Home / MotoGP / MotoGP na półmetku: Dani Pedrosa

MotoGP na półmetku: Dani Pedrosa

Dziś przedstawiamy Państwu przedostatnią część naszego podsumowania po połowie sezonu 2010 klasy MotoGP. Tym razem pod lupę bierzemy dotychczasowe poczynania tego, który miał walczyć o tytuł mistrzowski – Daniego Pedrosy.

 

Po udanym ubiegłorocznym cyklu zmagań ostatecznie zakończonym trzecią pozycją w klasyfikacji generalnej, w tym roku Hiszpan miał rywalizować o koronę tego najlepszego. Już jednak od przedsezonowych prób miał on spore problemy ze swoją RC 212V, która była niestabilna zarówno na wejściach, jak i wyjściach z zakrętów. Niejednokrotnie też mocno „wężykowała” na dłuższych prostych, toteż wraz ze swoją ekipą #26 miał sporo do zrobienia. I chociaż starali się oni jak mogli, nie udało im się w pełni wyeliminować kłopotów przed pierwszą rundą sezonu.

 

Wszystko rozpoczęło się dla zawodnika Repsol Hondy niezbyt udanie, gdyż weekend o Grand Prix Kataru wyraźnie nie był „jego”. Przez dwa dni treningów nie był on w stanie znaleźć odpowiednich ustawień swojego motocykla, co zaowocowało zaledwie siódmą pozycją startową. Ze startu wystrzelił on jednak jak z procy, dzięki czemu już na pierwszym okrążeniu wyszedł on na prowadzenie. Jego tempo jednak nie było najlepsze, przez co w niedługim czasie spadł on w głąb stawki, ostatecznie finiszując na tej samej lokacie, z której startował, a więc na siódmej.

 

Już przy okazji zmagań na obiekcie w Jerez de la Frontera #26 otrzymał od HRC nowe podwozie, które pozwoliło po części wyeliminować problemy z maszyną Hiszpana. Najpierw regularnie plasował się on w czołówce sesji treningowych, a później dość niespodziewanie wywalczył Pole Position. Po starcie niemalże natychmiast 24’latek z Sabadell odmeldował się od reszty stawki i zmierzał po pewne zwycięstwo. Wtedy jednak wiatr w żagle złapał Jorge Lorenzo, który dogonił swojego rodaka i przymierzał się do zaatakowania go. Pedrosa nie zamierzał się poddawać i pomimo zderzenia z #99 w jednym z zakrętów, musiał pogodzić się z tym, że na ostatnim okrążeniu stracił zwycięstwo przed swoimi domowymi kibicami!

W trakcie trzeciego tegorocznego Grand Prix – odbywającego się we Francji – po wywalczeniu trzeciej pozycji na starcie, Dani był na najlepszej drodze do wywalczenia finiszu na podium. Jechał bowiem na trzeciej lokacie, jednakże pod sam koniec wyścigu miał on ogromne problemy z hamulcami, przez co na ostatnim okrążeniu spadł z „pudła” na piąte miejsce, nie będąc właściwie w stanie podjąć walki z rywalami. Na „last lapie” najpierw w pierwszym zakręcie pokonał go jego team-partner Andrea Dovizioso, a kilka łuków przed metą skutecznie zaatakował go jego były zespołowy kolega – Nicky Hayden.

 

Podczas Grand Prix Włoch natomiast, po przeciętnym początku weekendu, w trakcie kwalifikacji nie miał już sobie równych i pewnie sięgnął po Pole Position. W niedzielę, tuż po starcie odjechał od rywali systematycznie zwiększając nad nimi przewagę, która dochodziła nawet do ośmiu sekund! Dzięki temu bez żadnych problemów z motocyklem wygrał pierwszy wyścig w tym roku, a zarazem swój pierwszy we Włoszech od czasu zmagań na Mugello w 2005 roku w klasie 250cc. Warto nadmienić, że ten triumf sprawił, iż do liderującego w klasyfikacji generalnej Lorenzo tracił on po czterech rundach tracił „zaledwie” dwadzieścia pięć punktów.

