Home / MotoGP / Pramac Racing – podsumowanie sezonu 2011

Pramac Racing – podsumowanie sezonu 2011

Zespół Pramac Racing w sezonie 2011 reprezentowali dwaj niezwykle doświadczeni zawodnicy – Randy de Puniet i weteran sceny MotoGP – Loris Capirossi. Dosiadali oni motocykl Ducati Desmosedici GP11. Dla Lorisa, po trzech sezonach jazdy na Suzuki, był to powrót na tę markę motocykla, natomiast dla de Punieta był to debiut na motocyklu włoskiej fabryki.

 

Obaj zawodnicy przed sezonem byli podekscytowani czekającymi ich wyzwaniami: „Spędziłem z Ducati pięć sezonów i powrót na ten motocykl po trzech latach nieobecności, to jak wrócić do wielkiej rodziny. Dla mnie reprezentowanie zespołu Pramac Racing to szansa na rywalizację o dobre wyniki – mówił podczas oficjalnej prezentacji Loris Capirossi. Natomiast Randy de Puniet dodał: Jestem zadowolony z tego nowego rozdziału w mojej karierze. Potrzebuję trochę czasu na naukę nowej maszyny, ale wierzę, że możliwa jest powtórka moich dobrych wyników z zeszłego sezonu”.

 

Jednak kampania 2011 rozpoczęła się dla zespołu fatalnie. Otwierające Grand Prix Kataru obaj kierowcy chcieli jak najszybciej wymazać z pamięci. Zaraz po starcie nocnego wyścigu klasy MotoGP, Randy de Puniet stracił panowanie nad motocyklem i po uślizgu tylnej opony wypadł z toru. Co gorsza, zanim Francuz wyleciał w żwir, uderzył motocyklem w dźwignię sprzęgła… Lorisa Capirossiego! Włoch starał się kontynuować jazdę, ale ból ręki, który odczuwał po zderzeniu, zmusił go do opuszczenia rywalizacji dwa okrążenia później. „Przykro mi z powodu upadku i wykluczenia z wyścigu Lorisa. Tylna opona była jeszcze zbyt zimna i przez to upadłem. To wstyd w taki sposób otworzyć sezon” – mówił po wyścigu de Puniet. Capirossi również nie miał powodów do zadowolenia: „Jestem rozczarowany, ale to są wyścigi i takie rzeczy mogą się zdarzyć. Szkoda, że tak nam wyszło z Randym, ale to nie jego wina. Cieszę się z tego, że moja ręka nie jest złamana, po uderzeniu poczułem ogromny ból i bałem się o jej stan”.

 

Zespół liczył, że po niefortunnym otwarciu sezonu, lepsze nastroje będą im towarzyszyły po pierwszym europejskim Grand Prix Hiszpanii. Weekend na torze Jerez zaczął się całkiem nieźle – co prawda Loris w kwalifikacjach był dopiero 14, jednak Randy uzyskał w nich świetny, 7 rezultat, co dawało nadzieję na dobry występ. Niestety i tym razem wyścig zakończył się ogromnym rozczarowaniem. W czasie deszczowej rywalizacji de Puniet po zupełnie zepsutym starcie, kiedy to spadł na ostatnią pozycję, odrabiał straty i radził sobie całkiem dobrze, ale uślizg na mokrej nawierzchni na 16 okrążeniu spowodował kolejny upadek i przedwczesne ukończenie wyścigu. Loris do mety dojechał na przedostatniej, 11 lokacie. Capirossi nie był w stanie walczyć o lepszy rezultat z powodu problemów technicznych z przodem motocykla i bólem ramienia, który towarzyszył mu od kilku tygodni.

 

Z powodu przeniesienia Grand Prix Japonii na końcówkę sezonu 2011, zawodnicy mieli prawie miesiąc przerwy przed kolejnym Grand Prix Portugalii. Zawodnikom Pramac Racing czas ten upłyną na pobytach w szpitalach. Loris Capirossi udał się na specjalistyczne badanie ramienia, które od dłuższego czasu dawało mu się we znaki. Zdiagnozowano u niego stan zapalny mięśni i ścięgien i Włoch skupił się na rehabilitacji, aby w pełni sił powrócić do walki. Natomiast Randy de Puniet przeszedł operację usunięcia śruby z kolana, które miał założone po wypadku w czasie Grand Prix Niemiec 2010.

