Pedro Acosta po najtrudniejszym wyścigu w kalendarzu
Pedro Acosta nie ukrywał frustracji po ukończeniu Grand Prix Australii na piątym miejscu. Zawodnik zespołu KTM określił ten wyścig jako najtrudniejszy w całym kalendarzu, zarówno pod względem swoich możliwości, jak i dopasowania motocykla do warunków toru Phillip Island.
„Wiedziałem, że ten tor będzie trudny jeszcze zanim tu przyjechaliśmy. To nasz najgorszy wyścig w sezonie – dla mnie i dla motocykla. I tak właśnie było!”. – powiedział.
Od czasu letniej przerwy KTM systematycznie wprowadzał ulepszenia, co przełożyło się na lepsze wyniki Acosty – w tym drugie miejsce w Indonezji. W Australii, przy braku kilku czołowych nazwisk na starcie, zawodnik miał szansę ponownie powalczyć o podium. Sobotni sprint zakończył na trzeciej pozycji, a w niedzielnym wyścigu początkowo jechał w czołówce. Jednak w miarę upływu dystansu stracił tempo i dojechał do mety ze stratą 7,930 sekundy.
Po zakończeniu wyścigu Acosta przyznał, że jechał tylko na 70% swojego maksymalnego potencjału. „Trudno, bo kiedy robisz wyścig na 70% swoich możliwości i mimo to masz 'dziury’ w oponach, których nie da się opanować, to krytyczna sytuacja, powiedziałbym” – skomentował. „Dlatego musimy dalej pracować, bo to jedyna droga”.
W ostatnich dwóch rundach MotoGP świadkami byliśmy dwóch premierowych zwycięstw. Najpierw debiutant Fermín Aldeguer triumfował w Mandalice, a następnie Raul Fernandez zwyciężył na australijskim torze. Choć Pedro Acosta nie dołączył do grona zwycięzców w tych wyścigach, nie traci wiary. Jak stwierdził, „Myślę, że jesteśmy blisko, ale musimy poczekać na swój moment”.
Zawodnik wskazał też, że przyszłe rundy mogą być bardziej sprzyjające dla niego i dla motocykla RC16. „Liczymy, że teraz nadejdą lepsze wyścigi dla nas, takie jak Sepang, Portugalia czy Walencja, i mamy nadzieję na poprawę, bo jeździć w takich warunkach jest naprawdę ciężko” – dodał.
Źródło: TNT Sports, crash.net