 

Po świetnym wyniku uzyskanym w Toskanii, wielu myślało już, że wszelkie kłopoty zawodnika ekipy Repsol Honda zniknęły, a on sam regularnie będzie walczyć o podia i zwycięstwa. Przewidywania te szybko jednak zweryfikowało Grand Prix Wielkiej Brytanii, na nowym dla wszystkich obiekcie Silverstone. Od początku weekendu #26 radził sobie na tym torze naprawdę dobrze, wygrał nawet drugi trening wolny ze sporą przewagą nad rywalami. W kwalifikacjach mógł on nawet wywalczyć Pole Position, jednak przewrócił się w samej końcówce, przez co w niedzielę zamknął pierwszy rząd. Pomimo dobrego rozpoczęcia wyścigu, z czasem zaczął on tracić pozycję za pozycją, ostatecznie finiszując na ósmym miejscu, piętnaście sekund za zwycięzcą. Warto wziąć pod uwagę to, że przed zgaśnięciem czerwonych świateł typowany był na głównego faworyta do wywalczeniu dwudziestu pięciu punktów.

 

 

 

W Dutch TT od samego startu miał on problemy ze znalezieniem odpowiednich ustawień swojego motocykla, co sprawiło, że w FP1 był on szósty. I choć w FP2 awansował na trzecią lokatę, to do lidera stracił blisko siedem dziesiątych sekundy. W kwalifikacjach nadal sporo tracił on w pierwszym sektorze, przez co wywalczył zaledwie siódmą lokatę na starcie. I chociaż po zgaśnięciu czerwonych świateł wyszedł on na pozycję lidera, w niedługim czasie wyprzedził go i odjechał Jorge Lorenzo. Chociaż był on w stanie odrobić stratę do swojego rodaka, to po pewnym czasie #99 znów mu uciekł, a zawodnik Repsol Hondy musiał zadowolić się drugą lokatą.

 

Podczas Grand Prix Katalonii Dani spisywał się naprawdę dobrze, a w kwalifikacjach wywalczył ostatecznie jednak zaledwie czwarty czas. Po rewelacyjnym starcie jeszcze na prostej start-meta objął on prowadzenie, jednak na wejściu w pierwszy zakręt wyjechał niezwykle szeroko. Wszystko to z powodu problemów z hamulcami, które nie chciały „zaskoczyć”, przez co o mały włos Pedrosa nie zakończył tej rundy na bandzie. Przez to spadł on na sam koniec stawki, jednak dzięki dobrej jeździe ostatecznie finiszował na drugim miejscu, do samego końca broniąc się przed Casey’em Stonerem. W Niemczech nie miał on większych problemów ze swoim motocyklem, dzięki czemu po starcie z trzeciego pola, jeszcze przed zatrzymaniem wyścigu awansował on na drugie miejsce. Po restarcie natomiast nie dał uciec Jorge Lorenzo, wyprzedził go i wygrał drugi raz w tym sezonie.

Po tym, jak Pedrosa świetnie zaprezentował się w rundzie na Sachsenringu, przed zmaganiami na kalifornijskim obiekcie Laguna Seca stawiany był w roli jednego z faworytów do wywalczenia zwycięstwa. Chociaż w kwalifikacjach był on czwarty, tradycyjnie już wystrzelił jak z procy i wszedł na pozycji lidera w pierwszy łuk. Później systematycznie zwiększał przewagę nad rywalami, jednak po pewnym czasie zbliżać się do niego zaczął „Por Fuera”. 24’latek z Sabadell uległ presji i przewrócił się na dwunastym okrążeniu. Nie udało mu się więc powtórzyć ubiegłorocznego sukcesu, kiedy to triumfował w Grand Prix USA. Przy okazji nadal musi on jeszcze nieco poczekać na to, by odnieść dwa zwycięstwa z rzędu w klasie MotoGP.

 

Drugą część sezonu 2010 Hiszpan rozpocznie na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, tracąc jednak aż siedemdziesiąt dwa punkty do liderującego Lorenzo. Dotychczas zdobył on dwa Pole Position i pięć finiszów na podium, w tym dwa zwycięstwa. Nie ukończył on jednak jednego wyścigu, toteż ma nadzieję, że już wkrótce powalczy o to, by po raz pierwszy w karierze, wygrać w trakcie jednego sezonu w klasie MotoGP więcej aniżeli dwa razy…

 

 

Najlepszy moment: Zwycięstwo w GP Włoch, kiedy praktycznie nikt się tego nie spodziewał

Najgorszy moment: Upadek w wyścigu o GP USA, jadąc na prowadzeniu

 

Pozycja w klasyfikacji generalnej: 2 (72pkt straty do lidera)

 

Pozycje na starcie: 7-1-3-1-3-7-4-3-4

Średnia pozycja na starcie: 4

 

Pozycje na mecie: 7-2-5-1-8-2-2-1-DNF

Średnia pozycja na mecie: 4

 

Nieukończone wyścigi: GP USA z powodu upadku

 

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
115 zapytań w 0,382 sek