Bagnaia coraz mocniej sfrustrowany

Francesco Bagnaia przyjeżdżał do Austrii, broniąc serii aż pięciu zwycięstw z rzędu – trzech w niedzielę i dwóch w sobotę. Włoch od początku zmaga się z hamowaniem Desmosedici GP25. Po wakacyjnej przerwie liczył jednak na przełamanie złej passy. Rzeczywistość okazała się brutalna – w sprincie musiał wycofać się z powodu problemów z tylną oponą, natomiast w głównym wyścigu linię mety przeciął na odległym ósmym miejscu, ponad dwanaście sekund za zwycięzcą Markiem Marquezem. Frustracja „Pecco” ową sytuacją coraz mocniej sięga zenitu.

W wywiadzie udzielonym telewizji „DAZN” FB63 dał upust swojej frustracji. Na pytanie, czy traci już cierpliwość, odpowiedział: „Tak, zdecydowanie. Póki co nie mam jednak odpowiedzi na poprawę sytuacji. Walczę, daję z siebie wszystko, ale wszystko na nic. Pomimo, że jechałem na maksa, skończyłem dwanaście sekund za nim (tj. Markiem Marquezem – przyp. red.)”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Warto odnotować, że triumfator wyścigu przejechał wyznaczony w podobnym czasie, co Bagnaia przed rokiem. Problem leży więc nie tyle w samych możliwościach Włocha, co obecnej konkurencyjności: „Zwycięzca uzyskał taki sam czas, co ja w zeszłym roku. W związku z tym potencjał zdecydowanie jest (we mnie – przyp. red.). Nie wiem jednak, dlaczego w tym roku nie jeżdżę równie dobrze. Bardzo się staram, aby dotrzymać kroku innym. Widziałem już na początku wyścigu, że oni (czyli Marco Bezzecchi i Marc Marquez – przyp. red.) robią wszystko lepiej ode mnie – hamowanie, wchodzenie w zakręty, wychodzenie z nich”.

Były dwukrotny Mistrz Świata MotoGP nie potrafi zrozumieć swoich problemów. Wcześniej ulegał bowiem tylko braciom Marquez. Teraz przegrywa nawet z kierowcami Aprilii i KTM-a: „Wiem, że to mocni zawodnicy, ale finisz ze stratą dwunastu sekund na torze, na którym zawsze robiłem różnicę, to coś, czego po prostu nie rozumiem. I nie mogę zrozumieć”.

Jak potoczą się dalsze losy Pecco Bagnai? Przypomnijmy, że Włoch ma kontrakt z fabrycznym Ducati do końca sezonu 2026. Jeżeli nie poprawi swoich wyników, wówczas może go zastąpić ktoś inny. Frustracja FB63 jest ewidentna, a to nie pomaga w rozwiązaniu problemów. Może się nawet okazać, że Pecco sam odejdzie z zespołu lub zakończy karierę. Jedno można o nim powiedzieć – jest zawodnikiem spełnionym, z trzema tytułami mistrzowskimi na koncie (dwa w MotoGP i jeden w Moto2). Tego nikt mu nie zabierze.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: crash.net, DAZN

Powiązane artykuły

15 komentarzy

  1. Nie było w historii zawodnika, który miałby na papierze tak niesamowite statystyki i jednocześnie nie był „kosmitą”. Z całym szacunkiem do Pecco on jest „tylko” bardzo dobry. Przez ostatnie 4 lata chyba uwierzył że jest kosmitą, kimś ponad głowę od reszty rywali w obecnej stawce i nie tylko. Poważna rysa pojawiła się już w zeszłym roku kiedy przegrał mistrzostwo z Jorge Martinem. Zapewne wpadkę tłumaczył sobie tym że wygrał aż 11 GP, i ogólnie był szybszy od Martina, mimo że glebił zdecydowanie za często. W tym roku jest zderzenie z ścianą, niestety bardzo bolesne, bo w garażu nie ma już Millera czy Bestii, tylko Marc Marquez. Na papierze wygląda to pięknie w ostatnich latach, ale jak się przyjrzymy temu bliżej to już nie jest tak kolorowo:
    2021 – najlepsze moto, ale fatalny początek i Fabio ma tytuł.
    2022 – najlepsze moto, znów fatalny początek, walka z Fabio aż do ostatniego wyścigu, mimo że Yamaha jest „gruzem” zwłaszcza w drugiej części sezonu, zdobywa finalnie tytuł.
    2023 – najlepsze moto, walka do ostatniego wyścigu z gorącą głową Martinem na satelicie. Tytuł obroniony.
    2024 – najlepsze moto, dużo wypadków, przegrana z satelitą Martinem, który chyba na najlepszym moto w historii wygrywa „tylko” 3 GP.

