Home / MotoGP / 22 wyścigi, mniej testów. Jak będzie wyglądało MotoGP w latach 2022 – 2026?

22 wyścigi, mniej testów. Jak będzie wyglądało MotoGP w latach 2022 – 2026?


Zbliża się czas decyzji dotyczących nieodległej przyszłości królewskiej klasy grand prix. Jak informuje niemiecki Speedweek, Carmelo Ezpeleta już w przyszłym roku chce mieć nową pięcioletnią umowę z producentami na sezony 2022 – 2026. Obecna “pięciolatka” wygasa z końcem roku 2021. Jak będą więc wyglądały sezony MotoGP?

Obecnie umowa dopuszcza maksymalnie 20 wyścigów w sezonie. Ezpeleta bardzo chce, by było ich więcej. Już niedługo zobaczymy GP Finlandii i GP Indonezji, wyścigu chce również Belgia ze swoim klasycznym torem Spa-Francorchamps. Niemal na pewno pożegnamy za to GP Czech. Ile wyniesie wtedy liczba wyścigów? 21. Będzie więc miejsce na jeszcze jeden. Ezpeleta chce za to obciąć liczbę dni testowych, głównie tych przed sezonem.

Mamy sześciu producentów i nic nie wskazuje na to, by pojawili się kolejni. I Ezpeleta raczej o to nie zabiega – priorytetem jest to, aby Honda, Yamaha, Suzuki, Ducati, KTM i Aprilia podpisały nowy kontrakt. Choć gdyby do MotoGP zapukało Kawasaki (na co się nie zanosi) lub BMW (zupełna abstrakcja), raczej nie byłoby odmowy. Właściwie jedyny znak zapytania to Aprilia. Włoska ekipa nie robi żadnych postępów i nie wiemy czy to się zmieni. O pozostałe fabryki nie musimy się martwić.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Nie ma już mowy o prywatnym zespole Valentino Rossiego w MotoGP, gdy Włoch zakończy karierę. Swoich protegowanych z juniorskich klas może swobodnie umieszczać w satelickim zespole Petronas Yamahy, nie martwiąc się o koszty. Nowy zespół doskonale wkomponował się w stawkę i godnie zastępuje uznaną ekipę Tech3. Sześć motocykli Yamahy to coś, co nie może się wydarzyć. Dorna chciałaby mieć maksymalnie 24 zawodników, ale najpewniej wciąż będzie ich 22. Z tego też względu rozpoczęto już rozmowy z satelickimi zespołami, aby dowiedzieć się, jakie są ich plany na kolejne lata.

Właściwie jedynym satelickim zespołem, który nie jest blisko związany z którymś z producentów, pozostaje Avintia Ducati – to typowy zespół, zatrudniający kierowców z budżetem. I jeśli szukać przed sezonem 2022 jakichś zmian, to właśnie w tej ekipie. Nie można wykluczyć, że to właśnie Avintia zostanie w końcu drugim zespołem Suzuki, lub co również prawdopodobne, odda swoje miejsce Aprilii, a zespół Gresini, który obecnie odpowiada za Aprilię, trafi pod skrzydła Suzuki. Należy bowiem pamiętać, że włoski producent wchodząc do MotoGP wszedł jako ekipa prywatna, właśnie z Gresinim. Jeśli chce być obecna w MotoGP ze zgłoszeniem fabrycznym jako producent, będzie musiała podpisać pięcioletni kontrakt z Dorną, ze zobowiązaniem do kary finansowej w przypadku wcześniejszego jego zerwania.

