Producenci chcą umowy wzorowanej na Formule 1 – Porozumieniu Concorde
Pięciu producentów zaangażowanych w MotoGP połączyło siły, domagając się nowego modelu podziału zysków generowanych przez prawa komercyjne do mistrzostw. Chcą także przejąć na własność miejsca startowe w stawce, które obecnie należą do organizatora – Dorny.
W poprzedni weekend, podczas Grand Prix Czech, przedstawiciele fabryk podpisali wspólne porozumienie i wybrali Lina Jarvisa, byłego dyrektora Yamahy, obecnie doradcę, na rzecznika całej grupy. Wraz z nim z szefem MotoGP, Carmelo Ezpeletą spotkał się także prezes stowarzyszenia producentów MSMA – Massimo Rivola. Tematem rozmów była konieczność przeglądu aktualnego systemu finansowania zespołów.
Inicjatywa wyszła od samych producentów, lecz uzyskała poparcie także wśród zespołów satelickich. Spotkanie z Dorną nie przebiegło jednak w atmosferze entuzjazmu – według źródeł, Ezpeleta nie był zadowolony z propozycji zmian. Konstruktorzy spodziewali się takiej reakcji i liczą na postępy przy kolejnych rozmowach, najpewniej w Austrii w sierpniu.
Celem producentów jest stworzenie dokumentu przypominającego formułę tzw. Concorde Agreement – umowy obowiązującej w Formule 1, która reguluje podział dochodów z praw komercyjnych między zespołami. W F1 wysokość wypłat zależy od wyników w klasyfikacji generalnej – różnica między czwartym a piątym miejscem może wynosić ponad 10 milionów euro. Udział w zyskach wynosi około 50%, choć może się zmieniać w zależności od całkowitych wpływów.
W MotoGP aktualne porozumienie finansowe wygasa z końcem 2025 roku. Na jego miejsce planowane jest nowe, obowiązujące przez kolejne pięć lat od 2026 roku – producenci chcą mieć realny wpływ na jego kształt.
Równolegle trwają zabiegi o uzyskanie własności tzw. slotów startowych. Dorna dotąd przyznawała je zespołom na czas określony – obecnie na pięć lat, do końca 2026. Producenci chcą zmiany tego modelu – zależy im na trwałych gwarancjach lub pełnym przejęciu praw, co pozwoliłoby im na niezależne decyzje strategiczne.
Dotąd stałą kwotę z tytułu udziału w mistrzostwach otrzymywały jedynie zespoły satelickie – 2,5 mln euro za motocykl, czyli 5 mln euro na zespół. Fabryki nie korzystają z takiego systemu, mimo że ponoszą wyższe koszty rozwoju i testów.
Źródło: motorsport.com




Ciekawe czy się dogadają. Mogłoby to zwiększyć zainteresowanie nowych producentów w MotoGP. W F1 pokrywają im większość budżetów przez tą umowę. Może dzięki temu byłaby szansa na 13 zespołów.
Z tego co pamiętam to zespoły F1 dostały „życiodajne” udziały w zyskach dopiero dzięki wejściu Libert Media. Wcześniej jak tym kierował CVC z Bernim na czele, to ostatni zespół dostawał nic albo totalne ochłapy (nie pamiętam), które przy braku limitów budżetów niestety powodowało, że zespoły z końca stawki albo bankrutowały albo cały czas walczyły o życie. Przypominam historię Williamsa…w końcu rodzina musiała sprzedać zespół, a teraz jak to wygląda? Nie muszą zatrudniać paydriverów, zdobywają punkty i podnieśli się. Zespoły MotoGP doskonale znają historię F1 i teraz w momencie zmiany właściciela praw komercyjnych bardzo dobrze robią ,że się zgadują i walczą o swoje. Mają bardzo duże szanse, że coś wywalczą. I to jest właśnie mocny argument, że sprzedać motogp Liberty to dobry ruch.