Czy Joan Mir odbuduje swoją karierę w MotoGP?
Niebawem minie już sześć lat od tytułu Mistrza Świata Joana Mira. Ostatnie cztery sezony w fabrycznej Hondzie mocno jednak podkopały karierę Hiszpana. 29-latek jest zawodnikiem z największą ilością wywrotek w stawce! I choć JM36 nadal potrafi pokazać potencjał, to sceptycy uważają, że nie zasługuje na dalsze starty w klasie królewskiej. Pomimo tego Gresini Ducati zdecydowało się dać mu szansę. W talent byłego team-partnera wierzy sam Marca Marquez! Czy Joan Mir odbuduje karierę w MotoGP?
Po tym, jak Honda HRC nie zdecydowała się na przedłużenie umowy z Joanem Mirem, dalsza kariera Hiszpana w kategorii królewskiej stała pod wielkim znakiem zapytania. Ostatecznie jednak JM36 rozpocznie nowy rozdział MotoGP z satelicką ekipą Gresini Ducati. 29-latek ma świadomość, iż ciąży na nim ogromna presja oczekiwań. Dotąd bowiem mógł zgonić na niedostatki mocy Hondy, co skutkowało wieloma wywrotkami. Otrzymując konkurencyjny motocykl, nie będzie miał już wymówek. To wszystko sprawia, że angaż w zespół Gresiniego jest obarczony pewnym ryzykiem:
„Przechodząc do zespołu satelickiego, rezygnujesz z wielu rzeczy, jak można sobie wyobrazić, ale to również krok, który chciałem podjąć. To ryzykowne, bo z konkurencyjnym pakietem wystawiasz się na ryzyko, jeśli nie osiągasz wyników. Ale chciałem podjąć to ryzyko” – argumentuje swoją decyzję Mir.
Joan ma świadomość, że to prawdopodobnie ostatnia szansa na udowodnienie, że jeszcze zasługuje na pozostanie w stawce MotoGP. Jest jednak szczęśliwy z podpisanego kontraktu z Gresini Ducati: „Nie wiem, ile jeszcze lat będę w MotoGP, ale prawda jest taka, że w tym roku skończę 29. lat i podpisałem kontrakt na kolejne dwa lata. Czas wrócić do rywalizacji. Czas to zrobić. Nasze kariery nie są zbyt długie. Jestem taki szczęśliwy. Z punktu widzenia sportowego to najlepsza szansa, jaką mogłem dostać”.
Joan będzie korzystać z motocykla w specyfikacji fabrycznej, co pozwoli mu pokazać, iż pojedyncze wyskoki w Hondzie nie były przypadkiem. Choć jest krytykowany za wiele wywrotek i marnowanie szans na solidne punkty, to uważa że wypadki są konsekwencją jego determinacji do uzyskiwania jak najlepszych wyników:
„Jeśli będę dalej naciskał, upadając prawie co tydzień, podnosząc się, próbując ponownie… nigdy się nie poddając, to dlatego, że wciąż jestem bardzo głodny i bardzo tego chcę. Chodzi o to, co czuję i chcę wrócić tam, gdzie moim zdaniem zasługuję” – przyznał Mistrz Świata MotoGP z 2020 roku.
Mir podkreśla, że nie zamierza nikomu nic udowadniać. Chce przede wszystkim pokazać sobie, że nadal ma potencjał na walkę z najlepszymi. Nie chce też żałować w przyszłości, że nie wykorzystał wszystkich możliwych opcji: „Nie robię tego dla innych, bo ludzie bardzo szybko zapominają o wszystkim, zarówno dobrym, jak i złym. Ale zrobiłem to dla siebie. Gdybym teraz, w przyszłości, na plaży, zdecydował się przestać, powiedziałbym „Może gdybym kontynuował jeszcze dwa lata, mógłbym osiągnąć coś więcej?”. I właśnie tak się czuję”.
W talent swojego rodaka wierzy sam Marc Marquez, który dzielił z nim garaż w Hondzie HRC w 2023 roku: „Joan Mir jest mistrzem świata, więc może robić, co chce, zwłaszcza że jest niezwykle utalentowany. Trenuję z nim w motocrossie, na torze płaskim, na CBR-ce. Jest niesamowicie utalentowany. Ale czasami to zależy od osobowości, od wszystkiego”.
W ocenie obrońcy mistrzowskiej korony starty w satelickim zespole powinny pomóc Mirowi, na którym będzie ciążyć mniejsza presja. To pozwoli mu „uwolnić” swoje prawdziwe osiągi: „Czuję, że Joan Mir poradzi sobie bardzo dobrze, ponieważ ściganie się to nie tylko jazda na motocyklu. To również kontrolowanie momentów i presji. W zespole satelickim masz znacznie mniej pieniędzy, ale i znacznie mniejszą presję. Czasami to jest to, czego potrzebujesz w danym momencie kariery. Od tego może wiele zależeć”.
Marc miał okazję jeździć w Gresini Ducati w sezonie 2024. 33-latek uważa, że w zespole tym panuje wspaniała atmosfera, która ułatwia osiągać optymalne osiągi „Czasami jesteś gotowy przenieść się do zespołu fabrycznego, bo jesteś na to gotowy. Ale w zespole satelickim – i w zespole Gresiniego, który znam bardzo dobrze – znajdzie odpowiednią atmosferę, żeby po prostu jeździć i czerpać z tego przyjemność. I to jest to, czego chce”.
Najbliższe dwa sezony pokażą, czy Joan Mir jest jeszcze w stanie powalczyć o najwyższe cele w MotoGP.



