Home / MotoGP / Rekordowe Misano Adriatico – święto Włochów!

Rekordowe Misano Adriatico – święto Włochów!

Valentino Rossi, wygrywając dzisiejszy wyścig o Grand Prix San Marino, bez wątpienia zapisał się na kartach historii Motocyklowych Mistrzostw Świata. Dodatkowo, wraz ze swoim team-partnerem z ekipy Fiat Yamaha — Jorge Lorenzo wywalczyli w MisanValentino Rossi, wygrywając dzisiejszy wyścig o Grand Prix San Marino, bez wątpienia zapisał się na kartach historii Motocyklowych Mistrzostw Świata. Dodatkowo, wraz ze swoim team-partnerem z ekipy Fiat Yamaha — Jorge Lorenzo wywalczyli w Misano Adriatico dublet, wyrównując przy tym wynik z GP Francji.

7’krotny Mistrz Świata, który do wyścigu ruszał z drugiego pola startowego, zaliczył całkiem udany jak na siebie początek zmagań i w pierwszym zakręcie znalazł się na trzecim miejscu — za pierwszym Stonerem i drugim Pedrosą. #46 udało się wyprzedzić Hiszpana na drugim okrążeniu, jednak jego tempo było praktycznie takie samo jak liderującego wówczas Australijczyka. Tak wiec strata Włocha do Casey’a nie zmniejszała się.

Kilka kółek później, trzeci błąd z rzędu popełnił Stoner, który przewrócił się na jednym z zakrętów. Tym samym oddał bez walki (podobnie jak w USA czy Brnie) zwycięstwo Valentino. Dla Rossi’ego ten triumf był na pewno ważny z jeszcze jednego powodu — rok temu w Misano zaliczył defekt maszyny, a w tym udało mu się zwyciężyć w Grand Prix, które rozgrywane jest niedaleko jego rodzinnej miejscowości — Tavullii.

„Dzisiejszy dzień był niesamowity i nie mogę uwierzyć w to, że wyrównałem rekord Agostini’ego,” mówił podekscytowany 29’latek. „The Doctorowi” udało się wywalczyć w sumie 700-tne zwycięstwo w wyścigach Grand Prix dla Włochów. To bez wątpienia ogromny sukces. „On był jednym z moich bohaterów, więc jest to niewiarygodne, że zwyciężyłem po raz 68-my. Od początku był to dla nas ciężki weekend, a fakt, że ścigasz się u siebie w domu, zawsze dodaje dodatkowej presji. Mugello zawsze było „moim” torem, pomimo tego, że znajduje się on tak daleko od Tavullii. Jednakże tutaj, po nieudanym wyścigu w ubiegłym roku, nie mogliśmy się spodziewać, że teraz pójdzie tak łatwo. Po raz kolejny mój zespół dostarczył mi bardzo dobry motocykl, na którym czułem się konkurencyjny,” mówił dalej Rossi, którego przewaga w klasyfikacji generalnej nad drugim Stonerem wynosi już 75 punktów (do 125-ciu możliwych jeszcze do zdobycia!).

Valentino szansę do tego, by samodzielnie objąć prowadzenie w klasyfikacji największej ilości zwycięstw w klasie królewskiej będzie mieć już za dwa tygodnie podczas GP Indianapolis. Wracając jednak do wyścigu w San Marino, to Rossi nie ustrzegł się w nim błędów. Raz zaliczył on spory uślizg tylnego koła, przez który o mało co nie „wysiadł” ze swojej M1. „Zaliczyłem dobry start ale Dani znalazł się przede mną. Na wyprzedzenie go straciłem nieco czasu. Dodatkowo zaliczyłem przy tym spory uślizg! Kiedy znalazłem się przed nim, byłem w stanie widzieć Casey’a. Jednak nie byłem tak przekonany co do swoich możliwości jak w Brnie, kiedy wiedziałem, że jestem w stanie wygrać. Tak czy inaczej cały czas napierałem, ponieważ nie leży w mojej naturze przyjeżdżanie na drugim miejscu. Sądzę, że mogliśmy zaliczyć udaną walkę. Gdy w końcu znalazłem swój rytm, zobaczyłem, jak Casey ślizga się po asfalcie. Muszę go przeprosić za to co powiem, ale to bardzo dobre dla naszej sytuacji mistrzostwach i dlatego cieszę się wraz z moim zespołem,” komentował swoje poczynania 7’krotny Mistrz Świata, którego dzisiejsze zwycięstwo było jego szóstym w tym sezonie.

