfalcie. To było czwarte z rzędu 'zero' Jamesa, który swoim występem w trzynastej rundzie oka jego przyszłych, potencjalnych pracodawców na pewno nie przykuł. 

 

Siódme okrążenie to zmiana prowadzącego. Max Biaggi wykorzystał piekielną szybkość swojej Aprilii i rozpoczął liderowanie w stawce. Następnych kilka cyrkulacji to utrzymujące się status quo i stagnacja na kolejnych pozycjach. Dopiero nieudany atak Cala na druga pozycję Sylvaina w sekcji Adelaide nieco odświeżył rywalizację. Akcja miała miejsce na dwunastym okrążeniu. Trzy cyrkulacje później Brytyjczyk już się nie pomylił. Akcja na prostej Golf i na drodze do dubletu stał już tylko Max Biaggi. Ten jednak podobnie jak nasz rodzimy walczak, Mariusz Pudzianowski tanio skóry nie zamierzał sprzedać.

Dwójka na przedzie w końcówce wyścigu dysponowała lepszym tempem od podążających za nimi Guintolego i Fabrizio. Utworzyły się więc dwie pary, które zażarcie walczyły do samej mety o pozycję numer jeden i trzy. Bardzo defensywna i zarazem niezwykle skuteczna jazda Maxa uniemożliwiała Calowi przeprowadzenie skutecznego ataku na pozycję lidera i tym samym cesarz Rzymu skompletował dwój dziesiąty triumf w tym sezonie mijając linię mety niespełna 0.1 sekundy przed wyspiarzem z Coventry.

 

Za ich plecami do czerwoności zebraną licznie na torze Magny-Cours publiczność brawurową jazdą rozgrzewali Sylvain Guintoli oraz Michel Fabrizio. Panowie zmieniali się na trzeciej pozycji kilkukrotnie podczas dwóch finalnych okrążeń. Kiedy na ostatnim nawrocie w sekcji Adelaide lepszym okazał się Francuz wydawało się, że sprawa najniższego stopnia podium jest rozstrzygnięta, jednak śmiały kontratak zawodnika Ducati na Chateaux d'Eau przyniósł upragnione szesnaście punktów zespołowi Xeroxa. To było zarazem ładne i efektowne zakończenie działalności tego najbardziej utytułowanego zespołu w historii World Superbike. 

 

Za najlepszą czwórką z ponad piętnastosekundową stratą minął linię mety Noriyuki Haga. Mający fantastyczne statystyki na torze Magny-Cours Japończyk tym razem zaliczył bardzo przeciętny weekend. Za nim szachownicę zobaczył Jakub Smrz, który zakończył tym samym swoją krótką przygodę z Aprilią RSV-4. Za rok jak wiadomo wraca za kierownicę Ducati 1198. Za Czechem linię mety minęły trzy motocykle bolońskiej fabryki. Scassa, Byrne i Checa ostatni wyścig sezonu 2010 zakończyli z ponad dwudziestoma sekundami straty do zwycięzcy. Pierwszą dziesiątkę uzupełnił Leon Haslam, który unikając potrącenia Toselanda wyjazdem poza tor pozbawił się szans na dobrą pozycję.

 

Wyniki II wyścigu:(punktowane pozycje).

1. Max Biaggi ITA Aprilia Alitalia Racing RSV-4 38mins 11.343s
2. Cal Crutchlow GBR Yamaha Sterilgarda YZF R1 +0.087s
3. Michel Fabrizio ITA Ducati Xerox 1198 +3.715s
4. Sylvain Guintoli FRA Alstare Suzuki GSX-R1000 +4.004s
5. Noriyuki Haga JPN Ducati Xerox 1198 +15.471s
6. Jakub Smrz CZE PATA B&G Racing Aprilia RSV-4 +18.378s
7. Luca Scassa ITA Supersonic Ducati 1198 +21.180s
8. Shane Byrne GBR Althea Ducati 1198 +23.055s
9. Carlos Checa ESP Althea Ducati 1198 +25.657s
10. Leon Haslam GBR Alstare Suzuki GSX-R1000 +27.781s
11. Tom Sykes GBR Kawasaki SRT ZX-10R +28.206s
12. Max Neukirchner GER Ten Kate Honda CBR1000RR +44.634s
13. Ian Lowry GBR Kawasaki SRT ZX-10R +1min 16.181s
14. Matteo Baiocco ITA Team Pedercini Kawasaki ZX-10R +1min 07.191s

 

 

 

Klasyfikacji końcowa mistrzostw świata:

 

1. Max BIAGGI ITA 451  
2. Leon HASLAM GBR 376 
3. Carlos CHECA ESP 297
4. Jonathan REA GBR 292 
5. Cal CRUTCHLOW GBR 284 
6. Noriyuki HAGA JPN 258 
7. Sylvain GUINTOLI FRA 197 
8. Michel FABRIZIO ITA 195 
9.James TOSELAND GBR 187 
10. Shane BYRNE GBR 169 

 

Klasyfikacji końcowa mistrzostw świata konstruktorów:

 

1. Aprilia ITA 471
2. Ducati ITA 424
3. Suzuki JPN 412
4. Yamaha JPN 352
5. Honda JPN 313
6. BMW GER 201
7. Kawasaki JPN 113

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
27 zapytań w 0,819 sek