Home / Moto3 / Zawodnicy klasy Moto3 o Grand Prix Hiszpanii

Zawodnicy klasy Moto3 o Grand Prix Hiszpanii

Niezwykle wymagające warunki panujące na torze w hiszpańskim Jerez de la Frontera sprawiły, że zmagania kierowców startujących w klasie Moto3 były bardzo emocjonujące. Przesychający asfalt był bardzo zdradliwy i aż połowa stawki nie ukończyła wyścigu.

Mimo tak ciężkich warunków do jazdy, zawodnicy reprezentujący klasę Moto3 nie odpuszczali i zgotowali kibicom fantastyczną walkę na torze. Niewątpliwym bohaterem tego dramatycznego wyścigu był Romano Fenati. Włoch, który jest ogromną nadzieją dla włoskich kibiców, podobnie jak w Katarze zachwycił swoją wspaniałą dyspozycją. Jego znakomita forma, oraz bardzo mądre rozegranie wyścigu sprawiły, że na mecie miał ponad 36sekund przewagi nad kolejnym zawodnikiem.

„Jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa. Zacząłem od startu bardzo dobrze, odrobiłem miejsca i dotarłem do czołowych pozycji. Następnie do samej mety starałem się trzymać szybkie tempo jazdy. Chcę podziękować zespołowi i mojej rodzinie, bardzo wspierali mnie przez cały weekend, pomagali mi uporać się z mokrym torem. To był wspaniały wyścig, po którym zostałem liderem klasyfikacji mistrzostw. Do Estoril wybieram się z wielką pokorą, to będzie cudowne odkrywać tor, który ma tak wspaniałą tradycję – mówił po wyścigu Romano Fenati.

Niedzielny wyścig klasy Moto3 miał wielu liderów, którzy jednak wciąż „wykruszali się” z rywalizacji. Bardzo łatwo było na miejscami mokrym torze wypaść w żwir, tak więc zawodnicy oprócz na walce z rywalami, musieli również skupić się na utrzymaniu na torze. Zimną krew w tych warunkach zachował Luis Salom, który na metę dojechał na drugim miejscu, po wspaniałej walce z Sandro Cortese i Alexem Rinsem:

Czuję się, jakbym zdobył księżyc! W czasie kwalifikacji wraz z kierownikiem zespołu zaryzykowaliśmy i założyliśmy opony typu slick, co jak się okazało, było dobrym posunięciem. W wyścigu odnotowałem dobry start i mogłem awansować o kilka pozycji w krótkim czasie. Jechałem w czołowej grupie, ale zdawałem sobie sprawę, jak ciężkie warunki panują na torze. Wciąż było wiele mokrych miejsc i trzeba było być bardzo ostrożnym. Nie chciałem popełnić tych samych błędów, jak kilku zawodników jadących przede mną. Czekałem na odpowiedni moment, a następnie wykonałem ostateczny atak, dzięki któremu zająłem drugie miejsce. Do samej mety robiłem wszystko, by obronić tę lokatę i udało mi się to. To wspaniałe uczucie być kolejny raz na podium”.

Kolejny raz w tym sezonie na trzecim miejscu wyścig zakończył Sandro Cortese: Jestem naprawdę zadowolony z mojego wyniku, szczególnie biorąc pod uwagę to, jak trudne warunki panowały na torze. Moim celem w tym sezonie jest zdobycie jak największej ilości miejsc na podium, jak również popełnianie jak najmniejszej ilości błędów, jak to tylko możliwe. Trzecie miejsce w Jerez to wielka rzecz, także dla KTM, wykonali wspaniałą pracę kolejny raz w przeciągu kilku tygodni”.

