Marquez potępia hejt na Bezzecchim
Marc Marquez wygrał sobotni sprint o GP Niemiec. W tym samym czasie Marco Bezzecchi pauzuje z powodu złamania obojczyka z przemieszczeniem. Wielu „internetowych trolli” sugeruje, że to „karma” za spowodowanie kontuzji MM93 podczas GP Indonezji. Zachowanie to potępia MM93, podkreślając że „karma nie istnieje”.
W zeszłym roku Marco Bezzecchi okazał się winnym wypadku z udziałem Marca Marqueza podczas GP Indonezji. Wtedy Marc doznał kontuzji prawego ramienia, która ciągła się aż do tego roku, wyraźnie utrudniając Hiszpanowi walkę o zwycięstwa w pierwszej fazie sezonu. Już wtedy MM93 nalegał, aby nie hejtować jego rywala z toru, zaznaczając że takie wypadki nie są powodowane umyślnie.
I tym razem kierowca Ducati zaapelował do swoich fanów:
„Karma nie istnieje. Na przykład, od 2015 roku czytałem słowo „karma”. A potem zdobyłem sześć tytułów mistrza świata. W związku z tym jeśli to była karma, to jest mile widziane. Karma nie istnieje, a wszyscy zawodnicy podejmują duże ryzyko. I życzymy Marco wszystkiego najlepszego. Już po wypadku w Indonezji pisałem do ludzi, aby nie naciskali na Marco, bo takie rzeczy się zdarzają w wyścigach. A dziś wydarzyło się coś, co możemy rozwiązać na przyszłość, bo po raz kolejny z Bezzecchim, Ferminem Aldeguerem w Assen i mną w Indonezji, odnieśliśmy kontuzję, wjeżdżając w żwir z powodu uskoku (występu między asfaltem a żwirową pułapką – przyp. red.). Mam więc nadzieję na szybki powrót Beza do zdrowia. Ale mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się to naprawić” – oznajmił obrońca mistrzowskiej korony.
Dziś Marc sięgnął po wygraną, jednak do końca był naciskany przez Alexa Marqueza i Fabio Di Giannantonio. Aprilie zostały w tyle. W ocenie Hiszpana motocykle bolońskiej marki powinny wyznaczać tempo także jutro: „Nie, jutro jest dzień Ducati. To musi być dzień Ducati. Tak jak w Assen, to był dzień Aprilii. Jutro musi być dzień Ducati. Zobaczmy więc, czy uda nam się zakończyć weekend w dobry sposób”.
MM93 wskazał różnice pomiędzy torami w Assen i Sachsenringu, które sprawiły, że jeden obiekt bardziej odpowiada Apriliom, a drugi Ducatom. Podkreśla, że Desmosedici GP26 to znakomita maszyna, jednak nie zawsze jest w stanie w pełni ją wykorzystać:




Za to go szanuję i tego niektórym mistrzom brakuje.