Jonathan Rea dla MOTOGP.PL: „Byłem bardzo podekscytowany przejściem na Yamahę”
Legenda World Superbike, dla wielu najlepszy zawodnik w historii tych mistrzostw – nieco ponad miesiąc temu zakończenie kariery ogłosił Jonathan Rea. W swojej karierze wystartował w 462 wyścigach, z których wygrał niesamowite 119, w aż 264 stał na podium. Po sześciu mistrzowskich tytułach i trzech latach walki o odzyskanie tytułu, gdy jego kariera z Kawasaki dobiegała końca, zdecydował się podjąć kolejne wyzwanie, tym razem nazywało się ono „Yamaha”.
Dużo kontuzji, więcej pecha niż szczęścia i niezdolność do wykrzesania pełnego potencjału z R-jedynki to niestety główne określenia, z jakimi będziemy kojarzyć okres #65 w niebieskim kolorze. Jego statystyki będą bardzo trudne do pobicia, a odwoływać do nich będziemy się chyba tak długo, jak długo istnieć będą wyścigi WorldSBK. Na trzy rundy przed końcem swojej wyjątkowej kariery, w czwartek przed rundą w Aragon, udało nam się przeprowadzić z Jonathanem krótki wywiad.
Maciej Marcinkowski: Za tobą jeden z najlepszych weekendów w sezonie, w Magny-Cours. Jakie są twoje uczucia, oczekiwania na rundę w Aragon?
Jonathan Rea: Cóż, to będzie trudny weekend, ponieważ nie testowaliśmy tutaj, w przeciwieństwie do wielu innych zespołów. Musimy być więc spokojni, w jutrzejszych treningach zrozumieć motocykl, ale nie mam za bardzo szczególnych oczekiwań. Myślę, że będzie to udany weekend jeśli będziemy budować go krok po kroku, po prostu ciągle czuć się dobrze z motocyklem, by wejść w formie w ostatnią część sezonu.
Skoro mówimy już o ostatniej części sezonu; zostały nam tylko 3 rundy, ostatnie 9 wyścigów Jonathana Rea w World Superbike. Jedziemy do Aragon, Estoril i Jerez. Na którym z tych torów będziesz miał największą szansę na podium?
Szczerze mówiąc, nie jestem pewien. W zeszłym roku w Estoril byłem czwarty i piąty. W Jerez mieliśmy trudniejszy weekend, ale w teorii nasz motocykl powinien tam dobrze działać. Myślę, że ostatnie dwie rundy mogą być dla nas udane. Zobaczymy więc w ten weekend czy będziemy w stanie znaleźć dobre odczucia i równie dobrze przygotować te ostatnie dwa wyścigi.
Nie chcę cię pytać, czy tego żałujesz, ale jeśli wiedziałbyś, że twoja droga z Yamahą będzie wyglądała w ten a nie inny sposób, czy podjąłbyś inną decyzję w końcówce 2023 roku?
Nie, na pewno nie. Cóż… dobra, jeśli wiedziałbym że tak to się potoczy, mogłoby to zmienić moje podejście, ale nie zmieniłoby to decyzji o odejściu z Kawasaki. Może pomyślałbym, że to czas na zakończenie kariery, ale naprawdę, byłem bardzo podekscytowany na możliwość przejścia na Yamahę. Z resztą jak teraz widzimy, Kawasaki nie jest już [bezpośrednio] zaangażowane w World Superbike – zmienili swój projekt na bimotę. To nie było coś na co byłem podekscytowany. Okej, mój czas tutaj [w Yamasze] od samego początku w Phillip Island był pełen kontuzji, nie pokazaliśmy naszego pełnego potencjału.
Wierzę, że motocykl jest lepszy niż to, co ja pokazuję, ale wierzę też, że jestem dużo lepszy niż to co pokazałem na tym motocyklu. To było więc trudne 18 miesięcy. Możesz jednak żałować tylko tych rzeczy, które zrobiłeś, nie tych, których nie zrobiłeś. Cieszę się więc, że zdobyłem tyle nowych doświadczeń, z nowymi ludźmi, inne czucie na motocyklu, więc tak, niczego nie żałuję. Poza wynikami, były dobre momenty, satysfakcjonujące momenty, które nie mają przecież miejsca tylko na torze. Definitywnie dobre doświadczenie życiowe. Ktoś kiedyś mi powiedział: nie uczysz się niczego ze swoich wygranych, możesz się tylko uczyć i poprawiać na podstawie tych trudnych momentów w życiu. Czuję, że w ciągu tych ostatnich dwóch lat poprawiłem się dużo więcej jako człowiek.