    Podsumowując wydaje mi się że Pecco wygrał na loterii nie jeden, a dwa tytuły, był w idealnym miejscu w idealnym czasie. Finalnie to jednak on zawdzięcza Ducati więcej, niż oni jemu. Dlatego nie ma co za bardzo fikać bo mogą mu podziękować, tylko próbować wyciskać max z tego co jest. Nie ma co spalać mostów, od 2027 mamy nowe rozdanie, Marquez młodszy nie będzie. Rywalizacja z nim, może mu pomóc w przyszłości, tak ja celnie zauważył Stoner. Mimo że od 2027 będzie nowe rozdanie to nadal uważam że najlepsze miejsce do walki o mistrza będzie w właśnie Ducati.

    1. @konrad271 Pecco w 2024 tylko 3 razy nie ukończył niedzielnego wyścigu, poza tym był zawsze na podium, poza jednym wyścigiem, w którym był 5. Martin nie ukończył 2 wyścigów, ale w jednym był 15. Też był w reszcie na podium poza jednym 4 miejscem. Jednak jak Marquez wygrał tylko 3 razy i w wielu wyścigach nie miał argumentów przeciwko Pecco.

      W sumie nie wiem czy była kiedykolwiek sytuacja, aby ktoś wygrał ponad połowę wyścigowe i nie zdobył mistrza. Bez sprintów to byłoby trudne.

      Wracając do meritum, mam wrażenie, że to co jest siłą Pecco jest jego wadą. Potrafił się mocno poprawiać po słabych piątkach czy nie sobota. Jakby wszystko było treningiem, strojenie, które przeciągał na niedzielne zwycięstwa. Jego sezony ogólnie też były podobne, słaby początek sezonu dawał świetną drugą połowę. Świetna analiza i wyciąganie wniosków, ale jednocześnie olbrzymie problemy kiedy wszystko nie było dokładnie tak jak chciał.
      Czy jest jakiekolwiek zawodnik, który gładko wygrywając w niedziele, miałby takie problemy ze sprintami?
      Sam 63 mówił, że od lat nie potrafi sobie poradzić z ustawieniami motocykla w sprintach. Jak to możliwe? To pokazuje, że jeśli wszystko działa tak jak on chce, jest bardzo szybki, ale w innym traci pewność siebie i podejrzewam, że stąd są te jego problemy z wyczuciem. W Austrii jak tylko zobaczył flagę, że może być ślisko został wyprzedzony.
      Kiedy widzi co MM robi na tej samej maszynie też traci pewność siebie.

      Ducati może czuć się sfrustrowane.

  2. Patrząc na wyniki pecco w fabryce, na pewno fajnie zbudowała go jazda z Millerem, który nie jest zawodnikiem na tytuł mistrzowski ale jest dobrym kierowcą. Pecco był pewnym numerem jeden w zespole.
    Kolejne dwa lata z bestią, pierwszy rok kontuzja Enei, drugi rok słabe początki wyścigów jak i kwalifikacje, które pecco wykorzystał na własną stronę ale pojawił się Martin na horyzoncie.
    Ten rok wygląda słabo, bo pierwszy raz w zespole jest gość który jest w stanie wygrywać mistrzostwa. Patrząc jak dużo było wyścigów w tym sezonie, aż ciężko uwierzyć ale pecco nigdy nie był na mecie przed Marquezem gdy ten nie popełniał błędów w wyścigu. Więc myślę że tu rodzi się problem, bo ciężko znieść to że ktoś zawsze jest przed tobą i jak na początku sezonu pecco jeszcze wyglądał jakby wierzył że jest w stanie pokonać marca, tak teraz milion myśli zero odpowiedzi.