Czwarty linię mety przejechał Alex Rins. Hiszpan, który w kwalifikacjach wywalczył Pole Position, przez większą część wyścigu udowadniał, że nie był to zwykły przypadek. Alex bardzo długo jechał na pozycji lidera rywalizacji, niestety nie ustrzegł się jednak błędów. Dwukrotnie wyjeżdżał poza tor, co kosztowało go stratę wielu sekund. Za każdym razem udawało mu się pozostawać w czołówce, jednak ostatecznie przegrał rywalizację o podium z Salomem i Cortese:

To był bardzo urozmaicony wyścig. Na zakrętach Nieto i Peluguiego tor był bardzo mokry i jechało się tam bardzo niebezpiecznie na każdym okrążeniu. Miałem bardzo dobry start, jechałem na czele i ostro naciskałem, ale wtedy wyjechałem poza tor i dogonił mnie Fenati. Później popełniłem błąd i miałem ten niefortunny upadek. Nie poddałem się jednak, wiedziałem, że mogę jechać z takim tempem, aby jeszcze wszystko odrobić. Czwarty rezultat jest świetnym wynikiem. Byłem szybki jako lider wyścigu, ale po wypadkach musiałem trochę odpuścić, ponieważ mój motocykl nie był już w pełni sprawny. Zapewne, gdyby nie te wypadki, mój wynik byłby jeszcze lepszy”.

Piąty linię mety przejechał Alexis Masbou. W czasie wyścigu Francuz przez długi czas jechał razem z Sandro Cortese i Luisem Salomem, ale po dołączeniu do grupy Alexa Rinsa, nie był w stanie utrzymywać tempa rywali. Wpływ na to miał fakt, że Alexis jechał z kontuzją i ból uniemożliwiał mu w pełni komfortową jazdę:

Na początkowych okrążeniach starałem się zachować spokój, aby odnaleźć odpowiedni rytm jazdy. Po kilku przejechanych kółkach czułem się już pewniej i udało mi się awansować o kilka pozycji. Zawodnicy prowadzący wyścig jechali bardzo szybko. Po upadku Alexa Rinsa chciałem naciskać mocniej, jednak odczuwałem silny ból stopy. Wolałem trochę odpuścić i dowieźć do mety dobry rezultat w domowym wyścigu, niż niepotrzebnie ryzykować”.

To była bardzo trudna runda dla Mavericka Vinalesa. Hiszpan po niezbyt udanych kwalifikacjach, starał się jak najszybciej odrobić stracone pozycje. Niestety, przytrafił mu się wypadek, który kosztował go spadek na bardzo daleką lokatę. Mimo to, Viniales pokazał ogromną determinację. Po wypadku wykręcał wspaniałe czasy okrążeń i wyprzedzał kolejnych rywali. Ostatecznie do mety dojechał na szóstym miejscu:

To był trudny wyścig i starałem się go zakończyć najlepiej, jak to tylko było możliwe. Nie rozumiem do końca dlaczego, ale czułem się dziwnie na motocyklu od początku wyścigu, przez co już po starcie straciłem sporo czasu i pozostałem w tyle. Następnie zdarzył się wypadek, po którym znalazłem się na 28 pozycji. Dałem z siebie wszystko podczas odrabiania tych strat, starałem się jednak jechać na tyle rozważnie, żeby ukończyć wyścig. Zawsze chce się osiągnąć jak najlepszy wynik w domowym wyścigu i ja bardzo chciałem stanąć na podium, ale to szóste miejsce tak czy owak jest dobrym wynikiem. Mistrzostwa dopiero się zaczęły, jestem drugi w klasyfikacji generalnej i wszystko jest dobrze. Nie ma pośpiechu…”

Dobry wyścig zanotował Niccolo Antonelli. Włoch, reprezentujący ekipę San Carlo Honda Gresini, zdobył swoje pierwsze punkty w tym sezonie, dojeżdżając do mety na ósmym miejscu:

To był całkiem dobry wyścig, w którym zdobyłem swoje pierwsze punkty w tym sezonie. Jestem zadowolony z wyniku, ale wciąż nie mogę być usatysfakcjonowany uczuciem, jakie mam na motocyklu. Musimy dalej ciężko pracować i starać się znaleźć takie ustawienia, które dadzą mi większą pewność siebie. Mam nadzieję, że na Estoril pogoda będzie lepsza niż w Jerez, co zdecydowanie ułatwi nam pracę”.