Grand Prix Portugalii zaczęło się nieszczególnie dobrze dla zespołu Pramac Racing. W klasyfikacjach kierowcy wypadli słabo – Randy był 16, a Loris 14. Tym razem jednak obu udało się ukończyć wyścig – Capirossi zajął w nim 12 miejsce, natomiast de Puniet był 10. Francuz w dalszym ciągu zmagał się z bólem kolana po operacji, więc był zadowolony z tego rezultatu: Przed wyścigiem czułem, że mogę być w pierwszej 10. Rezultat mógł być trochę lepszy, ale w czasie rywalizacji bardzo bolała mnie noga. Mam nadzieję, że z moim kolanem nie dzieje się nic poważnego. Loris natomiast wciąż liczył na to, że pokaże się z dużo lepszej strony: „Muszę być pozytywnie nastawiony i mieć mentalność zwycięzcy. To dopiero trzeci wyścig i cały sezon przed nami”.

 

Nadszedł czas na Grand Prix Francji, domowy wyścig dla de Punieta. Francuz był bardzo zmotywowany do walki przed własnymi kibicami: „Chcemy pokazać pełnię naszych możliwości i wierzymy, że nam się to uda. Wszystko zależy od nas, a my jesteśmy pewni siebie. Niestety, odpowiednie nastawienie nie wystarczyło na osiągnięcie dobrego wyniku i kolejna runda zakończyła się katastrofalnie dla zespołu. Najpierw, podczas rozgrzewki, Randy zderzył się ze Stonerem. Później obaj kierowcy Pramac Racing nie ukończyli rywalizacji na torze Le Mans. Randy rozbił się już na pierwszym okrążeniu. Loris zacięcie walczył o 9 lokatę, jednak i on na siedem okrążeń do mety zaliczył wypadek, który przekreślił wszelkie nadzieje na punkty. Obaj zawodnicy byli po tym wyścigu w nie najlepszych nastrojach: „Nie wiem, co mam powiedzieć, nie rozumiem, jak mogłem upaść. Nagle straciłem przyczepność przodu. Jestem rozczarowany i wściekły. Przykro mi z powodu tego, co stało się rano ze Stonerem” – mówił po wyścigu Randy. „Taki pech! Czekałem tyle na atak, kiedy to Bautista zwolnił nagle, a ja nie mogłem uniknąć kontaktu i przez to wypadłem z toru. Musimy o tym zapomnieć” – dodał Capirossi.

 

Grand Prix Katalonii zespół ukończył z mieszanymi nastrojami. Z jednej strony świetnie spisał się Loris Capirossi. Włoch do ostatniego zakrętu walczył o dziewiąte miejsce z Karelem Abrahamem i wygrał tę rywalizację, dzięki czemu osiągnął najlepszy rezultat w dotychczasowych wyścigach sezonu 2011: „Dzisiejszy wynik jest zdecydowanie bardzo dobry! Trudno znaleźć dziś negatywy, nawet start miałem udany. Teraz wiemy już w jakim kierunku mamy podążać”. Jednak pecha kolejny raz miał Randy de Puniet, który po uderzeniu przez Aoyamę znów nie ukończył wyścigu!: „Mam bardzo trudny okres teraz. Na torze Le Mans wypadłem już na pierwszym okrążeniu, tutaj nie było lepiej… To okropne, ponieważ jestem bardzo zmotywowany”.

 

Mokre  Grand Prix Wielkiej Brytanii zakończyło się bez rewelacji. Randy zaliczył upadek w czasie porannej sesji warm-up, co wpłynęło na jego dyspozycję w wyścigu. A ten upłyną Francuzowi fatalnie. Przez cały czas miał problemy z motocyklem i w ostateczności do mety dojechał na ostatnim, 12 miejscu: „To był najgorszy wyścig w moim życiu. Trudno opisać słowami, jak wszystko szło nie tak, począwszy od rozgrzewki, po późniejsze problemy z brakiem przyczepności przodu. To straszny dzień!”. Loris ponownie walczył na torze Silverstone o 9 lokatę, ale tym razem w tych niezwykle trudnych warunkach, nie dał rady pokonać Aoyamy: „Marzyłem tylko o ukończeniu wyścigu. Pogoda była fatalna do jazdy. W dodatku miałem kłopoty z przyczepnością przodu i to bardzo mnie ograniczało. Szkoda, bo mogłem zakończyć to lepiej”.

czytaj dalej >>>

 

