Home / MotoGP / Podium znów nie dla „Dovi’ego”

Podium znów nie dla „Dovi’ego”

Wczorajszy wyścig w Mugello zapowiadał się przynajmniej bardzo dobrze dla ekipy Repsol Honda, jednak pogoda nieco pokrzyżowała plany fabrycznego zespołu HRC. Zacznijmy jednak od początku…

Andrea Dovizioso walczyWczorajszy wyścig w Mugello zapowiadał się przynajmniej bardzo dobrze dla ekipy Repsol Honda, jednak pogoda nieco pokrzyżowała plany fabrycznego zespołu HRC. Zacznijmy jednak od początku…

Andrea Dovizioso walczył wczoraj za wszelką cenę, by zdobyć swe pierwsze podium w barwach Repsola. I choć nawet prowadził w wyścigu, ostatecznie przegrał trzecią lokatę z Valentino Rossim o zaledwie 0.053 sek. Młodszy z Włochów prowadził w sumie w siedmiu z dwudziestu trzech okrążeń, i na suchym i na mokrym torze, a na mecie stracił do zwycięzcy Casey’a Stonera zaledwie 2.129 sek.

„To uczucie, kiedy prowadziłem w wyścigu przed moimi domowymi fanami było niesamowite i uważam, że ogólnie zaliczyliśmy dobry start, z czego jestem zadowolony,” mówił „Dovi”, który teraz w klasyfikacji generalnej traci zaledwie jeden punkt do swojego zespołowego kolegi i zajmuje w niej czwartą pozycję. „Cholernie ciężko walczyłem o trzecie miejsce, jednak straciłem do podium zaledwie pięćdziesiąt trzy tysięczne sekundy!” #4 po maszynę obutą w opony slick zjechał na ósmym okrążeniu, nieco wcześniej niż większość kierowców z czołówki. „Sądzę, że nasza strategia była dobra, bowiem zmieniłem motocykl w odpowiednim momencie, a później starałem się napierać za wszelką cenę, by odzyskać wcześniejsze miejsce. Na trzy kółka do końca starałem się pozostać w kontakcie z czołówką, a kiedy wyprzedził mnie Rossi, udało mi się za nim utrzymać. Próbowałem jeszcze atakować go w ostatnim zakręcie, ale nie wyszło.”

Co ciekawe, dwa tygodnie temu w Le Mans 23’latek z Forli przegrał „pudło” o nieco ponad pół sekundy. Czyżby zatem szykował się finisz dla Dovizioso w czołowej trójce za dwa tygodnie w Katalonii? „W każdym razie w sumie był to ekscytujący wyścig i pozytywny wynik. Jesteśmy coraz bliżej, ale jeszcze nie wystarczająco blisko, by wygrać. Musimy wciąż pracować, bowiem nadal nie jesteśmy tak konkurencyjni jak czołówka, szczególnie gdy nie pada,” zakończył Andrea.

Dani Pedrosa chyba tak naprawdę tylko cudem uniknął kontuzji w wypadku, jaki zaliczył we wczorajszym wyścigu. Zdarzenie miało miejsce zaledwie dzień po tym, jak próbując wyratować się z ewentualnej wywrotki w treningu FP2, tak naciągnął mięsień prawej nogi (lewe kolano operowano mu w grudniu i marcu), że coś stało się z jego biodrem.

Wówczas Hiszpan wrócił samodzielnie na aleję serwisową, ale nie dokończył już sesji. W kwalifikacjach poszło mu nie najgorzej, bowiem był ósmy, chociaż jak sam przyznawał — brał leki przeciwbólowe, które nie pomagały. Wczoraj z kolei #3 upadł w zakręcie Savelli, tym samym, gdzie doszło do kolizji Simoncelli-Bautista w zmaganiach 250-tek. 23’latek z Sabadell nie był w stanie wstać o własnych siłach, więc do zniesienia go z pułapki żwirowej użyto noszy. „Cóż mogę powiedzieć? Ten weekend nie był dla nas dobry, a wypadek w wyścigu tylko dopełnił wszystkiego. Po problemach z prawą nogą, wziąłem udział w rozgrzewce, ale wciąż odczuwałem sporo bólu i nie mogłem jechać na maksimum. Deszcz nam nie pomógł, bowiem wszystkie sesje odbywały się na suchym torze, więc ustawienie motocykla na wyścig było małym ryzykiem, ” mówił Pedrosa, który najprawdopodobniej będzie w stanie wystartować w swoim domowym Grand Prix Katalonii, odbywającym się już za dwa tygodnie.

„W każdym razie chcę podziękować doktorowi Coscie i wszystkim jego asystentom za pomoc, dzięki czemu mogłem zameldować się na starcie. Przed wyścigiem wziąłem środki przeciwbólowe, ale ciężko było odczytać warunki pogodowe, a ja nie byłem w stanie znaleźć pewności siebie i rytmu. Z powodu tej kontuzji, ciężko było mi też zmienić motocykl. Na slickach tak naprawdę nie było dane mi przyzwyczaić się do ustawień, bowiem upadłem już na trzecim kółku po wyjeździe z boksu,” kontynuował czwarty w tabeli generalnej Hiszpan, który po pierwszym DNF’ie od zeszłorocznego GP Australii, traci 33 punkty do lidera klasyfikacji.

„Ciężko jest znaleźć cokolwiek pozytywnego w tej sytuacji, ale jestem szczęśliwy, że pomimo upadku nic mi się nie stało — to jest coś. Gdy wrócę do domu, przeprowadzę z moimi lekarzami badania, by upewnić się, że na pewno wszystko jest w porządku. Później trochę odpocznę, bowiem czuję się naprawdę zmęczony. Mimo tego ciosu, będziemy kontynuować pracę, bowiem już niedługo moje domowe Grand Prix. Mam nadzieję, że będę tam i trochę powalczę,” zakończył Pedrosa, który rok temu był bezkonkurencyjny w rundzie na torze Catalunya.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
121 zapytań w 0,395 sek