Więc nawet jeśli zostałbyś w Kawasaki, to tak czy siak przeobraziliby się w bimotę?
2024 byłoby cały czas z Kawasaki i potem by zmienili na bimotę.
Zanim ogłosiłeś zakończenie kariery, czy miałeś jakieś oferty na 2026 rok?
Tak, zanim ogłosiłem przejście na emeryturę, miałem kilka opcji na zostanie w Superbike. I teraz też, kiedy ogłosiłem już zakończenie kariery, dostałem jakieś oferty kontynuowania z motocyklami, ale w innych działach: w rozwoju, w wyścigach długodystansowych, ze startami z dziką kartą. Zawsze miałem możliwości.
Teraz, spróbujmy sobie zwizualizować 2. wyścig w Jerez. Powiedzmy że jest 5 okrążeń do końca, jesteś drugi, 5 sekund za tobą jest Bulega, a sekundę przed tobą jest Toprak, który ustalmy, że jest już mistrzem świata. W takiej sytuacji zaatakowałbyś, czy bezpiecznie dowiózłbyś do mety drugie miejsce?
Na teraz, myślę, że pasowałoby mi drugie miejsce. Jeśli Toprak jest sekundę przed tobą, to dość trudno jest zmniejszyć tą stratę. Ale jako zawodnik wyścigowy, kiedy do mety zostało 5 okrążeń, nigdy nie przestajesz naciskać – zawsze jedziesz po zwycięstwo. Mogłoby się okazać, że jest to sytuacja „wygrana albo upadek”, ale nie wiesz [jakbyś się zachował] dopóki nie znajdziesz się w tej pozycji.
Zostając w temacie niedzielnego popołudnia w Jerez, jeśli Dorna lub ktoś z WorldSBK zorganizowałby ci ostatnie okrążenie, takie byś po raz ostatni pożegnał się z kibicami. Gdyby dali ci możliwość wyboru motocykla, którym to okrążenie zrobisz, który z twojej kariery byś wybrał i dlaczego?
W takiej sytuacji musiałbym wybrać Yamahę, ponieważ jestem zawodnikiem zakontraktowanym przez Yamahę. To będzie mój ostatni wyścig w World Superbike, więc ten motocykl znaczy dla mnie wiele. Myślę też, że moja historia z Yamahą była fajna; zacząłem moją karierę na [Yamasze] PW50. Moja rodzina była połączona z Yamahą, z Josephem Dunlopem, mój tata też się nią ścigał. Pasuje więc, by zakończyć ten rozdział w World Superbike z Yamahą, więc zrobienie tego Yamahą byłoby naturalne.

Widziałem, że na konferencji prasowej we Francji powiedziałeś, że największym rywalem w twojej karierze był Chaz Davies. Czy jest on też zawodnikiem od którego nauczyłeś się najwięcej, czy jest ktoś inny, kto zmusił cię do zrobienia większych postępów.
Myślę, że… w ostatnich latach Toprak przesunął poziom w World Superbike bardzo wysoko. Niektóre rzeczy, które on robi na motocyklu wydają się być trudne do zrobienia, więc próbujesz się uczyć z tego. Z Chazem, wycisnął ze mnie bardzo dużo jako ze sportowca, by poprawiać się pracując w domu. Kiedy mnie pokonywał, naprawdę próbowałem popracować nad każdym elementem ścigania, od lepszego zrozumienia danych w garażu do implementacji rzeczy, o które prosił mnie zespół – po to, by go pokonać. Ale uważam, że w ostatnich latach Toprak był zawodnikiem, który wzniósł nas na wyższy poziom. Robi na motocyklu rzeczy, które są ciężkie do powtórzenia. Czasem dzieje się tak, dlatego że fizycznie, motocykl nie może tego udźwignąć. Jego elektronika i ustawienia pozwalają mu na to – to są niektóre przypadki, a czasami jest jednak po prostu lepszy. W ostatnich latach to był zawodnik, od którego próbowałem się uczyć.
Który wyścig, albo który tytuł z twojej kariery zmienił najwięcej w twoim życiu? Czy był to pierwszy tytuł mistrzowski?