Pech nie opuszczał zespołu również w czasie Dutch TT. Najpierw, w czasie walki w kwalifikacjach, niefortunny wypadek miał Loris Capirossi. Włocha uderzył jego własny motocykl. Po wstępnym badaniu lekarskim stwierdzono u niego zwichnięcie prawego ramienia (tego samego, którego uraz miał Capirossi na początku sezonu), oraz obrażenia żeber. Kontuzje te wiązały się z wykluczeniem Włocha z niedzielnego wyścigu. Zespół do rywalizacji wystawił więc tylko jednego zawodnika. Jednak niezbyt długo cieszyli się jego obecnością na torze, bowiem Randy znów przewrócił się zaledwie po pierwszym okrążeniu!: Jestem bardzo rozczarowany tym, co się stało. Ten okropny okres wydaje się być nieskończony dla mnie i zespołu. Muszę przeprosić mój team, oni ciężko pracują, a ja popełniłem dziś karygodny błąd i straciłem kontrolę nad motocyklem”.

 

Uraz, którego Loris Capirossi doznał w Holandii, wykluczył go również ze startu w domowej rundzie – Grand Prix Włoch. Dokładniejsze badana wykazały złamania żeber i Włoch nie był w stanie jeździć na motocyklu. W tym wypadku na torze Mugello rywalizował tylko Randy de Puniet. Tutaj jednak Francuzowi również nie udało się zabłysnąć. Na metę dojechał na 14 pozycji: „Niewiele mam do powiedzenia. To kolejny zły wyścig, tym razem chociaż dojechałem do mety. Jestem rozczarowany, bardzo potrzebuję pozytywnych rezultatów”.

 

Po tej rundzie wielu zawodników pozostało na torze Mugello, gdzie odbyły się testy motocykli. Maszynę Ducati zespołu Pramac Racing testował nie tylko Randy de Puniet, ale gościnnie również Sylvian Guintoli, oraz zawodnik Moto2 – Andrea Iannone.

 

W czasie Grand Prix Niemiec zespół Pramac Racing miał pojawić się w pełnym składzie. Loris Capirossi jak najszybciej chciał powrócić do ścigania. Niestety, na torze Sachsenring pojawił się tylko na jedną sesję treningową, bowiem ból ramienia był zbyt silny i Włoch wycofał się z rywalizacji. Jego miejsce zajął Sylvian Guintoli. W czasie sesji treningowych i kwalifikacji świetnie radził sobie za to Randy de Puniet. Francuz, który rok wcześniej na niemieckim torze zaliczył niebezpieczny wypadek, w wyniku którego doznał złamania nogi, był jednym z czołowych zawodników w czasie treningów. Niestety, wyścig znów nie potoczył się po jego myśli. Błąd popełniony na pierwszym okrążeniu sporo go kosztował i ukończył rywalizację na 13 miejscu. Sylvian Guintoli do mety przyjechał jako ostatni, siedemnasty kierowca.

Zespół udał się następnie na pierwsze Grand Prix USA. Na torze Laguna Seca ponownie pojawił się Loris Capirossi. Dla zespołu Pramac Racing była to kolejna nieudana runda. W czasie sesji kwalifikacyjnej wypadek miał Randy de Puniet. U Francuza stwierdzono uszkodzenia kręgów kręgosłupa, oraz dość poważny uraz miednicy. Loris także nie był jeszcze w pełnej dyspozycji po urazie ramienia, jednak za wszelką cenę chciał ukończyć wyścig. Mimo bólu nie poddał się i na metę dojechał na 12 miejscu: „Zaryzykowałem, ale chciałem tutaj pojechać. Celem było ukończenie wyścigu. Oczywiście, przedostatnie miejsce jest złe, ale jestem zadowolony, że w ogóle dojechałem do mety. Teraz chcę w pełni sił pojawić się w Brnie, bo to jeden z moich ulubionych torów”.

 

Kontuzja, której doznał Randy de Puniet, na szczęście nie okazała się być bardzo poważna i Francuz pojawił się w stawce zawodników walczących o Grand Prix Czech. Jednak tu również w czasie kwalifikacji przydarzyła mu się wywrotka, która spowodowała ostry ból pleców. Loris także wciąż zmagał się z bólem ramienia. Brak pełnej fizycznej dyspozycji odbił się na wynikach obu kierowców w wyścigu. Randy zajął przedostatnie, 12 miejsce, Loris był 13.

 

Randy de Puniet w końcu miał powody do zadowolenia. Podczas Grand Prix Indianapolis stoczył wspaniałą walkę z kilkoma zawodnikami i na metę dojechał jako ósmy zawodnik! Francuz był niezwykle szczęśliwy: Jestem zadowolony, to mój najlepszy wyścig w tym sezonie. Co prawda miałem zły start, w dodatku doszło do kontaktu pomiędzy mną, a Lorisem, ale później było ok”. Wspomniany Capirossi nie miał tyle szczęścia. W czasie wyścigu kompletnie zniszczył przednią oponę i wycofał się z dalszej rywalizacji po szesnastu okrążeniach.

