Bagnaia: „Lepiej upaść na czwartym niż na ostatnim miejscu”
Pecco Bagnaia nie ukończył niedzielnego wyścigu MotoGP w Portimao, przewracając się na 11. okrążeniu, gdy zajmował czwarte miejsce. Był to jego czwarty z rzędu nieukończony wyścig grand prix.
Włoski zawodnik Ducati rozpoczął weekend od ósmej pozycji w sprincie, a w głównym wyścigu szybko odpadł z walki o podium. Do momentu wypadku tracił około trzech sekund do trzeciego Pedro Acosty.
„Mocno naciskałem, żeby utrzymać czwarte miejsce” – powiedział Bagnaia. „To było trochę za wcześnie, by czuć się komfortowo, ale próbowałem dogonić Pedro. Wiedziałem, że będzie trudno, bo byli znacznie szybsi. Po prostu dawałem z siebie maksimum i się przewróciłem. Takie rzeczy się zdarzają.”
Mimo braku punktów Bagnaia uznał weekend za krok w dobrą stronę: „Z pewnością był to lepszy weekend. Wynik w zasadzie ten sam, ale odczucia były lepsze. Musimy się skupić na ostatnim wyścigu i bardzo chcę tam pojechać dobrze.”
Zapytany, czy woli upaść walcząc o czołówkę, odparł: „Szczerze mówiąc, nie walczyłem o podium. Ale na pewno lepiej tak, niż jak w Phillip Island czy w Indonezji. Myślę, że wykonujemy dobrą pracę, nawet jeśli brakuje nam prędkości. Trzeba zachować spokój i dalej dobrze pracować.”
Upadek kosztował go cenne punkty w rywalizacji o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Zwycięzcą wyścigu został Marco Bezzecchi, który zwiększył przewagę nad Bagnaią do 35 punktów. Zawodnik Ducati ma teraz tylko trzy punkty zapasu nad Pedro Acostą.
Źródło: crash.net




Chłop ma taką klątwę, że jak Bez wygrywa to ten za każdym razem leży
Na prawde? Gleba to gleba, efekt koncowy jest ten sam i jeżeli nie dojeżdżasz regularnie to nie ma znaczenia na którym miejscu byl klaps.
Po wydarzeniach w przerwie sezonu ’22 jakoś przestałem go darzyć sympatią, ale po tym co się dzieje w tym sezonie i z jaką pokorą do tego podchodzi jakoś zacząłem mu kibicować, żeby się nie poddawał. Przypominają się słowa Marqueza, że największa presja pojawia kiedy zdobędziesz pierwszy tytuł, wtedy ludzie oczekują że będziesz już cały czas wygrywał i „czekają” na porażki, a za takie można uznać już nawet drugie miejsce. Bagnaia jest w takiej sytuacji, Acosta jeszcze nawet wyścigu nie wygrał, a jest wciąż wychwalany.
@Rolas Co się działo w tamtym sezonie jeśli mogę spytać? Nie pamiętam za bardzo. Jedyne co kojarzę to jak popił na Ibizie i wjechał do rowu i ludzie go wyprostowali
@caratdeul Właśnie chodzi o to, że popił i wsiadł do auta, najdziwniejsze, że sam na pewno nie był i go nie powstrzymali
@caratdeul Tak przedstawili to „życzliwi” dziennikarze i zostało powielone w mediach. W rzeczywistości prawdą jest to, że został zatrzymany, bo ktoś „uprzejmie doniósł”, że widział pijącego drinka Peco. Miał 0.2 promila (czyli w normie) i nie wjechał do rowu. Przypadkowo na miejscu byli dziennikarze. Na stronie miejscowej gazety była fotorelacja. Byłem rozczarowany, żadnych znamion przestępstwa. Pewnie dla tego Ducati nie drążyło tematu bo wiedzieli, że to gów…burza.
@Rolas Tylko, że Pecco nie jest w takiej sytuacji, bo wygrał dwa tytuły pod rząd, a trzeciego nie wygrał na własne życzenie, bo i umiejętności i motocykl do tego miał.
Quartararo po wygraniu pierwszego tytułu zaczął jeździć jeszcze lepiej! MM też. Mir i Martin w prawdzie zniknęli, ale jak mówiłem, Pecco ma dwa i nie wiele mu zabrakło do 3. Sam jest swoim największym wrogiem i to jest problem.
@Witek Jest właśnie w takiej sytuacji, to co mówisz to potwierdza. Nawet tego nie widzisz że robisz to nieświadomie. Wygrał dwa tytuły i presja i oczekiwania są na kolejne, dlatego drugie miejsce na koniec określasz jako porażkę, przyczyny nie są istotne w tym momencie
@Rolas Co innego wygrać 1 tytuł, a co innego wygrać dwa i prawie trzeci. Jest spora różnica między jednorazowymi mistrzami, a tymi którzy są na czele stawku dłużej. Pecco nie zjadła presja wyniku, tylko brak pokory i podejście, że to motocykl ma być dostosowany idealnie do niego, a nie on do motocykla. Taki egocentryzm, który wielokrotne pokazywałam, nawet na niesławnym rondzie.
Ja zawsze darzyłem Pecco sympatią i nic się nie zmieniło. Nadal mu kibicuje i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie namiesza i nadal będzie konkurencyjny. Mimo wpadki na Izibie uważam, że jest w czołówce najbardziej sympatycznych i szybkich zawodników w stawce. Nie ma tyle talentu co np. M. Marquez czy Acosta, ale ciężką pracą potrafi zrobić różnicę na torze.
@japan25 Ale Pecco nie jest miły, tylko cichy. Pamiętasz sytuacje, aby ktoś doniósł na kolegę z zespołu, bo ten np. o ułamek sekundy pospieszył się z wyjazdem z pit lane?
Od lat Pecco obwinia wszystkich na, około tylko nie siebie. W, zeszłym sezonie przecież obwiniał punktacja, za to że jako jedyny zawodnik nie radzi sobie ze sprintami i przez to przegrał tytuł…
Ktoś kto obwinia wszystkich, byle nie przyznać się do błędu nie jest w żaden sposób miły. Historii, w których to on by komuś pomagał też jakoś nie ma, a jedynie są w drugą stronę…
Czy ktoś pamięta jakaś pozytywną historię z Pecco kiedy zrobił coś dla kogoś? Nawet taką prostą jaką miał Acosta, kiedy poszedł prywatnie, a, później publicznie przepraszać kamerzystę, którego zaatakował jego dziki motocykl?
Powyższy akapit to nie żaden atak, po prostu ciekaw jestem, czy takich historii nie ma, czy je przegapiłem?
A tak na marginesie od miesiąca mam pieska, który otrzymał imię Peko 🙂
@japan25 Jeszcze napisz że to jamnik i jestem spełniona