Ten pierwszy jest niesamowicie wyjątkowy, bo wszyscy marzą o tym, by zostać mistrzem świata. Kiedy ten moment nadchodzi, to jest ta najbardziej wyjątkowa chwila. Najbardziej wyjątkowy wyścig to zawsze ten pierwszy, pierwsze zwycięstwo. Ale myślę, że sezon, który zdefiniował mój charakter i moją karierę to 2019, kiedy walczyłem z Alvaro, ponieważ graliśmy rolę czarnych koni, byliśmy bardzo dużo punktów za nim po zaledwie czterech rundach, a wygraliśmy mistrzostwo z przewagą ponad 100 punktów. To był ogromny rok w mojej karierze, ale najbardziej wyjątkowy był 2015.
A jeśli mógłbyś od nowa przeżyć jeden z wyścigów z twojej kariery, którego emocje chciałbyś poczuć jeszcze raz?
Jest ich dużo… chyba 2009 Nurburging z Benem Spiesem, to była niesamowita walka, w moim debiutanckim sezonie. Żeby pokonać Bena, ustanowiłem dwa rekordy okrążenia na dwóch ostatnich okrążeniach wyścigu, a z oponami Pirelli z tamtego czasu było to bardzo trudne, jako że szybko się zużywały. To było fajne, albo… to był 2009 albo 2010, 2010 z [Maxem] Biaggim, w Brnie, to był kolejny niesamowity wyścig, gdzie zrobiłem 20 okrażeń prawie że kwalifikacyjnych, to było świetne. Ale chyba jednak ten wyścig z Nurburgring z 2009, z Benem Spiesem, to był fajny wyścig.
Twoja odpowiedź może być podobna, ale powiedzmy, że chcemy komuś pokazać dlaczego Jonathan Rea jest najlepszym zawodnikiem w historii Superbike, i robimy to pokazując im jeden wyścig z twojej kariery. Który wyścig byś pokazał, chcąc udowodnić komuś, że jesteś najlepszy w historii?
Trudne pytanie, szczerze mówiąc. Nie mam pojęcia, może 2016, Lausitzring, w Niemczech, 2. wyścig, było wtedy mokro. Wygrałem finalnie ten wyścig z przewagą 14 czy tam 16 sekund, przed tym prowadziłem w mistrzostwach z przewagą 75 punktów, miałem problem techniczny w Laguna Seca, a w 1. wyścig przewróciłem się przypadkowo włączając bieg neutralny – moja przewaga spadła do 20 oczek. Obudziłem się następnego dnia i było deszczowo, a w tym wyścigu po prostu zniszczyłem wszystkich na deszczu, z ogromną przewagą. Ryzyko było ogromne, ale skupiłem się tylko na sobie i pojechałem na maksa, by zostać mistrzem. To był bardzo ważny moment dla mojej psychiki i umiejętności odbudowywania się; dzięki temu wygrałem 6 tytułów, a nie tylko 1. Zawsze walcząc o każdą szansę, a to był ważny moment, kiedy staliśmy już pod ścianą.
Zanim ogłosiłeś przejście na emeryturę pytaliśmy cię o to, co z twoją przyszłością. Teraz niby nam powiedziałeś, ale tak naprawdę wciąż nie wiemy, czym będziesz się zajmował w 2026 roku. Czy jakieś pomysły przychodzą ci już do głowy?
Tak jak powiedziałem, mam kilka opcji, by pozostać zaangażowanym w wyścigi, jednak w innej sferze niż teraz. Nie wybrałem jednak jeszcze żadnego kierunku, w następnych tygodniach będę musiał podjąć decyzję, w którą stronę chcę, by to szło. To jest ekscytujące; czujesz się jakbyś był bohaterem w grze wideo, i kiedy zdecydowałem o zakończeniu kariery, wydawało się, że ten bohater umrze i nigdy więcej nie będzie istniał. Jest jednak tak, że tamta gra się zakończyła, a zaczyna się nowa. Muszę więc tylko zadecydować, w której grze będzie grał mój bohater. Mam kilka ekscytujących opcji, ale inna też jest realna, chodzi mi o zostanie w domu i odpoczęcie od motocykli przez rok, ciesząc się z rodziną. To [projekt] musi być dla mnie naprawdę ciekawe, bym chciał być w to zaangażowany. Zobaczymy, ale z pewnością w najbliższych tygodniach będę wiedział lepiej.




Dzięki wielkie za ten wywiad i wspaniale, że go wychodziliście. To zbrodnia, że to nie ma jeszcze komentarzy. Dobra robota, zaglądam to częściej niż na oficjalną stronę wyścigów
@madraf Wywiad super, zgadzam się, a może ktoś wie dlaczego on zawsze w swoim motocyklu ma tak dziwnie wygiętą dźwignie jakby sprzęgła?