 

Zawodnicy powrócili do Europy na Grand Prix San Marino. Zanim jednak doszło do wyścigu, Loris Capirossi oświadczył, że to jego ostatni sezon na scenie MotoGP. Po 22 latach spędzonych w Motocyklowych Mistrzostwach Świata, oraz trzech wywalczonych mistrzostwach (dwa w klasie 125cc i jedno w 250cc), weteran sceny MotoGP postanowił zakończyć karierę: „To ważny moment dla mnie. Decyzja ta wymagała wielu przemyśleń. Cieszę się, że po 22 latach spędzonych w mistrzostwach, jestem w takim punkcie, że wciąż mogę mieć uśmiech na ustach, nawet jeśli myśl o pożegnaniu ze ściganiem jest trudna. Dziękuję zespołowi Pramac Racing za szansę na ściganie się. Wiem, ze rezultaty nie są takie, jakich byśmy oczekiwali, ale przed nami jeszcze końcówka sezonu. Chciałbym wywalczyć setne podium, ale wiem, że to może być trudne”.

 

czytaj dalej >>>

 

 

Niestety, kolejna domowa runda dla Capirossiego zakończyła się rozczarowaniem. Włoch w czasie wyścigu o Grand Prix San Marino już na samym jego początku musiał zjechać z powrotem do garażu z powodu uszkodzenia koła zębatego w motocyklu. Gdy powrócił do rywalizacji, strata była zbyt duża i Loris nie kontynuował jazdy: „To był bardzo niefortunny dzień. Wyścig był po prostu katastrofą”. Rozczarowany był również de Puniet, który po sukcesie na Indianapolis zdecydowanie liczył na lepszy rezultat, niż przedostatnia, 14 pozycja: „Po Indianapolis myślałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Niestety, zupełnie nie czułem motocykla w ten weekend. Muszę zapomnieć o tym wyścigu”.

 

Następne w kalendarzu Grand Prix Aragonii miało być zupełnie nowym wyzwaniem dla… Lorisa Capirossiego. 38-letni zawodnik nie wystartował na tym torze w sezonie 2010 i dopiero w roku 2011 zadebiutował na hiszpańskim obiekcie: „W tym wieku, bo setkach wyścigów, które już za mną, to zabawne myśleć o sobie, jako o debiutancie. To interesujące poznać nowy tor. Ale oczywiście dam z siebie wszystko, chcę zakończyć karierę z uśmiechem”. Powodów do radości jednak zespół Pramac Racing po tej rundzie nie miał. Loris przewrócił się bowiem na osiem okrążeń do mety, w dodatku po raz kolejny zwichnął prawe ramię, oraz doznał wstrząśnienia mózgu. Te urazy wykluczyły możliwość startu w czasie Grand Prix Japonii. Randy de Puniet również nie zabłysnął i po zupełnie popsutym początku wyścigu, na metę dojechał na 12 lokacie.

 

 

W Japonii Lorisa Capirossiego zastąpił Damian Cudlin. Australijczyk bardzo cieszył się z szansy danej mu przez zespół Pramac Racing: „Trudno to opisać słowami, od dziecka marzyłem, by wystartować w wyścigu MotoGP! To jest jak sen i nadal nie mogę w to uwierzyć. Jako dziecko miałem plakaty Lorisa nad łóżkiem, a teraz go zastępuję”. Zawodnika tego polecił Sito Pons – w sezonie 2010 Damian wystąpił w zespole Ponsa podczas Grand Pix Niemiec w klasie Moto2 i zajął 7 pozycję! Niestety, w klasie MotoGP Cudlin nie powtórzył tego wspaniałego rezultatu, w dodatku w ogóle nie dojechał do mety, ponieważ przewrócił się. Randy, po ciężkich kwalifikacjach, w wyścigu zajął 10 miejsce. Mimo iż był to niezły wynik, patrząc na jego osiągnięcia w sezonie 2011, Francuz nie był zadowolony: „Nie jestem szczęśliwy, ponieważ miałem potencjał, by wejść do pierwszej ósemki. Mam nadzieję, że w Australii tego dokonam!”.