Źródło: Speedweek, gpone.com

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL regularnie od 2009 roku.

komentarzy 12

  1. Ok, tyle że nie zgodzę się że Aprilia ma niepewną przyszłość (ogólnie widać postępy i widać coraz większe angażowanie się fabryki), 22 wyścigi dla mnie ok (tyle że nie wiadomo jak z zespołami ), zamiast tego zmniejszył bym liczbę wyścigów w Hiszpanii,

  2. Moim zdaniem to nad czym głównie Dorna i Fim powinno myśleć to zrobienie warunków i przyciągnięcie takich konstruktorów jak Kalex, FTR, Suter (aby nie wymyślali takich pierdul jak elektryfikacja) ( nie mogą to być motocykle budowane na innych zasadach jak kiedyś crt)bo producentom często przychodzą różne dziwne pomysły no i to może jest jakiś pomysł na przyciągnięcie Kawasaki, BMW i innych producentów

  3. A mnie zastanawia jedna rzecz – nieraz możemy przeczytać, usłyszeć gdy kierowcy mówią, że są problemy z temperaturą, że ciężko dogrzać opony, więc jak będzie w Finlandii skoro wiem, że tam raczej klimat jest zimniejszy

    • Wyścig w Finlandii odbywał się będzie raczej w okresie letnim (czerwiec – sierpień), nie zorganizują wyścigu w marcu albo październiku. Tak samo jak nie robią wyścigu w Katarze w lecie, nikt by tych upałów nie wytrzymał.

  4. Z wyścigiem na torze w Belgii to typowe myślenie życzeniowe. Fani by chcieli, bo to rewelacyjny tor do ścigania, ale samochodów. Nie bez powodu od 30 lat tam nie ma GP motocykli, ze względu na bliskość band w niektórych miejscach plus brak pułapki żwirowej (sekwencja od zakrętu 2 do 5). Tak samo jak zawodnicy ani zespoły nie zgodzą się na uliczne GP, tak bez przebudowy toru Spa nie zgodzą się na ściganie w Belgii. Poza tym nie wyobrażam sobie, aby któryś z kibiców życzył sobie rozsmarowanego na bandzie zawodnika po wylocie z prędkością +250km/h w zakręcie 4. Od lat 90-tych przepisy co do wymagań pułapek żwirowych i odległości od band mocno ewoluowały.

    • W 2022 roku na Spa będzie FIM EWC, więc tor już niedługo będzie spełniał standardy federacji motocyklowej. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ścigali się tam także w MotoGP, gdzie stawka jest o połowę mniej liczna.

      • Z drugiej strony w EWC mamy Suzukę, która dla MotoGP jest zbyt niebezpieczna :D

        • EWC to sobie tam może pozwolić na te “niebezpieczne” tory.

          Ja tam uważam że Spa to owszem historyczny tor, ale dla F1. MotoGP ma swoją historię na Assen i niech tak zostanie.

          Zresztą, zerknąłem na ten projekt “ulicznego” toru w Indonezji i stwierdziłem że mógłby spokojnie zastąpić takie Jerez, które względem Mandaliki ma podobne pułapki żwirowe, asfaltowe pobocza i odległość band od toru.

  5. a z prawami to pokazywania motogp w polsce

  6. Jakoś też na razie tego nie widzę. Przeraża mnie jakoś eau rouge czy jak to się pisze na motocyklu Moto gpJakiś poślizg jednego mógłby spowodować mała masakrę kilku zawodników. Spa czy szuka to świetne tory w sumie najlepsze ale nie dla Moto gp

  7. To jest jakiś cholerny żart podszyty grubą kasą. Wyścig w Finlandii zamiast w Czechach, gdzie przychodzi najwięcej ludzi w sezonie. Naprawdę beznadzieja, nie wspominając już o warunkach jakie panują w Finlandii co było przez Was przytaczane. Żenada.

    • Niestety w Czechach jest duży problem z dopięciem budżetu – organizują de facto rundy z roku na rok łatając dziury w budżecie. Szkoda bo to i fajny tor i fajna atmosfery, a dla Polaków blisko. Poza tym dużo fajnych miejsc do oglądania wyścigu. Jak odpadnie Brno to trzeba będzie jeździć na Sachsenring.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
131 zapytań w 0,525 sek