Home / MotoGP / Houston, mamy problem

Houston, mamy problem

Jorge Lorenzo ma twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony najlepszy motocykl w stawce, z drugiej najwyższe zarobki w MotoGP (pomijając Valentino Rossi’ego, rzecz jasna). Gdzie więc będzie się ścigał w przyszłym roku Hiszpan?

Plotki o możliJorge Lorenzo ma twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony najlepszy motocykl w stawce, z drugiej najwyższe zarobki w MotoGP (pomijając Valentino Rossi’ego, rzecz jasna). Gdzie więc będzie się ścigał w przyszłym roku Hiszpan?

Plotki o możliwości przejścia 22’latka z Majorki do Hondy pojawiły się już przy okazji drugiej rundy tegorocznego sezonu. Z czasem, do wymysłów powstałych w okolicach Grand Prix Japonii dodawano kolejne nowości, które mówiły, że HRC gotowa jest wystawić trzeci fabryczny motocykl dla ów zawodnika. Tetsuo Suzuki, szef HRC, zaprzeczył jednak tym pogłoskom przy okazji ostatniej rundy w Czechach. Japończyk stwierdził, że prawdopodobnie do sezonu 2011 włącznie w zespole Repsola jeździć będą Dani Pedrosa i Andrea Dovizioso, choć pojęcie „wstępne porozumienie” znaczyć może wiele. Czytając między wierszami można się było domyślić, że Hiszpan #3 i Włoch byli dla Repsola po prostu tańszymi opcjami niż Lorenzo.

Jak mówił na początku lipca „Por Fuera”, otrzymał on oferty od wszystkich producentów, jednak pod uwagę brał tylko Hondę i Yamahę. „Znam jednak moją wartość i właśnie to chcę uzyskać. W tej chwili Yamaha daje mniej niż oczekuję, więc negocjacje w pewien sposób się zablokowały,” twierdził wówczas #99. Mówiło się, że producent spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów dawał ów zainteresowanemu trzy i pół miliona euro, podczas gdy ten oczekiwał pięciu. Ostatecznie kwoty takiej nie chciała widocznie zapłacić także Honda. Wyglądało na to, że sprawa jest jasna — za takie same pieniądze lepiej wybrać M1-kę, która jest obecnie, nie ma co ukrywać, najlepszym motocyklem w stawce. Na horyzoncie pojawiły się jednak kolejne plotki…

Seria nocnych spotkań na linii Lorenzo-Ducati w jednostce gościnnej bolońskiego producenta na czeskim paddocku sprawiły, że pojawiły się kolejne pogłoski. Niektóre z nich głoszą, że Jorge zdecydował się wsiąść na ciężkie do ujarzmienia Desmosedici, kierować jego rozwojem i stać się nową twarzą zespołu. Kwoty, na jakie opiewać miał dwuletni kontrakt wydają się astronomiczne — plotki mówią, że za dwa sezony ów zawodnik może otrzymać czternaście lub nawet osiemnaście milionów dolarów! Jak donosi hiszpański serwis Motocuatro, wstępne porozumienie Hiszpana i Ducati zostało już osiągnięte, a kwota, jaką zarabiać ma #99, pozwoliłaby mu zostać drugim najlepiej opłacanym zawodnikiem w stawce (po Valentino Rossim).

Z całą pewnością, 22’latkowi jeszcze bardziej niż na pieniądzach zależy na statusie absolutnego numeru jeden w zespole. O to na pewno poprosił on szefostwo Ducati, i trudno się spodziewać, że takiego zapewnienia nie otrzymał… Podobno sprawa opuszczenia przez Casey’a Stonera, którego próżno było wypatrywać na torze podczas GP Czech, a także nie zobaczymy go w Indianapolis i Misano, nie była wcale taka jasna, jak się wydawało. Według oficjalnych zapewnień, #27 trapiony przez nieznaną chorobę, chciał po prostu odpocząć w swej rodzinnej Australii i postanowił, że wróci na tor dopiero na październikowe GP Portugalii, a decyzja została podjęta przez cały zespół. Jak się jednak okazało, na tydzień przed rundą w Brnie Mistrz Świata sezonu 2007 po prostu poinformował swoją ekipę, że nie wystąpi w trzech kolejnych rundach. Bez żadnych konsultacji z zespołem, Stoner zostawił go w pewien sposób na lodzie. Ze znalezieniem zastępstwa za Casey’a nie było większego problemu – poproszono o to zawodnika satelickiej ekipy Ducati — Mikę Kallio, który zgodził się bez wahania, podobnie jak jego team. Jednak znalezienie zawodnika, który pojedzie za Fina, nie było już tak łatwą sprawą.