 

Randy dotrzymał słowa i Grand Prix Australii było jego najlepszym w sezonie 2011. Francuz wywalczył w wyścigu szóste miejsce. Warunki do ścigania nie były łatwe, bowiem na asfalcie nagle pojawił się deszcz, co zgubiło kilku rywali: „Jestem bardzo zadowolony z takiego zakończenia. Walczyłem długo z grupą o dziewiąte miejsce, aż na cztery okrążenia do mety zobaczyłem krople deszczu. Zaobserwowałem, że inni kierowcy mimo to jadą bardzo szybko, jakby tor był suchy i nagle upadli oni jeden po drugim. Ja zachowałem się rozsądnie i to pomogło mi ukończyć wyścig na tym świetnym miejscu”. Na Grand Prix Australii powrócił również Loris Capirossi. Włoch także mógł być zadowolony ze swojego miejsca, bowiem linię mety przejechał jako 9 zawodnik. W czasie rywalizacji jednak postanowił zmienić motocykl, kiedy na torze pojawił się deszcz i później żałował tej decyzji: „Na cztery okrążenia do mety stwierdziłem, że nadchodzi mocny deszcz i pomyślałem, że to odpowiednia pora na zmianę motocykla. Niestety, jak się okazało, to nie było niezbędne, a przez to straciłem kilka pozycji. Jednak patrząc na moją kondycję fizyczną, 9 miejsce jest satysfakcjonujące”.

Zespół liczył na jeszcze lepsze rozstrzygnięcie podczas przedostatniego Grand Prix sezonu 2011, które odbyło się w Malezji. Niestety, runda ta zakończyła się wielką stratą dla świata MotoGP – w wyścigu królewskiej klasy zginął Marco Simoncelli. Po dramatycznym wypadku startu nie wznawiano.

 

W cieniu tej wielkiej tragedii odbyło się Grand Prix Walencji, runda zamykająca kampanię 2011. Jednocześnie było to ostatnie Grand Prix w karierze Lorisa Capirossiego. Włoch pragnął uczcić pamięć zmarłego przyjaciela w tym wyjątkowym dla siebie dniu – jeździł na motocyklu z numerem 58: „Trudno będzie być na padoku bez Marco, wszyscy będziemy za nim tęsknić. Nikt nie będzie miał ochoty być na torze, ale zrobimy to dla niego i dla kibiców. To będzie mój ostatni wyścig, nie wiem jeszcze, co będę myślał w tej chwili, ale zrobię wszystko najlepiej, jak potrafię. To będzie zaszczy jechać z numerem Marco”.

 

Ten smutny weekend miał szanse znakomicie zakończyć Randy de Puniet. Francuz zaliczył genialne kwalifikacje, w których wywalczył 4 czas: Jestem szczęśliwy z tej końcówki sezonu, często tak niefortunnego dla mnie. Chcę jak najlepiej podziękować zespołowi”. Loris w kwalifikacjach uzyskał dwunasty czas. W wyścigu jednak wszystko potoczyło się inaczej. Przedziwny wypadek na pierwszym okrążeniu, tuż po starcie, kiedy to Alvaro Bautista „wyciął” z toru kilku zawodników – w tym de Punieta – pozbawił Francuza szansy na najlepszy rezultat w sezonie 2011: „Jestem zły, rozczarowany, i naprawdę mi przykro. To był naprawdę nieszczęsny sezon. Bautista pozbawił mnie szansy na dobre zakończenie sezonu. Pozytywem w tym roku było to, że jeździłem w jednym zespole z Lorisem, to zaszczyt mieć takiego partnera”. Capirossiemu nie udało się wywalczyć 100 podium w karierze, na metę dojechał jako dziewiąty: „Co mogę powiedzieć, końcówka wyścigu skomplikowała się z powodu deszczu. Starałem się jechać na maksa, ale jednocześnie byłem ostrożny, ponieważ chciałem ukończyć mój ostatni wyścig w dobrym stylu, również by oddać cześć Marco. Dziękuje wszystkim, którzy mnie wspierali. Teraz jestem emerytem!”.

 

Dla zespołu Pramac Racing był to bardzo trudny sezon. Wiele wypadków, rozczarowujące rezultaty… Ostatecznie Randy de Puniet w końcowej klasyfikacji uplasował się na 16 pozycji, natomiast Loris Capirossi był 17. W sezonie 2012 team stawia na nowego zawodnika – będzie nim Hector Barbera. Randy de Puniet natomiast przenosi się do zespołu Aspar Team, gdzie będzie jeździł na maszynie CRT.

 

AUTOR: Ania Pyzałka

Na portalu MotoSP.pl od 2005 roku. Szczególnie oddnana klasom Moto3 i Moto2. Uwielbia patrzeć, jak rodzą się nowe talenty świata MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
125 zapytań w 0,411 sek