Alvaro Bautista przyznał, że to ironia, iż pierwsza szansa reprezentowania fabrycznego zespołu Ducati w MotoGP pojawiła się dopiero, gdy Hiszpan po sezonie żegna się królewską klasą. Bautista ściga się w MotoGP od 2010 roku. Zaczął od Suzuki, a potem jeździł jeszcze Hondą i Aprilią, zanim dołączył do ekipy Aspar Ducati.
33-latek nie znalazł miejsca na sezon 2019. Ale w GP Australii i prawdopodobnie w GP Malezji szansę postanowiło dać mu właśnie Ducati, które walczy jeszcze o mistrzostwo zespołowe. Bautista zastąpi kontuzjowanego Jorge Lorenzo. „Szansa przyszła na prawdopodobnie najgorszym dla Ducati torze. W tym momencie nie mam żadnych oczekiwań. Już wczoraj siedziałem na motocyklu Jorge i bardzo różni się on od mojego. Zaczęliśmy więc od podstaw.” – powiedział zawodnik, który za rok będzie jeździł w WSBK na fabrycznej ekipy Aruba.it Ducati.
„Zbiornik paliwa jest węższy od mojego. Jorge jeździ bardziej korzystając z dolnych partii ciała, a ja z ramion. Ale nawet jak spojrzycie na Jorge i Andreę Dovizioso, to zobaczycie, że oni jeżdżą inaczej. Pewne jest to, że Ducati, które dostanę, jest szybsze od mojego na prostych.” – dodał.
Bautista przyznał też, że jest podekscytowany perspektywą jazdy w WSBK na nowym Panigale V4. Ambicją zespołu będzie mistrzostwo, które od kilku już lat zawsze trafiało w ręce innych producentów.
„Moja sytuacja nie jest komfortowa, ale jestem spokojny. Wiem, że muszę skupiać się na mojej pracy. Jestem szczęśliwy, mogąc być oficjalnym zawodnikiem marki w WSBK i za każdym razem gdy o tym myślę, to ekscytuje się coraz bardziej, ponieważ Ducati wkłada wiele wysiłków w ten projekt.” – dodał.
Źródło: motorsport.com
Fot. Ducati
w GP Australii i prawdopodobnie w GP Malezji, nie Tajlandii ;)
Brawo Alvaro!