    Nie rozumiem w ogóle fenomenu digii, Adam nie raz w transmisji mówił że digia wie że jest w stanie walczyć z marciem itp, ale no słabo wygląda patrząc na to czym jeździ, gadać można wszystko ale gościu tak na prawdę tylko zajmuje miejsce komuś kto mógłby powalczyć o podia ,morbidelli też jakoś nie widoczny, fajnie gdyby vr46 postawiło na innych zawodników, bo aldeger wcale nie jest daleko za nimi a to jednak jego pierwszy sezon

  3. Fajna dyskusja..
    Mi na myśl od razu przychodzą niedawne słowa Pedro Acosty – „Pecco to dżentelmen”, co można dokończyć „a Marquez to zabójca, torowy killer”. Bagnai nie uszyli na ten sezon idealnego „garnituru” i zaczynają się problemy, pojawił się Marquez i to jeszcze większy problem.
    Nic odkrywczego nie powiem dla obserwujących MotoGP – Pecco jest bardzo szybkim zawodnikiem ale na idealnym dla siebie motocyklu. Dodatkowo z Marquezem jest tak, że nawet „poraniony” dalej będzie gonił za uciekającą zwierzyną ileż razy to pokazał – inaczej – nawet jak Pecco czy ktokolwiek inny jedzie przed Marquezem, to ma w głowie, że ten dzik nie odpuści będzie gonił do upadłego! Wydaje mi się, że tu też jest problem.
    I jest jeszcze aspekt zespołu – Pecco może pokazałby rogi i większą odwagę, ale jest ryzyko, duże ryzyko, że wtedy obaj nie dojedziemy, bardzo ucierpi zespół.

    Pecco jest inteligentny on to wszystko widzi, czuje, jest też presja – jestem Włochem, jestem od Rossiego, jeżdżę ma Ducati, mam 2 tytuły z nimi – a przynajmniej była na początku.
    Jako kibic boje się, że Marquez zniszczył go psychicznie.
    Może trochę powiem nieskromnie: widzę lekarstwo. Pecco musiałby przejść do innego zespołu z topowym motocyklem, wtedy tej agresji mógłby się nauczyć i uskutecznić.

    Racja, że przedmówca podniósł temat Millera – oczywiście to nie materiał na mistrza, ale jego styl też ma elementy agresji i nieustępliwości.
    Oczywiście – jak mówi Stoner – jazda z Marquezem pomoże Pecco w dalszych latach ale czy Pecco to wszystko wytrzyma w tym i kolejnym sezonie.
    Alex Marquez też udzielił ciekawej wypowiedzi. Powiedział, że Pecco dojdzie do siebie ale musi mieć idealny weekend zakończony zwycięstwami w niedziele.
    Tak zwyczajnie po ludzku szkoda mi Pecco – został złotym dzieckiem Ducati, nabrał pewności, uwierzył w to – każdy by uwierzył i uważam, że nawet zeszłoroczny Martin tego nie zmienił.
    Niestety dla niego pojawił się głodny Marquez który jeńców nie bierze.

    1. @Ceasar_Of_Rome Ten pizduś w zeszłym roku pokonał studentów z akademii Valentino, a w tym roku rozjeżdża ich walcem, także tego ………..gadkę piętą 😉
      Ale uspokoję cię – na 99% Alex nie pójdzie to fabryki, już był w Hondzie i presja zrobiła swoje chociaż przebłyski w postaci dwóch podiów pokazał. Nie ma bardziej przyjaznego zespołu jak Gresini i doskonale widać to po zawodnikach jak i pracownikach.

  4. Psychika u Pecco leży, widzę w nim dobrego kolegę Marquezów a nie kandydata do ostrj walki o mistrza. W tym sezonie może być nawet poza pudłem, ciągłe tłumaczenia że wina motocykla są słabe bo 93 robi na tym sprzęcie robotę. Pecco nawet nie podejmuje ryzyka, nie walczy nawet nie głębi… przebudzenia raczej nie będzie.

  5. Liczyłem, że jednak częściej da się we znaki Markowi. Myślałem, że kwalifikacyjnie to Bagnaia będzie górą w tym pojedynku. Że jednak młodość ma tę przewagę na jednym okrążeniu. A tu taki klops. Myślałem, że DiGia będzie częściej pudło okupował i przedzielał fabryczny duet, a tu jeszcze większa porażka. Jedyne co można powiedzieć na plus względem poprzednich sezonów o Pecco to, że oprócz przedziwnego Silver nie zalicza gleb. Była jeszcze Francja, ale tam został zmieciony przez Eneę chyba.

  6. Ale problemy ma tylko Pecco. Ducati jako zespół seryjnie wygrywa i miażdży konkurencję.
    Myślę, że Marc może zdobyć jeszcze kilka tytułów jak tylko uniknie poważnych kontzji.
    Jedynie co ratuje Pecco w obecnej chwili to włoskie obywatelstwo, bo mieli włoskiego mistrza na włoskiej maszynie i hymn Włoch, a teraz jest Hiszpan.

Dodaj komentarz

Back to top button