Marc Marquez: „To nie najlepszy sposób na świętowanie tytułu”
Marc Marquez ma za sobą najgorszy piątek w sezonie. Świeżo upieczony Mistrz Świata MotoGP zaliczył bowiem aż dwie wywrotki, a co gorsza nie zakwalifikował się bezpośrednio do Q2! Hiszpan nie ukrywa, iż Mandalika nie należy do jego ulubionych torów.
Pierwsza wywrotka była niegroźna, jednak w drugiej istniało ryzyko kontuzji! Marquez zaliczył bowiem tzw. highside’a, a motocykl uderzył w jego ramię! Na szczęście skończyło się na strachu. W 2021 roku, jeszcze na Hondzie, MM93 również miał „wysiadkę”. Była jednak o wiele bardziej spektakularna i zakończyła się wówczas kontuzją.
W udzielonym wywiadzie Hiszpan zażartował: „To nie najlepszy sposób na świętowanie tytułu”. Następnie dodał: „Byłem po prostu sztywny. Po drugiej wywrotce chciałem po prostu dokończyć tą sesję. Rozpoczynając ostatni przejazd, wciąż byłem w Q2, ale problem polegał na tym, że mieliśmy trzy żółte flagi z rzędu. A potem, na czwartym okrążeniu, opony zaczęły tracić przyczepność. Moim priorytetem było jednak uniknięcie kolejnej kraksy. Dziś nie miałem dobrego czucia motocykla. Spróbujemy jutro się poprawić”.
Marquez nie ukrywa, że narzekał dziś na przyczepność i prowadzenie motocykla. MM93 podkreślał, że urządzenie kontroli stabilności w tym wypadku nie zadziałało, gdyż trakcja toru była zbyt niska. Dodał, że Marco Bezzecchi jest w ten weekend bardzo mocny: „System kontroli stabilności nie zadziałał, bo przyczepność opon była zbyt słaba. Potem, kiedy założyłem nową miękką oponę, a dziś rano pośrednią, wszystko działało dobrze. Zobaczymy, czy jutro uda nam się poprawić czucie motocykla. Tracę nie tylko na przyspieszeniu, ale również na hamowaniu. Trzeba przyznać, że (Marco – przyp. red.) Bezzecchi śmiga!”.
Marc obawiał się o swoją formę na Mandalice jeszcze przed przyjazdem do Indonezji. Kierowca fabryczny Ducati ma bowiem świadomość, że tor ten nie jest jego najlepszym punktem w kalendarzu. Dlatego też już nie może doczekać się Australii: „Podszedłem optymistycznie do tego weekendu, ale to nie mój tor. Chcę po prostu „dogonić” ten weekend i jechać do Australii. Oczywiście spróbuję powalczyć. Jutro zacznę cisnąć i mam świadomość, że znowu mogę się wywrócić. Nie mogę jednak o tym myśleć. Dlatego też postaram się cisnąć jutro na maksa, ale nie będzie łatwo awansować z jedenastego miejsca na sam szczyt. Szczególnie, że Bezzecchi na Aprilii jest w fantastycznej formie. Ukończenie wyścigu w pierwszej piątce już uznam za sukces!”.
Bez wątpienia Marc Marquez nie najlepiej rozpoczął GP Indonezji. Czy jednak faktycznie nie będzie się liczył w walce o zwycięstwo? Przekonamy się w najbliższych dniach!
Źródło: crash.net