23’latek z Kurri-Kurri sprawia jeszcze jeden „problem”. Wielokrotnie odmawiał on pomocy przy działaniach marketingowych i promocyjnych, wierząc, że jego praca to jazda na motocyklu, na której musi skupiać się w stu procentach. Według #27 jego zadaniem jest wygrywanie wyścigów, a nie rozpraszanie się różnymi „akcjami”. Główny sponsor zespołu — Marlboro, wykłada grube miliony na to, by Casey mógł wygrywać, więc nie ma się co dziwić, że chcieliby, by ich główny zawodnik czasami ich „zareklamował”. Lorenzo jest świadom swoich obowiązków i wydaje się być spełnieniem marzeń dla sponsorów. Niejednokrotnie brał udział w różnych akcjach organizowanych przez Fiat Yamahę. Hiszpan jest też znany z tego, że radzi sobie z trudnymi do opanowania maszynami, a później prowadzi ich rozwój we właściwym kierunku, jak to miało miejsce w klasach 125cc i 250cc. W tym sezonie jest też właściwie jedynym zawodnikiem, który potrafi zagrozić Valentino Rossi’emu. Z tych względów podpisanie kontraktu pomiędzy Marlboro, Ducati a Jorge wydaje się być idealnym rozwiązaniem.

Z jednej strony wydaje się, że ten kontrakt jest pewny, inne źródła zalecają sporą ostrożność. Niektóre serwisy głoszą, że Lorenzo spotkał się z szefem projektu Ducati w MotoGP — Livio Suppo w Barcelonie, a dobrze poinformowana strona GPOne.com twierdzi, że Włoch jest ze swoją rodziną na wakacjach w… Stanach Zjednoczonych! Jeszcze inne źródło twierdzi, że w stolicy Katalonii Suppo mógł się zatrzymać w drodze do USA. Niektórzy teraz by pewnie stwierdzili, że wszystkie te plotki rodzą się tylko po to, by Jorge mógł zyskać w zespole Yamahy status równego z Rossim, a do tego wyższe zarobki.

Jak stwierdził wczoraj menadżer „Por Fuery” dla oficjalnej strony MotoGP, decyzję co do przyszłości jego podopiecznego mamy poznać w przyszłym tygodniu przy okazji Grand Prix Indianapolis. Być może stanie się to podczas czwartkowej konferencji prasowej, albo tuż przed nią. „To nie jest łatwa decyzja! Jesteśmy blisko jej podjęcia, rozważamy wszystkie za i przeciw. Zdajemy sobie sprawę, że teraz jest najlepszy czas na zadecydowanie,” powiedział menadżer #99 — Marcos Hirsch. Jak sam stwierdził, pieniądze znajdują się na samym dole listy priorytetów Lorenzo, ale nas zastanawia jedno… Gdyby rzeczywiście wynagrodzenie było dla Hiszpana najmniej ważne, to raczej nie zwlekałby on tak długo z decyzją, nie wywierałby takiej „presji” na Yamasze. Wychodzi więc na to, że kluczem dla 22’latka jest bycie numerem jeden w zespole i nie ma co ukrywać, że w swojej obecnej ekipie statusu takiego po prostu nie uzyska (dopóki ścigać się w niej będzie Valentino, a ten zapowiedział przy okazji GP USA, że być może rywalizować będzie nawet do 2013 roku!).

Sama Yamaha jest jednak przekonana, że #99 pozostanie z nimi. W niedawnym wywiadzie dla serwisu MCN, zespołowy menadżer Lorenzo — Daniele Romagnoli stwierdził, iż: „Rozumiem zainteresowanie Ducati, bowiem mają oni ogromnego sponsora, a dodatkowo potrzebują planu „B”, a nawet „C”. Czasami jednak widzę w oczach Jorge, że dla niego najlepszą opcją byłaby Yamaha. On jest na tyle inteligentny żeby zrozumieć, że obecnie M1-ka jest najlepszym motocyklem w stawce. Nadal uważam, że jego pierwszą opcją jest Yamaha,” stwierdził Włoch. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Z kolei Mistrz Świata sezonu 2006, a zarazem obecny zawodnik Ducati — Nicky Hayden powiedział, iż według niego Hiszpan byłby na tyle odważny, by przejść do bolońskiego producenta.

I znów sprawa Jorge Lorenzo wzbudza ogromne plotki, ale już w przyszłym tygodniu w końcu poznamy ostateczne rozwiązanie tej sprawy. Sama Yamaha dała podobno dwukrotnemu Mistrzowi Świata klasy 250cc ultimatum — decyzję ma ogłosić do czasu rundy w Indianapolis. Co z tego wszystkiego wyjdzie? Czy Hiszpan przejdzie do Ducati, a może zostanie z Yamahą? Odpowiedź najprawdopodobniej już w czwartek…

Źródło: motogp.com, MCN, motogpmatters.com

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
109 zapytań w 0,336 sek