Potencjał Hondy? „Szóste, siódme miejsce”
Wyścig o Grand Prix Węgier zakończył się dla Joana Mira kolejnym rozczarowaniem. Po obiecującym szóstym miejscu w sprincie na torze Balaton Park, niedzielne zmagania przyniosły jego dziewiąte DNF w tym sezonie MotoGP.
Zawodnik Hondy już przed startem miał niepokojące przeczucia co do zachowania motocykla. – „Nawet na okrążeniu wyjazdowym coś było nie tak z tylną częścią maszyny” – przyznał. Mir podejrzewał problemy z oponą, choć dokładna przyczyna nie została potwierdzona.
Początek wyścigu określił jako „koszmar”. Startując z dziesiątego pola, już na pierwszych okrążeniach spadł na 16. pozycję. – „Było bardzo trudno hamować, a przy wychodzeniu z zakrętów praktycznie nie miałem przyczepności. Trudny start i brak trakcji sprawiły, że dwa pierwsze okrążenia były kompletnym koszmarem” – tłumaczył zawodnik.
Do upadku doszło już na czwartej pętli, w piątym zakręcie. Mir próbował jeszcze kontynuować jazdę, ale w końcu musiał zjechać do boksu i zrezygnować z dalszego udziału w wyścigu. – „Musimy to dokładnie przeanalizować. Nie mogę teraz powiedzieć, co się stało, ale szkoda, bo to mogła być dla nas dobra okazja” – skomentował.
W tym samym czasie jego zespołowy kolega Luca Marini osiągnął najlepszy wynik sezonu – czwarte miejsce w sprincie i piąte w wyścigu głównym. To zdecydowanie najmocniejszy weekend Hondy w 2025 roku. – „Potencjał motocykla w obecnej formie to pozycje między szóstą a siódmą. Jeśli coś wydarzy się z przodu stawki, można ugrać więcej” – ocenił Mir. – „Luca przejechał świetny weekend, nie tylko dzisiaj” – dodał.
W Budapeszcie obaj fabryczni zawodnicy otrzymali do testów nowe podwozie. Marini korzystał z niego już wcześniej, podczas rundy w Austrii, i udało mu się je lepiej dostroić. Mir przyznał, że na razie nowa rama nie przynosi mu korzyści. – „Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o natychmiastową poprawę osiągów, było gorzej” – powiedział w sobotę.
– „To nie jest taki typ podwozia, który zakładasz i od razu jesteś szybszy. Trzeba popracować nad geometrią, ustawieniami – nad wszystkim” – tłumaczył. – „Ale nie powiedziałbym, że to złe rozwiązanie. Uważam, że potrzebujemy po prostu więcej pracy, żeby w pełni je wykorzystać”.
Jednym z największych problemów przy nowym podwoziu jest blokowanie przedniego koła podczas hamowania. To zjawisko mocno ogranicza możliwości Mira i wymaga dodatkowych korekt ustawień motocykla.
Warto zaznaczyć, że Johann Zarco z satelickiego zespołu LCR, który nie otrzymał jeszcze nowej ramy, również nie ukończył wyścigu – wypadł z toru w końcowej fazie rywalizacji, jadąc na 12. pozycji.
Honda planuje dalsze testy nowego podwozia podczas kolejnych weekendów wyścigowych. Inżynierowie zespołu analizują dane z Węgier i rozważają kolejne zmiany w geometrii ramy. Trwa także ocena wpływu nowych ustawień na zachowanie motocykla przy różnych poziomach przyczepności.
Zespół nie podał jeszcze, czy nowy pakiet trafi do pozostałych zawodników HRC. Testy kontynuowane będą prawdopodobnie podczas nadchodzącego weekendu wyścigowego na torze Misano.
Źródło: crash.net



