Niepocieszony Joan Mir: „Potrzebujemy rewolucji”
Już w najbliższy weekend rusza nowy sezon MŚ MotoGP. Na torze Buriram oczywiście nie zabraknie obozu Hondy. Japoński konstruktor poczynił znaczne postępy w rozwoju motocykla względem poprzednich lat. Joan Mir nie ma jednak wątpliwości, że potrzebują rewolucyjnych rozwiązań, aby tegorocznym modelem mogli nawiązać kontakt z czołówką.
W udzielonym wywiadzie Mir stwierdził, że motocykl Hondy spisywał się zdecydowanie słabiej na tajskim torze Buriram, aniżeli malezyjskim Sepang: „Szczerze mówiąc, na tym torze, z jakiegoś powodu, mieliśmy więcej trudności, niż na Sepang. Przynajmniej w moim przypadku. Ogólnie rzecz biorąc, nie byłem w stanie ustawić motocykla w tym samym miejscu pod względem potencjału. Dlatego też nie jestem zadowolony. Te testy odzwierciedlają bowiem, jak mniej więcej będzie wyglądać układ sił w najbliższy weekend”.
Mistrz Świata MotoGP z 2020 czuje się zagubiony, gdyż nie do końca wie, w jakim kierunku podążać z ustawieniami motocykla. Hiszpan podkreśla, iż brakowało im przyczepności: „Mieliśmy trochę problemów z przyczepnością. Dlatego też musieliśmy dokonać kilku modyfikacji w motocyklu. W tej chwili nie jest do końca dla nas jasne, w jakim kierunku powinniśmy podążać. Nie mamy bowiem super konkurencyjnego pakietu. To sprawia, że nie czuję się pewnie. Wierzę jednak, że w tym tygodniu chłopaki coś znajdą i to nam pomoże. Rzeczywistość jest obecnie jednak zgoła inna”.
Na pytanie, czego najbardziej brakuje im względem Ducati i Aprilii, Mir odpowiedział: „Zdecydowanie przyczepności. Już na Sepang mówiłem, że tracimy w tym względzie względem rywali. Jeśli chodzi o nasz potencjał, spodziewałem się więcej. Przyczepność to nasza słabość. Myślę, że w tej chwili Ducati i Aprilia są na zupełnie innym poziomie. Tak to teraz widzę, patrząc co działo się na tym torze. W Sepang było podobnie, ale mieliśmy jeszcze jakieś szanse. Ale tutaj ich nie ma”.
Joan nie ma wątpliwości, że obecna konstrukcja to ewolucja poprzednich. Hiszpan ma jednak świadomość, że do znacznej poprawy osiągów potrzebują rewolucji: „Jesteśmy trochę w trakcie. To prawda, że próbowaliśmy różnych rzeczy, ale nie innej koncepcji. Ta jest ta sama od dawna. Jest to pewna ewolucja, a nie rewolucja. Jeżeli chodzi o przyczepność, potrzebujemy rewolucji do poprawy. Jesteśmy w podobnej sytuacji, jak w zeszłym roku, ponieważ inni zrobili postępy”.
Mir uważa, że choć oni poczynili postępy, to czołówka również nie stała w miejscu. W ocenie Hiszpana potrzebują znacznego skoku osiągów względem konkurentów: „My zrobiliśmy postępy, ale inni prawdopodobnie są na tym samym poziomie, a może nawet lepszym. Mamy nadzieję, że dzięki drugiej konstrukcji zachowanie naszej motocykla się poprawi i będzie mogli być bardziej konkurencyjni”.
Jak będzie wyglądać sezon Hondy? Nie ma wątpliwości, że japoński producent większą część sił skupił już na sezonie 2027. W przyszłym roku najprawdopodobniej trafi tam Fabio Quartararo. Joan Mir i Luca Marini są więc pod presją – obaj walczą o partnerowanie Francuzowi. Niewykluczone również, że Honda obu panom podziękuje za współpracę. Wszystko zapewne będzie zależeć od formy Hiszpana i Włocha. Dlatego też nie ma się co dziwić, że Joan Mir oczekuje od zespołu jak najwyższej formy, by móc pokazać swoją wartość. Niekonkurencyjna maszyna skutecznie bowiem to uniemożliwi.
Źródło: speedweek.com




Czy Moto GP podzieli się w tym sezonie na pary? Ducati z Aprilią, KTM z Hondą, a Yamaha z Yamahą, bo nie ma dla nic większego rywala i zagrożenia niż Yamaha?