Na sam koniec „The Doctor” wypowiedział się na temat aktualnej sytuacji w klasyfikacji generalnej: „Mamy 75 punktów przewagi, jednak do końca sezonu pozostało jeszcze pięć wyścigów, w których będę walczył o zwycięstwo, co zawsze robiłem w mojej karierze. Wielkie dzięki dla mojego zespołu, Yamahy i dla Bridgestone. Oczywiście ogromne gratulacje dla Jorge, ponieważ naciskał on na mnie do samego końca, nie dając mi nawet minuty odpoczynku! To świetny dzień dla nas wszystkich!” zakończył 29’latek.

Niemniejsze gratulacje co Rossiemu, należą się także drugiemu zawodnikowi Fiat Yamahy — Jorge Lorenzo. Hiszpan, który po świetnym początku sezonu w późniejszym czasie jego trwania zaliczył sporo kontuzji, dziś był drugi. Jest to dla niego pierwsze podium od czasu Grand Prix Francji, które rozgrywane było cztery miesiące temu!

#48 zanotował dobry start z trzeciego pola startowego, co dało mu czwarte miejsce na mecie pierwszego okrążenia. Na piątym kółku udało mu się wyprzedzić Dani’ego Pedrosę i awansować tym samym na trzecią lokatę. Gdy na ósmej cyrkulacji upadek zaliczył Stoner, „Chupa-Chups” przesunął się automatycznie w klasyfikacji wyscigu na drugie miejsce. Jego strata do pierwszego Rossi’ego wynosiła wówczas około trzech sekund i taka sytuacja utrzymała się już do końca zmagań.

„Widząc, jaką fiestę zgotowali fani Valentino po wyścigu, uświadomiłem sobie, dlaczego znów chcę wygrywać. Jednak drugie miejsce na początek nie jest złe!” mówił Jorge. Wydawało się, że Lorenzo będzie musiał stoczyć walkę o drugą pozycję ze swoim rodakiem — Tonim Eliasem. Tak się jednak nie stało i ostatecznie zawodnik Alice Ducati uplasował się na trzeciej pozycji. „Na początku nieco wyjechałem na pobocze, jednak udało mi się odzyskać mój rytm i wyprzedzić Dani’ego. Potem parłem do przodu przez cały czas. Zaliczyć pierwsze i drugie miejsce, tak jak to miało miejsce we Francji, jest czymś cudownym. Cieszę się, że po czterech miesiącach problemów wróciłem na podium — to jest doskonałe,” komentował dalej 21’latek pochodzący z Majorki. Miejmy nadzieję, że Hiszpan wykorzystał już w tym sezonie limit upadków i do samego końca tegorocznego cyklu zmagań będzie walczyć w czołówce.

„Od czasu testów w Brnie i poprawek wprowadzonych przed Michelin, jestem w stanie jeździć bardziej konkurencyjnie. Poprawił się także mój styl jazdy, więc chcę im wszystkim podziękować. Mam nadzieję, że sytuacja taka utrzyma się do końca sezonu i będę w stanie jeździć tak jak teraz. Wielkie dzięki dla wszystkich w moim zespole oraz serdeczne gratulacje dla Valentino i Toni’ego,” zakończył dwukrotny Mistrz Świata klasy 250cc, który to zresztą wygrał rok temu zmagania w Misano Adriatico w „ćwierćlitrówkach”.

Oczywiście zarówno Davide Brivio jak i Daniele Romagnoli byli bardzo zadowoleni z poczynań swoich podopiecznych podczas Grand Prix San Marino — i nie ma się im co dziwić. Następny weekend wyścigowy już za dwa tygodnie na nowym dla wszystkich torze Indianapolis.

Warto też na koniec dodać, że przed nadchodzącą rudną team Fiat Yamaha ma aż 133 punkty przewagi w klasyfikacji generalnej zespołów nad drugą Repsol Hondą. Yamaha jest też pierwsza w „generalce” jako konstruktor — z przynajmniej jedną wizytą na podium w każdym weekendzie Grand Prix! Przewaga japońskiego koncernu nad drugą Hondą wynosi już 63 pkt.

Źródło: Fiat Yamaha

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
120 zapytań w 0,413 sek