Jak już zostało wspomniane na początku, wielu kierowców, którzy jechali w czołowej grupie podczas wyścigu, przedwcześnie zakańczało rywalizację z powodu upadków. Jedną z najbardziej „efektownych” kraks zaliczył Jakub Kornfeil. Czech, który przez cały weekend spisywał się naprawdę bardzo dobrze, wyścig rozpoczął znakomicie i został liderem wyścigu. Niestety, w czasie rywalizacji z Miguelem Oliveirą wjechał na mokry kawałek asfaltu i wyleciał z motocykla. Czech starał się ratować motocykl przed upadkiem, co początkowo mu się udawało, jednak przy próbie powrotu do ścigania, przewrócił się drugi raz na mokrej sztucznej trawie, dodatkowo „zabierając” z toru Brada Bindera. Mimo niezbyt szczęśliwego zakończenia, Czech wyciąga z tego wyścigu jego pozytywne aspekty:

Wyścig w Jerez jest dla mnie doświadczeniem na całe życie. Pierwszy raz jechałem jako lider wyścigu i to jest fantastyczne uczucie, cieszę się, że mnie to spotkało. Czułem się dobrze i motocykl był świetnie przygotowany. Star był udany, a kiedy zobaczyłem, że za mną już wypadło kilku kierowców, starałem się naciskać jeszcze mocniej i wypracować sobie przewagę. Następnie miałem świetną walkę z Oliveirą, tasowaliśmy się na pozycjach kilkukrotnie. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że w kilku miejscach tor jest naprawdę mokry, szczególnie na pierwszym zakręcie, a w takich okolicznościach nie wiadomo czego się spodziewać. Na trzecim okrążeniu chciałem wyprzedzić Oliveirę na hamowaniu, ale manewr ten nie udał mi się do końca, tył wpadł w poślizg. Mimo moich wysiłków, nie udało mi się uniknąć upadku. Próbowałem wrócić do wyścigu, ale wtedy upadłem na „głupiej” sztucznej trawie i było po wszystkim. Wiem, że może się wydawać, ze to był zupełnie niepotrzebny manewr wyprzedzania, ale uważałem, że postępuję słusznie. Takie już są wyścigi. Nie możemy być przygnębieni tym, co się stało, musimy ruszać naprzód. Przed nami weekend na Estoril, gdzie będziemy chcieli odnotować kolejną pozytywną rundę”.

Inne emocje towarzyszyły za to Miguelowi Oliveirze. Także Portugalczyk przewrócił się dosłownie chwilę po Jakubie Kornfeilu. Zawodnik #44 za wszelką cenę chciał powrócić do wyścigu, jednak wirażowi uniemożliwili mu to. Miguel był wściekły na taki obrót spraw:

Jestem bardzo zdenerwowany. To był praktycznie idealny weekend, przez wszystkie sesje byłem w czołówce. W wyścigu, po wypadku, chciałem powrócić do rywalizacji, ale wirażowi nie pozwolili mi tego zrobić. Teraz musimy zastanowić się, co się stało i skupić się na przyszłości, ponieważ przede mną wyścig na Estoril, moja domowa runda, w której chcę zaprezentować wszystko, co najlepsze”.

Kolejnym zawodnikiem, który miał szansę nawet na zwycięstwo, a zakończył rywalizację w żwirze, był Louis Rossi. Początkowo Francuz jechał naprawdę bardzo dobrze, bez kompleksów walczył z Romano Fenatim, jednak w momencie, kiedy dołączył do nich Alex Rins, Francuz przewrócił się na mokrym zakręcie:

Udowodniłem, że jestem w stanie walczyć o czołowe pozycje. Warunki były naprawdę bardzo trudne i łatwo było o błąd. Jedne popełniłem na pierwszym zakręcie toru, przez co wypadłem z trasy. Ale takie są wyścigi, a to mój pierwszy sezon, w którym jestem w sranie walczyć o podium. Muszę nauczyć się jeszcze wielu rzeczy, ale myślę, że do końca sezonu będę w stanie powtórzyć taką postawę. Muszę skupić się na wyścigu w Portugalii, myślę, że tam będzie nieco łatwiej, niż w deszczowym Jerez. Mam przygotowane konfiguracje na wszystkie okoliczności”.

Już w ten weekend kolejna runda sezonu 2012. Zawodnicy będą rywalizować o zwycięstwo w Gran Prix Portugalii, na torze Estoril.

AUTOR: Ania Pyzałka

Na portalu MotoSP.pl od 2005 roku. Szczególnie oddnana klasom Moto3 i Moto2. Uwielbia patrzeć, jak rodzą się nowe talenty świata MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
118 zapytań w 0,380 sek