Home / Moto3 / Zabawa rozpoczyna się na nowo – Grand Prix Indianapolis

Zabawa rozpoczyna się na nowo – Grand Prix Indianapolis

Marc Marquez był niekwestionowanym liderem wszystkich weekendowych sesji klasy 125cc. Po kontuzji odniesionej w czeskim Brnie nie było śladu i młody Hiszpan był gotowy do walki. Losy wyścigu potoczyły się jednak inaczej i znacząco wpłynęły na sytuację w klasyfikacji Mistrzostw Świata tej kategorii.

 

To właśnie startujący z Pole Position Marquez najlepiej rozpoczął wyścig, wspaniale również rozpoczął z drugiego rzędu Efren Vazquez. Zawodnik Tuenti Racing popełnił jednak dość szybko drobny błąd, który kosztował go utratę pozycji na rzecz Nico Terola. Również Espargaro chciał wyprzedzić swojego zespołowego kolegę, ale ta sztuka nie udała mu się. Za nimi jechała kolejna grupka zawodników, w której jechali między innymi Bradley Smith i Esteve Rabat.

 

Marquez od początku jechał niesamowicie i rywale mieli problemy z utrzymaniem jego tempa. Jedynym kierowcą, który był w stanie zagrozić liderowi klasyfikacji okazał się być Nicolas Terol. Zawodnik Bancaja Aspar Team robił wszystko, by dogonić rywala. Za ich plecami walczyły dwie kolejne pary – dwójka z Tuenti Racing czyli Pol Espargaro i Efren Vazquez, a kawałek dalej Bradley Smith i Esteve Rabat.

 

Po wielu próbach i przymierzeniach Polowi Espargaro udało się wyprzedzić Efrena Vazqueza. Do tej dwójki dołączył również Bradley Smith, który ostatecznie uporał się z Rabatem. Wala o trzecie miejsce nabrała rumieńców, każdy zawodnik z trójki chciał być na czele grupy goniącej. Wkrótce miało być jeszcze ciekawiej, bowiem do rywalizacji dojechali jeszcze Rabat i Sandro Cortese. Zaczęły się roszady i zmiany na pozycjach. Z tego kotła chciał odłączyć się Pol Espargaro, jego tropem poszedł również Smith.

Nico Terol jechał z bardzo dobrym tempem, pobił nawet rekord toru, wciąż jednak Marquez znajdował się poza jego zasięgiem i zawodnik #40 nie mógł zredukować straty. Wręcz przeciwnie, przewaga zawodnika #93 zaczęła się powiększać. Ta sytuacja jednak miała się zmienić. Na piętnaście okrążeń do zakończenia wyścigu Marquez przewrócił się na 10 zakręcie! Zawodnik czym prędzej chciał powrócić na tor, ostatecznie wrócił do rywalizacji na 14 pozycji. W tym samym miejscu, w którym upadł Marquez, chwilę później przewrócił się Marcel Schrotter. Jedyny zawodnik jeżdżący na Hondzie nie miał tyle szczęścia co poprzednik i nie był w stanie powrócić do wyścigu.

 

Terol mógł mówić o wielkim szczęściu. Objął prowadzenie w wyścigu, w dodatku jego przewaga nad kolejnym zawodnikiem wynosiła ponad osiem sekund. Za nim rozpoczęła się walka o drugie miejsce pomiędzy Smithem, Espargaro i Cortese. Vazquez i Rabat już nie liczyli się w walce o miejsce na podium.

 

Niestety, kolejny raz szczęścia nie miał Bradley Smith. Brytyjczyk na jedenaście okrążeń do mety zaliczył uślizg tylnego koła i wyleciał z toru. Nietrudno się domyśleć, że nie tak wyobrażał sobie zakończenie dzisiejszego wyścigu.

 

 

 

Na tym wypadku skorzystał Sandro Cortese, który awansował na drugą lokatę. Pol Espargaro nie mógł utrzymać jego tempa.

 

W tym samym miejscu, w którym przewracali się Marquez i Schrotter, na dziewięć okrążeń do końca przewrócił się Tomoyoshi Koyama. Wszystkie te wypadki i problemy były korzystne dla Marqueza, który dzięki temu dodatkowo odrobił kilka pozycji. Jego jazda również mogła się podobać, wspaniale doganiał jadących przed nim rywali. Gdy sytuacja na czele uspokoiła się, jego podboje dostarczały emocji. Lider klasyfikacji generalnej odrabiał straty i wyprzedzał. Jednak w tym ferworze walki trochę poniosło młodego Hiszpana i na przedostatnim okrążeniu pojechał „skrótem”, opuszczając tym samym jedną z szykan. W efekcie, gdy zaczęło się ostatnie okrążenie, Marquez dogonił grupę w której jechali Esteve Rabat, Randy Krummenacher i Danny Webb.

 

Lider klasyfikacji generalnej dwoił się i troił by wyprzedzić rywali. Na mecie okazało się, że ta sztuka mu się udała! Jako piąty przejechał linię mety. Jasnym jednak było, że jego posunięcie nie pozostanie puszczone płazem i na zawodnika czeka kara. Okazało się, że do jego czasu końcowego doliczono 20 karnych sekund, co spowodowało, że spadł na 10 lokatę.

Wyścig pewnie wygrał Nicolas Terol. Drugie miejsce zajął Niemiec Sandro Cortese, trzecie miejsce zajął natomiast Pol Espargaro, który na metę wjechał przed Efrenem Vazquezem.

 

Można powiedzieć, że dzisiejszy wyścig klasy 125cc na nowo otworzył walkę o tytuł mistrzowski i cała zabawa zaczyna się od nowa. Marc Marquez ma bowiem 172 punkty, a Nico Terol ma do niego tylko 4 punkty straty. Naturalnie wciąż również liczy się Pol Espargaro, którego strata wynosi punkt więcej, niż Terola. Taki stan rzeczy zapowiada, że przed nami wiele pasjonujących wyścigów i wspaniałej rywalizacji. Pierwsze emocje już za tydzień, kiedy to zawodnicy powrócą do Europy na Grand Prix San Marino.

 

Wyniki wyścigu klasy 125cc – KLIKNIJ

AUTOR: Ania Pyzałka

Na portalu MotoSP.pl od 2005 roku. Szczególnie oddnana klasom Moto3 i Moto2. Uwielbia patrzeć, jak rodzą się nowe talenty świata MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
111 zapytań w 0,361 sek