Home / MotoGP / Lorenzo: Na starcie niechcący włączyłem ogranicznik prędkości

Lorenzo: Na starcie niechcący włączyłem ogranicznik prędkości

Jorge Lorenzo po GP Argentyny przyznał się do błędu na starcie, który skutkował utratą kilku pozycji i spadkiem na koniec stawki. Hiszpan po prostu włączył w swoim motocyklu ogranicznik prędkości, jaki zwyczajowo aktywuje się przy wjeździe do alei serwisowej. W konsekwencji, po starcie z 12. pola, spadł aż na 21. pozycję. Potem starał się odrabiać straty i na metę wpadł na 12. miejscu.

“Jeśli chodzi o ogranicznik prędkości, wygląda na to, że wcisnąłem go nieświadomie, ponieważ pamiętam tylko wciśnięcie przycisku od procedury startowej. Nagle obroty silnika spadły tak, jakby brakowało paliwa. Nie wiedziałem co się dzieje, ale wyglądało, jakby włączony został guzik startu z alei serwisowej. Motocykl nie chciał jechać, więc wszyscy mnie wyprzedzili. Tak jak w Katarze, znowu znalazłem się na ostatniej pozycji.” – powiedział.

Kliknij, aby pominąć reklamy

“Kiedy zacząłem odzyskiwać miejsca, poczułem, że brakuje kawałka gumy na kierownicy po lewej stronie. Po trochu odpadała, aż w końcu w ogóle jej nie miałem. Nie było przyczepności, wszystko szło źle. To był bardzo trudny wyścig do odrabiania pozycji, przyczepność toru również była po wyścigu Moto2 bardzo zła. To był koszmar. Mam nadzieję, że w przyszłości takie pechowe i dziwne rzeczy nie będą nam się ponownie przytrafiać.” – dodał. Ale nie było tak, że Lorenzo był rozczarowany cały weekendem.

„Byłem bardzo zadowolony w rozgrzewce, ponieważ wypróbowaliśmy coś, co znacznie poprawiło moje odczucia. Udało się pojechać 0.3 – 0.5s szybciej” – kontynuował. „Ale w wyścigu z gorętszymi warunkami i dziwnymi problemami nie mogłem wydobyć potencjału. Z zewnątrz może to wyglądać tak, że szukam wymówek, ale to niewiarygodne, co może się przytrafić. Jedyną dobrą rzeczą jest to, że ukończyliśmy wyścig; w Katarze na 13. pozycji, tutaj na 12. Są to bardzo złe miejsca, ale musimy patrzeć w przyszłość, zapomnieć o przeszłości i jestem pewien, że prędzej czy później będziemy mieli więcej szczęścia”. – skomentował zawodnik Hondy.

Źródło: autosport.com
Fot. Honda

Kliknij, aby pominąć reklamy

Czy Jorge Lorenzo stanie na podium w GP Ameryk?

View Results

Loading ... Loading ...

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 13

  1. Pedrosa wroc…

  2. Powtórka z Ducati. Niesamowity jest ten człowiek.
    Potrafi wygrać wyścig z kilometrową przewagą a w kolejnym walczy o pojedyncze punkty…
    To będzie dłuuugi sezon zapoznawczy z Hondą.
    Oby włodarzom wystarczyło cierpliwości.

  3. No cóż zdarza się. W dotychczasowych dwóch wyścigach zawsze coś. W Katarze kontuzja i problemy ze sprzęgłem, tutaj błąd na starcie. W efekcie pierwsze rundy ukończone na początku drugiej dziesiątki. Jeśli dodamy do tego brak pewności co do wyczucia motocykla oraz zwykłą niechęć do toru w Argentynie to wynik nie mógł być inny. Rzekłbym nawet, że zadowalający i póki co fani Jorge mogą zachować względny spokój. Względny, bo runda w Austin będzie ostatnią, jak dla mnie, gdzie taryfa ulgowa dla Lorenzo będzie miała miejsce. Sam #99 nakłada pewną presję wyniku na siebie mówiąc, że z chwilą wkroczenia Europejskiej części sezonu zacznie po porostu jeździć lepiej. To raz, a dwa sam w testach przedsezonowych i po dotychczasowych rundach stwierdził, że Honda to nowe możliwości i wykorzystają to w niedalekiej przyszłości. Poza tym, od zawodnika takiego kalibru zwyczajnie wymaga się dobrych wyników, tym bardziej, że jego kolega zespołowy wyczynia cuda. Może i Honda to nowy motocykl dla Lorka ale nie może się tym zasłaniać. Powtórki z Ducati (mam na mysli długie dostosowywanie się do motocykla i plagę kontuzji) nie chce nikt. Na czele z samym Jorge.

  4. Już mnie nic nie zdziwi, tylko czekać jak ustawi się tyłem do kierunku jazdy…

    • Ja bym na miejscu dovifunów bardziej obawiał się tego że Ducati wystroi swoich kierowców w skrzydła a’la polska huzaria. Coś, gdzieś zawsze dociśnie. Kolejne patenty aby mydlić oczy i mieć powód do ochów i achów że w kolejnym sezonie się nic nie wygrało.

  5. Dlaczego to wszyscy kierowcy mówią w liczbie mnogiej przecież to kierowca jest odpowiedzialny i powinien powiedzieć że to on Zaje… sprawę a nie MY .Przecież kasą z kontraktu i reklam się nie dzieli z resztą ekipy ale niepowodzeniami już tak .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
133 zapytań w 0,530 sek