Bezzecchi uradowany kolejnym podium!
Marco Bezzecchi po raz kolejny potwierdził, że jest obecnie najlepszym zawodnikiem spoza koalicji Ducati. Włoch, podobnie jak w GP Niemiec, długo prowadził wyścig. Ostatecznie musiał uznać wyższość nie tylko Marca Marqueza, ale również Fermina Aldeguera. Pomimo tego zawodnik fabryczny Aprilii jest bardzo zadowolony z zaprezentowanej formy.
MB72 podkreślił, że „to był fantastyczny powrót na szczyt, biorąc pod uwagę fakt, jak trudne były nasze kwalifikacje w piątek”.
Fabryczny kierowca Aprilii w piątek odnotował dopiero szesnasty czas i musiał przebijać się przez Q1. W Q2 zaprezentował jednak pełnię swoich możliwości: „Udało nam się zachować spokój i wrócić na czoło. Najważniejszym momentem było Q2, w trakcie którego udało mi się przejechać niemal idealne okrążenie. Jestem z tego faktu bardzo zadowolony. Sprint przebiegł dobrze i dodatkowo pozwolił nam odpowiednio przygotować się na Grand Prix. Planowałem jechać z przodu i starałem się chronić tylną oponę, co przez długi czas nam się udawało. Przez pewien czas kontrolowaliśmy prowadzenie”.
Problemy Marco zaczęły się od drobnego błędu w przełożeniu biegów: „W połowie wyścigu popełniłem błąd przy zmianie biegów i prowadzenie nagle znikło. Od tego momentu słyszałem go (tj. Marca Marqueza – przyp. red.). Walczyłem zaciekle, ale Marc ostatecznie okazał się za szybki”.
Bezzecchi pogratulował świetnej postawy Ferminowi Aldeguerowi: „Fermin pojawił się obok mnie. Spodziewałem się Pecco lub Pedro, ale nie Aldeguera. Zrobił na mnie ogromne wrażenie i był naprawdę mocny”.
Marco Bezzecchi zajmuje 4. miejsce w klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP z dorobkiem 178. pkt. Do trzeciego Pecco Bagnai traci już tylko 43. pkt. Jeżeli 27-letni Włoch utrzyma swoją formę, natomiast jego rodak z fabrycznego Ducati nie znajdzie „leku” na własne problemy, pozycja PB63 będzie mocno zagrożona. Marco bez wątpienia wyrósł na pełnoprawnego lidera teamu Aprilia!
Źródło: speedweek.com



