Home / WSBK / Melandri i Laverty szukają pracy. Czy w grę wchodzi MotoGP?

Melandri i Laverty szukają pracy. Czy w grę wchodzi MotoGP?

Zaskakujące wycofanie się Yamahy z prowadzenia fabrycznego zespołu w klasie World Superbike sprawiło, że zarówno Marco Melandri i Eugene Laverty będą musieli szukać nowego pracodawcy. Rozgoryczony jest zwłaszcza Włoch, który miał nadzieję że po latach tułaczki wreszcie znalazł miejsce dla siebie.

Ten sezon jest dla Yamahy jednym z najbardziej konkurencyjnych w historii jej startów w WSBK – zawodnicy znajdują się na trzecim i czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej. Melandri odchodząc z MotoGP dobrze odnalazł się w World Superbike i miał nadzieję na kontynuowanie współpracy w przyszłym roku. W wywiadzie dla magazynu Motosprint przyznał: "W kontrakcie podpisanym poprzedniej zimy znajdowała się opcja jego automatycznego przedłużenia, jeśli byłbym przynajmniej trzeci w klasyfikacji generalnej do 31. lipca."

"Byłem szczęśliwy, ponieważ po czterech sezonach pełnych zmian, miałem możliwość jazdy w dwóch latach na tym samym motocyklu, w tym samym zespole i w tej samej serii. Niestety, wygląda na to że będzie inaczej. Jestem przybity, ale poszukam innego motocykla i dalej będę trzymał głowę wysoko, jak zawsze." – powiedział Włoch, który do WSBK tracił po trzech chudych latach w MotoGP, spędzonych na motocyklach Ducati, a potem Kawasaki i na satelickiej Hondzie.


Laverty swoje zdumienie zaprezentował w portalu społecznościowym Twitter, ogłaszając że przewcześnie został zerwany jego dwuletni kontrakt z Yamahą: "Wiadomość o wycofaniu się Yamahy z World Superbike zszokowała również mnie. To naprawdę wielkie rozczarowanie, również dla chłopaków pracujących w zespole."

Z pewnością Irlandczyk będzie celem na rynku transferowym z uwagi na to, jak dobrze radzi sobie w debiutanckim sezonie w topowej klasie Superbike. Wygrał już dwa wyścigi na Monzy, ale nie ma pewności, gdzie będzie startować za rok.

Podczas rozmowy z gazetą Belfast Telegraph przyznał że jego szanse na przyszłość wyglądają nieźle mimo niedawnej informacji o odejściu Yamahy. "Muszę dokończyć resztę sezonu a potem będzie to dla mnie jak ustawienie się w witrynie sklepowej. Od informacji o odejściu Yamahy upłynęło bardzo mało czasu, ale z docierajacych do mnie wieści wynika, że będzie pozytywnie. MotoGP jest jedną z możliwości, ale trudno jest się tam dostać." – zakończył Laverty.

W jaki sposób Eugene Laverty mógłby trafić do MotoGP? Otóż jak co roku podczas przerwy wakacyjnej pojawia się wiele plotek dotyczących dość sensacyjnych transferów. Jedna z nich głosi, że szefostwo zespołu Tech 3 Yamaha nie jest zachwycone postawą Cala Crutchlowa, a i Colin Edwards wydaje się być bliski zakończenia kariery w MotoGP (jest nawet wiązany z przejściem do WSBK do Castrol Hondy obok Jonathana Rea). Czyżby więc dwójka ta miała zrobić miejsce właście Melandriemu i Laverty'emu? Sytuację uwiarygadnia fakt, że obaj motocykliści Yamahy z WSBK noszą na kaskach loga firmy Monster – sponsora tytularnego zespołu Tech 3…

Yamaha może jednak pozostać w World Superbike pod inną postacią – być może do najwyższej kategorii przeniesie się zespół ParkinGO, który obecnie przewodzi w mistrzostwach World Supersport. W podobny sposób po odejściu Xerox Ducati w WSBK startuje zespół Althea Racing, w którym jeździ Carlos Checa, lider mistrzostw.

AUTOR: sd

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOSP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
62 zapytań w 0,698 sek